Były minister zdrowia w rządzie PiS mówi o obecnej sytuacji w ochronie zdrowia. To nie jest pozytywna diagnoza. Narzeka też, że wszyscy mówią o wysokich pensjach lekarzy, ale nikt nie przedstawia konkretnej propozycji w tym zakresie.
Łukasz Szumowski był ministrem zdrowia w latach 2018–2020 w rządzie Mateusza Morawieckiego (PiS). Teraz raczej nie zabiera publicznie głosu, ale wypowiedział się w youtube’owym Kanale Otwartym.
Ocenia, że sytuacja w ochronie zdrowia jest zła. Szumowski mówi o tym, że systemu nie da się naprawić w taki sposób, aby zadowolić wszystkich.
- Zawsze zakładałem, że każdy minister, który wchodzi do tego gmachu, ma dobre intencje, tylko niektórym brakuje wiedzy, a niektórym doradców, którzy powiedzą, jak to zrobić, albo czy ten pomysł jest nierealny i bez sensu. Tak też się może zdarzyć – komentuje.
Reklama
Przyznaje, że minister zdrowia, Jolanta Sobierańska-Grenda, ma większe związki z ochroną zdrowia niż jej poprzedniczka Izabela Leszczyna.
- To, czy jest dobrze, czy źle – o tym świadczą fakty. W 2021 roku stan NFZ był zadowalający, luka finansowa nie była aż tak dramatyczna, nawet były nadwyżki – mówi.
Tymczasem – przypomnijmy – w ubiegłym i tym roku jest luka licząca ok. 20 mld złotych. Szumowski mówi, że to przerażające dla niego jako lekarza i potencjalnego pacjenta.
Z punktu widzenia byłego ministra wynika, że nie ma w polityce sytuacji, że „nie ma pieniędzy”. Oznacza to, że nie ma pieniędzy na konkretne działania.
Analizuje także, że jeżeli są kłopoty, to NFZ powinien je „wyłapać”. Chodzi o takie sytuacje, w których jest za dużo lekarzy na liczbę przyjmowanych pacjentów. I wskazuje, że to właśnie NFZ powinien kontrolować „podwójne” tomografie, a to – zaznacza – jest jednym z powodów zawyżonych w ocenie Funduszu wykonanych procedur.
Odnosi się także do tematu prawnego unormowania pensji lekarzy.
- To prawda, są absurdalne kwoty w niektórych miejscach – przyznaje były szef resortu zdrowia.
Zaznacza, że słusznie budzi to oburzenie społeczne, ale to pojedyncze przypadki w kraju, a pensje medyków to 20–30 tys. złotych. Wynagrodzenia specjalistów są większe, a rezydentów z kolei niższe.
- Na pewno warto zastanowić się nad tym systemem płac w medycynie. Czy rozgraniczyć prywatną opiekę zdrowotną – mówi.
To pomysł, który teraz forsuje PiS. Partia Kaczyńskiego zapowiada, że chce wprowadzić zasadę, według której lekarz miałby wybrać, czy chce pracować w publicznej czy prywatnej placówce.
Zdaniem Szumowskiego „diabeł tkwi w szczegółach”. Przyznaje, że w różnych krajach funkcjonują różne rozwiązania i jest ich bardzo dużo. Razem warto zacząć o nich rozmawiać.
- Mam wrażenie, że tylko się mówi, że lekarze strasznie zarabiają, a nikt nie podaje jakiegoś rozwiązania – i dodaje: – Widać, że nie jest to problem jednostkowy, a system się wali, trzeba to wyraźnie powiedzieć. Mamy dramatyczną sytuację w służbie zdrowia. Lekarze sami to widzą, pielęgniarki to widzą. A jakoś nie widać czarnych worków pod szpitalami – mówi.
Reklama
I zadaje pytania, gdzie teraz są samorządy medyczne i związki zawodowe, że nie ma protestów.
- Sytuacja jest tragiczna. Niepłacone są nadgodziny, szpitale powiatowe mówią, że nie mają na wypłaty – dodaje były minister.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze