Mimo apeli i próśb prezydent zawetował ustawę wdrażającą unijne rozporządzenie o usługach cyfrowych – DSA. Karol Nawrocki porównuje te przepisy do rzeczywistości z powieści „1984” George’a Orwella. – Muszę powiedzieć: są granice, których przekroczyć nie wolno – wygłosił prezydent.
W wielkim skrócie: ustawa wprowadzająca w Polsce Digital Services Act (unijne rozporządzenie o usługach cyfrowych) miała chronić obywateli, zwłaszcza dzieci i młodzież, w sieci.
Dlatego o przyjęcie tych rozwiązań apelowała m.in. Rzeczniczka Praw Dziecka oraz sama młodzież, jak ta skupiona wokół Akcji Uczniowskiej.
Nowe przepisy miały zwiększyć bezpieczeństwo użytkowników internetu, wzmocnić ich prawa wobec decyzji platform oraz usprawnić walkę z nielegalnymi treściami i nadużyciami. To również narzędzie ochrony zdrowia użytkowników internetu – od przeciwdziałania przemocy po ograniczanie dezinformacji zdrowotnej.
Miały, ale nie będą.
W piątek Kancelaria Prezydenta poinformowała, że Karol Nawrocki podpisał osiem ustaw, a zawetował trzy. Na liście znalazła się właśnie ta dotycząca DSA.
Dziś, jednak, po raz kolejny, muszę powiedzieć : są granice, których przekroczyć nie wolno. Dlatego zdecydowałem o trzech ustawowych wetach - orzekł prezydent.
Karol Nawrocki ocenił, że choć w założeniach przepisy są słuszne, to nie można ich „zniszczyć złymi wrzutkami legislacyjnymi”.
Uznał także, że do dobrych rozwiązań dołączono przepisy, które szkodzą.
Pod koniec października ubiegłego roku, w trakcie procesu legislacyjnego, apelowałem o zgłaszanie uwag do ustawy wdrażającej to unijne rozporządzenie. Już wtedy miałem poważne wątpliwości wobec jej przyjęcia – wobec założeń, które oddają kontrolę nad treściami w Internecie urzędnikom podległym rządowi, a nie niezależnym sądom – powiedział prezydent.
Zgodnie z przyjętymi przez rząd i parlament przepisami każdy mógłby zażądać od platformy internetowej usunięcia treści, którymi czuje się dotknięty czy obrażony.
Zamiast realnej kontroli sądowej wprowadzono rozwiązanie absurdalne: sprzeciw wobec decyzji urzędnika, który obywatel musi złożyć w ciągu 14 dni. Chcę, aby to mocno wybrzmiało: sytuacja, w której o tym, co wolno w Internecie, decyduje urzędnik podległy rządowi, przypomina konstrukcję Ministerstwa Prawdy z książki Orwella „Rok 1984”. Autor pisał o mechanizmie władzy, który najpierw przejmuje kontrolę nad językiem, nad informacją, a w końcu nad myśleniem obywateli – tłumaczy Karol Nawrocki.
Prezydent uważa, że władza nie może decydować, co jest prawdą i kto co może mówić. Takie działania Nawrocki ocenia jako formę odebrania wolności i narzucenia jedynej dopuszczalnej wersji rzeczywistości.
Orwellowskie Ministerstwo Prawdy jest symbolem ostrzegawczym, alarmem – przed momentem, w którym państwo zaczyna mówić obywatelom nie tylko, co wolno robić, ale także co wolno mówić i myśleć – ponownie nawiązał do sławnej powieści.
Prezydent proponuje, aby w ciągu miesiąca przygotować nowy projekt ustawy.
Jednak chciałbym, by potraktować to jako apel: poprawmy to. W ciągu miesiąca możemy przygotować uczciwy projekt. W dwa miesiące możemy mieć ustawę, która chroni dzieci i respektuje Konstytucję. Zapraszam do wspólnego przygotowania dobrego projektu Ministerstwo Cyfryzacji i organizacje, które zwróciły się w tej sprawie do Prezydenta. Wolność słowa musi być chroniona przez sądy – szybko, skutecznie i niezależnie. Warto to poprawić, warto to zrobić dobrze. Nie traćmy czasu, w trosce także o najmłodszych, budujmy państwo wolności, nie państwo cenzury – dodał.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze