Reklama

Lex szarlatan. Kiedy projekt wyczekiwanej ustawy trafi do Sejmu?

Nikt nie jest w stanie wskazać terminu, kiedy nowelizacją prawa zajmie się parlament. Ale Ministerstwo Zdrowia i Rzecznik Praw Pacjenta jednym głosem mówią, że cały czas pracują nad lex szarlatan. To nowelizacja ustawy, która ma ukrócić praktyki pseudolekarzy i znachorów.

Na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata skazał sąd Tomasza Sz. To naturopata i uzdrowiciel, do którego przychodziły pacjentki, licząc, że pomoże im w bardzo trudnych przypadkach onkologicznych. Potrzebującym oferował sesje lecznicze z wykorzystaniem tzw. generatora plazmy. Przekonywał, że nowotwory to nie rak, ale pasożyty lub grzyby. Co gorsza, namawiał do rezygnacji z terapii onkologicznej. 

Jedną z pacjentek była 35-letnia Karolina G. Dała się przekonać, że guz piersi to zapchany gruczoł i zapłaciła Tomaszowi Sz. 28 tys. zł, oddając się pod jego opiekę.

Reklama

66-letnią Urszulę K. z rakiem trzustki „leczył” z COVID-19 wahadełkiem i „generatorem plazmowym”. Kobieta zapłaciła około 17 tys. zł.

Obie zmarły, a wyrok na mężczyznę zapadł na początku października.

Kontrowersyjna ortotropia

Teraz dużo mówi się o ortotropii. Jak wyjaśnia Rzecznik Praw Pacjentów, jest to:

„Kontrowersyjna metoda stosowana w ortodoncji, której celem u pacjentów małoletnich w okresie intensywnego wzrostu ma być poprawa kierunku wzrostu twarzy, otwarcie górnych dróg oddechowych i leczenie wad zgryzu. Niestety, pomimo stosowania tej metody, jest ona nie tylko nieuznawana przez środowisko naukowe, co wręcz niebezpieczna i potencjalnie szkodliwa.”

Reklama

Bartłomiej Chmielowiec, RPP, postanowił przyjrzeć się temu zagadnieniu po publikacji Polskiego Towarzystwa Stomatologicznego (PTS) ze stycznia tego roku. Eksperci są zaniepokojeni popularnością metody ortotropii.

„Rzecznik pozyskał opinię specjalistyczną konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie ortodoncji. Konsultant stwierdził, że metoda ta nie jest oparta na faktach naukowych, nie jest ujęta ani w programach nauczania przeddyplomowego, ani specjalizacyjnego. Dodatkowo American Association of Orthodontists oraz British Orthodontic Society zarzucają metodzie ortotropii brak rzetelnych dowodów skuteczności i odradzają wiarę w twierdzenia o trwałym ‘modelowaniu twarzy’ przez same ćwiczenia posturalne. Jednocześnie podkreślono, że w metodzie ortotropii niepokój budzi nie tylko czas rozpoczynania terapii, zakres rozbudowy łuków zębowych i wychylenie zębów siecznych. Całodobowe użytkowanie aparatów może skutkować stanami zapalnymi dziąseł i ich recesjami oraz brakiem stabilności wyników leczenia. Metoda ortotropii jest intensywnie promowana, pomimo braku dowodów potwierdzających jej skuteczność jako standardu leczenia ortodontycznego, co podkreślają polskie i zagraniczne towarzystwa naukowe” – dodaje RPP.

Reklama

Pijawki i eliksiry

Moja teściowa jest właśnie w gronie osób bardzo podatnych na takie działania. Dopóki stosuje zioła czy jakieś zakonne nalewki, to chyba nie ma w tym nic złego. Ale kiedy zrezygnowała z wizyt u lekarzy i jeździła 200 km na przykładanie pijawek, to zaczęliśmy się poważnie martwić – opowiada pan Paweł.

Dodaje, że jego teściowej doskwiera „wszystko” – od bólów pleców, przez kłopoty z żołądkiem, po osłabienie i problemy ze snem.

Jakaś kobieta brała od niej po kilkaset złotych za przykładanie pijawek. Po jednej z takich wizyt rany zaczęły się „gnoić”. Sytuacja była bardzo poważna, ale kiedy teściowa dzwoniła w tej sprawie do swojej znachorki, ta przestała odbierać telefon – wspomina mężczyzna.

Reklama

I wtedy pomogła wizyta u prawdziwego dermatologa.

Tyle że matka mojej żony nie zrezygnowała z takich praktyk. Znalazła sobie innego znachora. Ten jej przepisuje jakieś eliksiry – dodaje mężczyzna.

Lex szarlatan

Właśnie takie praktyki ma ukrócić ustawa nazwana potocznie lex szarlatan. Na te przepisy czekają nie tylko lekarze, ale także pacjenci, którzy już dali się złapać albo są na celowniku osób oferujących alternatywne metody leczenia.

Mowa głównie o znachorach z wahadełkami, zalecających różne preparaty czy poddawanie się działaniu „plazmy”. I nie jest to tak rzadkie, jak mogłoby się wydawać.

Reklama

„Projekt ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz ustawy o systemie powiadamiania ratunkowego (UD207) odpowiada na dwa główne problemy: rozwój niebezpiecznych praktyk pseudomedycznych i medycznej dezinformacji oraz niewystarczającą skuteczność ochrony zbiorowych praw pacjentów. Szacuje się, że od kilku do kilkunastu tysięcy osób/podmiotów może prowadzić pseudomedyczną działalność” – informowało w czerwcu Ministerstwo Zdrowia.

Resort tłumaczył, że celem zmiany przepisów jest wzmocnienie ochrony praw pacjenta przez usprawnienie mechanizmów nadzorczych oraz eliminację praktyk pseudomedycznych, które są szkodliwe lub niebezpieczne.

Reklama

Co się dzieje z przepisami? Konsultacje trwają

Projekt nowelizacji ustawy znajduje się od czerwca w fazie konsultacji społecznych. Jak informuje biuro prasowe MZ, teraz – we współpracy z Biurem Rzecznika Praw Pacjenta – zgłoszone uwagi są analizowane.

„W związku z prowadzonymi pracami trwają analizy, w szczególności dotyczące propozycji Rzecznika Praw Pacjenta w zakresie nowej definicji praktyk pseudomedycznych. Po zakończeniu analizy i opracowaniu odniesień do zgłoszonych uwag zostaną one opublikowane na stronie Rządowego Centrum Legislacji, wraz ze zmodyfikowanym projektem ustawy” – informuje MZ.

Reklama

Biuro prasowe RPP również zaznacza, że proces legislacyjny nie został jeszcze zakończony i nie może wskazać terminu przyjęcia przepisów przez Sejm.

„Obecnie projekt ustawy jest procedowany w ramach Rządowego Procesu Legislacyjnego. Etap parlamentarny rozpocznie się po przyjęciu projektu ustawy przez Radę Ministrów. Tym trudniej jest wskazać, kiedy ustawa mogłaby zostać uchwalona przez Sejm, po przeprowadzeniu całego procesu legislacyjnego (który jest kilkuetapowy) i z uwzględnieniem harmonogramu prac Sejmu. RPP nie ma wpływu na harmonogram prac Sejmu” – odpowiada biuro RPP.

Reklama

Zaznacza przy tym, że rzecznik cały czas pozostaje w stałej współpracy z MZ.

Jakie kary przewiduje lex szarlatan

Zgodnie z pierwotnymi założeniami Rzecznik Praw Pacjenta (RPP) ma zyskać szersze kompetencje w zakresie ochrony praw pacjentów oraz zwalczania pseudomedycznych praktyk. Projekt zmian przewiduje wprowadzenie nowych instrumentów interwencyjnych, możliwości nakładania kar finansowych i publikowania decyzji w celu zwiększenia transparentności działań urzędu.

Nowe narzędzia w postępowaniach dotyczących zbiorowych praw pacjentów

Reklama

Zmiany mają wzmocnić skuteczność postępowań prowadzonych przez RPP w sprawach naruszenia zbiorowych praw pacjentów. Wśród nowych instrumentów przewidziano:

  • ostrzeżenia publiczne – wydawane w sytuacjach, gdy istnieje zagrożenie zdrowia lub życia pacjentów,

  • decyzje tymczasowe – nakazujące stronom wstrzymanie określonych działań do czasu zakończenia postępowania,

  • zobowiązania do usunięcia skutków naruszeń – również wtedy, gdy naruszenie ustało jeszcze przed wydaniem decyzji.

Rzecznik będzie mógł także publikować swoje decyzje, co ma przyczynić się do upowszechnienia orzecznictwa i zwiększenia świadomości prawnej pacjentów.

Reklama

Zmieniona zostanie również definicja strony postępowania – ma nią być wyłącznie podmiot, wobec którego toczy się postępowanie. Oznacza to, że osoby trzecie utracą prawo dostępu do akt sprawy.

 

Nowe kompetencje: walka z pseudomedycyną

Projekt wprowadza zupełnie nową kategorię postępowań – w sprawach praktyk pseudomedycznych. Rzecznik Praw Pacjenta zyska prawo do prowadzenia postępowań wobec osób lub podmiotów, które:

  • podejmują działania zdrowotne bez odpowiednich kwalifikacji medycznych,

  • stosują lub promują metody błędnie przedstawiane jako lecznicze, które mogą prowadzić do pogorszenia zdrowia,

  • zaniechają stosowania metod diagnostycznych lub leczniczych zgodnych z aktualną wiedzą medyczną,

  • prowadzą działalność medyczną bez wpisu do rejestru podmiotów leczniczych,

  • dopuszczają się medycznej dezinformacji – zwłaszcza jeśli jest połączona z czerpaniem korzyści finansowych i publicznym rozpowszechnianiem nieprawdziwych treści.

Procedura w tych sprawach będzie analogiczna do postępowań o naruszenie zbiorowych praw pacjentów, a decyzje RPP będą również publikowane w celach edukacyjnych i prewencyjnych.

 

Wyższe kary finansowe i nowe zasady odpowiedzialności

Rzecznik Praw Pacjenta otrzyma także rozszerzone uprawnienia do nakładania kar pieniężnych. Kary będą mogły być wymierzane już w momencie stwierdzenia naruszenia, a nie – jak dotychczas – dopiero za brak jego zaniechania po decyzji.

RPP będzie mógł również:

  • karać podmioty za ponowne stosowanie zakazanych praktyk („recydywę”),

  • nakładać sankcje na kierownika podmiotu, który dopuścił do naruszenia zbiorowych praw pacjentów – nawet do wysokości 20-krotności przeciętnego wynagrodzenia.

Wzrosną także limity kar finansowych:

  • z 500 tys. zł do 1 mln zł (art. 68 ustawy),

  • z 50 tys. zł do 100 tys. zł (art. 69) – co uzasadniono m.in. inflacją i koniecznością realnego odstraszania od łamania prawa.

Te same przepisy dotyczące sankcji będą stosowane również w postępowaniach dotyczących praktyk pseudomedycznych.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: sko Aktualizacja: 22/10/2025 11:33
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ilona - niezalogowany 2025-11-25 01:30:32

    Ta ustawa jest na zamówienie wielkich koncernów farmaceutycznych, którym najwyraźniej spadaja obroty. Zamyka się coraz więcej aptek bo ludzie nie chca już truć się na potęgę chemia. Mogę powiedzieć, że leczyłam się przez 30 lat u różnych lekarzy i przez ten czas żaden nie potrafił mnie prawidłowo zdiagnozować. pomogły mi dopiero preparaty ziołowe polecone przez naturopatę. Taka prawda i tego boja się lekarze.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości