Racjonalna i kontrolowana restrukturyzacja szpitali – tak. Płacenie połowy stawki ryczałtowej przez dwa lata za zamknięcie oddziału – nie. Polskie Towarzystwo Lekarzy Menedżerów krytykuje rozwiązanie Ministerstwa Zdrowia i ocenia, że może to prowadzić do dzikiej likwidacji łóżek. – Tylko czy o „te” szpitale i „te” łóżka nam chodzi? - stawiają pytania eksperci.
Polskie Towarzystwo Lekarzy Menedżerów sprawę stawia jasno:
„System potrzebuje sternika, a nie syndyka masy upadłościowej. Celem nie może być jedynie redukcja łóżek szpitalnych, a konkretne wskaźniki zdrowotne i zdrowotne cele populacyjne” – pisze w swoim najnowszym stanowisku.
Chodzi o kontrowersyjne rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia ze stycznia tego roku. W jego myśl placówka, która zlikwiduje oddział (przy akceptacji tego ruchu przez NFZ i inne służby, np. wojewodę), będzie otrzymywała 50 proc. stawki ryczałtu przez kolejne dwa okresy rozliczeniowe.
PTLM takie rozwiązanie ocenia jednoznacznie jako negatywne.
Podpisany pod stanowiskiem lek. Marcin Karolewski, prezes PTLM, wyjaśnia, że faktycznie potrzebne są w Polsce mechanizmy zakładające racjonalną restrukturyzację w ochronie zdrowia. Ale rozwiązanie MZ takim nie jest.
„Poziom zadłużenia szpitali, zwłaszcza szpitali powiatowych wynosi obecnie ponad 25 mld zł. Pogłębiająca się przepaść finansowa pomiędzy szpitalami na I poziomie podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej (PSZ), wynika przede wszystkim z nieprawidłowej wyceny świadczeń zdrowotnych, a więc błędów systemowych. Koszty obsługi zadłużenia w wielu przypadkach uniemożliwiają samodzielne wyjście z pułapki kredytowej. Zamiast narzędzi wspierających restrukturyzację lub redukcję zadłużenia, w przypadku racjonalnych zmian organizacyjnych w szpitalach, proponuje się kolejne programy inwestycyjne lub nagrody finansowe za niewykonanie świadczeń zdrowotnych. Obecnie zaproponowane rozwiązanie w czasach pandemii COVID-19 było publicznie nazywane wypracowywaniem przez szpitale „długu zdrowotnego”.” – punktuje organizacja.
Reklama
Może się okazać, i tego obawia się PTLM, że rozporządzenie sprawi, że statystycznie będzie mniej „łóżek”, ale niekoniecznie tych, których system powinien się pozbyć. W grę niestety wchodzi pogłębianie się nierównomiernego rozłożenia świadczeń.
„Brak odgórnego planu, na poziomie kraju lub województwa, który precyzyjnie określałby zadania szpitali na poszczególnych poziomach zabezpieczenia PSZ, prowadzi do „dzikiej restrukturyzacji”. System potrzebuje sternika, a nie syndyka masy upadłościowej. Celem nie może być jedynie redukcja łóżek szpitalnych, a konkretne wskaźniki zdrowotne i zdrowotne cele populacyjne” – pisze PTLM.
Reklama
Zmiany muszą być nadzorowane, zaplanowane, bo w innym przypadku może dojść do „dzikiej likwidacji”, a to tylko pogłębi chaos organizacyjny w ochronie zdrowia.
„W ocenie Polskiego Towarzystwa Lekarzy Menedżerów, sam mechanizm wytypowania oddziałów, które mogą skorzystać z tego typu rozwiązania, jest niepewny z uwagi na wyodrębnienie w umowach z Narodowym Funduszem Zdrowia tylko niektórych zakresów świadczeń, jak pediatria, neonatologia, większość zaś jest ujęta całościowo w ryczałcie. Ponadto płacenie za nieleczenie, bez wizji co w zamian dla pacjenta, rozwiązuje może problem za dużej liczby pustych łóżek, ale pogłębia jedynie problem z dostępnością, nie gwarantując pacjentowi nic w zamian” – dodaje Towarzystwo.
Reklama
Racjonalne podejście powinno towarzyszyć także inwestycjom ze środków publicznych. Zwłaszcza gdy w grę wchodzą remonty i kupno sprzętu za pieniądze unijne. Wyjaśnijmy, że np. szpital, który skorzystał z unijnych środków, musi utrzymać inwestycję przez tzw. okres trwałości. To z kolei zupełnie blokuje możliwość przeprowadzenia zmiany lub likwidacji oddziału. Na to właśnie zwracają uwagę menedżerowie.
„System IOWISZ nie jest obecnie wystarczającym narzędziem oceniającym zasadność inwestycji i wymaga poprawy” – punktują menedżerowie.
Reklama
Anna Gołębicka, wiceprzewodnicząca Rady Naczelnej PTLM, wyjaśnia, że w zarządzaniu ochroną zdrowia potrzebna jest „mapa usług”:
– Która zrównoważy ten model, a nie puszczenie tematu w przysłowiowy samopas, gdzie za nadwykonania nie płacimy, ale za niewykonania płacimy. W czasach pandemii COVID-19, jeżeli szpitale pobierały ryczałt, a nie wykonywały jakichś procedur, to mówiło się o długu zdrowotnym, który musiały nadrabiać w kolejnych latach. Dziś proponujemy podobny model, bo pacjentów z zamkniętych oddziałów trzeba gdzieś leczyć, czego już nie gwarantuje rozporządzenie – wskazuje ekspertka.
Reklama
Dodaje, że nie był najgorszy pomysł konsolidacji placówek z grupy 1 z tymi z grupy numer 2. Jednak zamykanie oddziałów bez planu może zagrażać pacjentom i systemowi nie pomoże.
O mapie mówi także Marcin Karolewski, prezes PTLM:
– Tak jak mamy w ratownictwie. Wiemy, ile karetek oraz szpitalnych oddziałów ratunkowych jest potrzebnych. Wiemy, jakie powinno być przestrzenne rozłożenie miejsc stacjonowania karetek i czas dojazdu na miejsce zdarzenia. A w szpitalnictwie nie mamy takich wytycznych. Słyszymy na panelach dyskusyjnych wyliczenia – mamy jeden szpital na 60 tys. mieszkańców, a na Zachodzie jest 1 na 150 tys. mieszkańców, mamy za dużo łóżek szpitalnych itd. Politycy mówią jedno podczas paneli dyskusyjnych, a co innego, gdy przyjeżdżają do powiatu. Potem w okręgach słyszymy – „naszego szpitala nie damy zamknąć”. Psy szczekają, karawana idzie dalej. Tylko jak długo? Bez jasno określonych w przepisach zasad nie da się przeprowadzić racjonalnej reformy, bo nie pozwolą na to realia polityki powiatowej – tłumaczy.
Reklama
Przygotowanie strategii i mapy restrukturyzacji szpitali, w szczególności odgórne ustalenie celów oraz minimalnego obszaru zabezpieczenia poszczególnych szpitali i świadczeń medycznych, w oparciu o racjonalnie zaktualizowane mapy potrzeb zdrowotnych. Ważnym elementem jest też tu strategia zmian świadczeń odbywających się w trybie hospitalizacji na tryb ambulatoryjny, która przy ograniczeniu opieki szpitalnej zabezpieczy pacjenta.
Koordynacja wszystkich pięter systemu, w tym lecznictwa szpitalnego z poszpitalną opieką w AOS, aby unikać powtarzalnych hospitalizacji.
Zrównoważenie i urealnienie wyceny wszystkich świadczeń tak, aby o alokacji świadczeń decydowało przede wszystkim zapotrzebowanie zdrowotne, a nie intratność procedury, a w szczególności urealnienie wyceny świadczeń nad pacjentem starszym, z wielochorobowością, w tym wprowadzenie mechanizmów nagradzania efektywności systemowej i jakości leczenia, a nie nagradzanie zaprzestania wykonywania świadczeń.
Właściwa alokacja zasobów, oparta o dane demograficzne i epidemiologiczne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze