Coś się zmienia. Mężczyźni coraz częściej zgłaszają się do lekarza na badania profilaktyczne. Są jednak i tacy, którzy to zaniedbują. Przykład Marka Migalskiego, politologa i byłego europosła, pokazuje, że kolonoskopia jest potrzebna. – Dowiedziałem się, że mam już zmiany nowotworowe, które kwalifikują mnie do operacji – mówi.
Mężczyźni w Polsce żyją 8–9 lat krócej niż kobiety i w dużej mierze zawdzięczają to tylko sobie. Tym właśnie tematem zajmował się w Sejmie Parlamentarny Zespół ds. profilaktyki nowotworowej – RAK STOP.
Kardiolog prof. Marek Postuła, zajmujący się medycyną długowieczności, zaznacza, że nie ma jednej odpowiedzi na pytanie o krótsze życie mężczyzn.
– Główną przyczyną zgonów w naszym kraju są choroby układu sercowo-naczyniowego. Rzeczywiście, jeśli chodzi o podejście do dbania o zdrowie, to mężczyźni są zaniedbani.
Reklama
Wynika to z wielu czynników. A jak mówi ekspert, u kobiet profilaktyka mocno rozwija się w czasie zajścia w ciążę. A mężczyźni nie mają takich doświadczeń. Nie mają kobiecej percepcji, że muszą dbać o siebie także dla dzieci.
Kolejny czynnik to biologia.
- Testosteron w taki, a nie inny sposób wpływa na profil lipidowy – wskazuje profesor, a chodzi o podwyższony cholesterol, którego wskaźniki są wyższe niż u kobiet.
Kolejny problem to późna reakcja: – Musimy mieć świadomość, że profilaktyka u mężczyzn zaczyna się w momencie, kiedy zaczynają oni chorować. Zaczynamy myśleć o naszym zdrowiu, jak zaczyna coś boleć – dodaje prof. Posuła.
Reklama
I jeszcze są zachowania, bardziej brawurowe niż u kobiet. To mężczyźni np. giną częściej w wypadkach samochodowych. Do tego trzeba dodać ekspozycję na używki, głównie alkohol i palenie papierosów. I to jeszcze nie koniec, bo istnieje presja społeczna i kulturowa, która wskazuje, że mężczyzna musi być twardy i radzić sobie samemu, bez pomocy.
W lutym Marek Migalski, politolog i były europoseł, poinformował w mediach społecznościowych, że jest chory na raka.
– Ja o siebie dbałem. Miałem wrażenie, że bardzo dobrze. Zrezygnowałem z mięsa, dużo uprawiałem sportu, a w pewnym momencie postanowiłem, że zrobię sobie badania profilaktyczne przesiewowe. Nie miałem żadnych objawów raka. W mojej sytuacji było tak, że poszedłem na kolonoskopię i dowiedziałem się, że mamy już zmiany nowotworowe, które kwalifikują mnie do operacji i niestety okazało się, że to już trzecia faza. Oprócz tego, że miałem raka jelita grubego, to miałem przerzuty do węzłów chłonnych.
Reklama
A szanse przeżycia pięciu lat w takiej sytuacji to 50 procent.
Migalski był tym wszystkim zdziwiony, ale jak mówi, to dowód na to, że ludzie, którzy dbają o siebie, mogą spotkać się z sytuacją, że mają raka na poziomie zaawansowanym. Jest już po ósmej dawce chemii. Krytykował politykę NFZ, która ogranicza dostęp do badań profilaktycznych – kolonoskopii.
To się zmienia – pokolenie 50–60 plus rzadziej chodzi do urologa, ale młodzi już się zgłaszają profilaktycznie do lekarza. To rośnie na kanwie spotkań z kobietami i rozmów z nimi. Ale faktycznie testosteron był uważany przez lata za sprawcę całego zła.
Prof. Piotr Chłosta, urolog, przyznaje, że podejście mężczyzn się zmienia, ale zaznacza, że jeżeli wielu chorych przyszłoby do lekarza wcześniej, to można by im pomóc skuteczniej, bez dramatycznych następstw.
– Nie przychodzą, bo to wstydliwe, bo to nic takiego, bo obawiają się rozpoznania. Współczesny urolog jest tym, czym dentystyka w latach 50. minionego stulecia – mówi.
– Medycyna współczesna powinna wyjść z białych fartuchów, sal wykładowych i wejść tam, gdzie jest potrzebna. W social media, w rozmowy – dodaje ekspert.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze