Na dzisiejszym posiedzeniu sejmowej podkomisji odbyła się dyskusja na temat zmian w POZ. Największy niepokój środowiska budzi kryzys kadrowy w medycynie rodzinnej, proponowany sposób finansowania POZ i zakres zadań.
- Pomimo powszechnie głoszonych informacji, że resort wsłuchuje się w głos środowiska, w rzeczywistości w wielu proponowanych zapisach tej ustawy tak się nie stało. Uwagi, które zgłaszaliśmy nie zostały uwzględnione – mówiła dziś Joanna Zabielska-Cieciuch z Federacji Porozumienie Zielonogórskie. - Nasze obawy co do wielu zapisów nie zostały rozwiane i mamy nadzieję, że minister zdrowia zdaje sobie sprawę, że ustawa będzie realizowana przez lekarzy rodzinnych, a nie przez urzędników Ministerstwa Zdrowia czy NFZ. Zapisy musza być realne do zrealizowania - podkreśliła.
Porozumienie nie wyobraża sobie też obligatoryjnego wprowadzenia opieki koordynowanej w POZ od 2020 roku. - Pilotaż nie odzwierciedli sytuacji w całym kraju. Jest to zbyt krótki okres i jest zbyt wiele zadań nakładanych na pracowników POZ, bez wskazania źródeł finansowania. Hasła „informatyzacja:” czy „opieka koordynowana” spowodują odejście z systemu POZ dużej części lekarzy, którzy mają lub wkrótce nabędą uprawnienia emerytalne – podkreśliła Joanna Zabielska-Cieciuch.
Federacja Porozumienie Zielonogórskie nie zgadza się również na propozycję prowadzenia przychodni POZ przez szpitale. – Od 25 lat słyszymy o budowaniu medycyny rodzinnej i wciąż nie możemy „wskoczyć na właściwe tory”. Ta ustawa tego nie gwarantuje – mówiła Joanna Zabielska-Cieciuch. Ogromny niepokój lekarzy wywołują też zapisy dotyczące wygaśnięcia ważności deklaracji. – Ten problem wraca jak bumerang. Wygaśnięcie deklaracji oznacza zaprzestanie finansowania. Ustawa wprowadza ogromny lęk i niepokój w tym zakresie.
Jak zapowiedziała Joanna Zabielska-Cieciuch, Federacja Porozumienie Zielonogórskie nie będzie prosiło posłów o „przejęcie” poprawek zgłaszanych przez lekarzy rodzinnych, bo i tak ostateczny kształt ustawy zależy od ministra zdrowia. – Mam nadzieję, że minister skorzysta z naszych uwag – dodała.
- Wygląda na to, że to będzie ustawa o opiece koordynowanej a nie o medycynie rodzinnej, jak zakładaliśmy. To już dzisiaj nie jest medycyna rodzinna, ale takie przemodelowanie systemu, gdzie pacjent i lekarz schodzą na dalszy plan – mówiła Bożena Janicka z Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia. Zwróciła także uwagę na nierozwiązany dotąd problem braku lekarzy rodzinnych.
- W podstawowej opiece zdrowotnej póki co pracuje więcej internistów niż lekarzy rodzinnych. Jednak wprowadzenie specjalizacji modułowej może ograniczyć drastycznie – i już się tak dzieje – liczbę ludzi specjalizujących się zarówno w internie, jak i w pediatrii, jak i w medycynie rodzinnej – mówił prof. Jacek Imiela, Konsultant krajowy w dziedzinie chorób wewnętrznych. - Celem jest współpraca dla dobra chorego wszystkich tych specjalizacji. W tej ustawie ujęcie lekarzy rodzinnych jest bardzo niedobre. Uważamy, że w POZ, przy ogromnym braku lekarzy możemy uderzyć głową w ścianę, mimo tego wszystkiego co planujemy - podkreślił Konsultant.
- Nie mogę się zgodzić z tym, że resort nie wsłuchuje się w zgłaszane uwagi. Niektóre uwagi nie zostały uwzględnione w określonych powodów - wyjaśnił wiceminister zdrowia Zbigniew Król. - Obawy są trochę przedwczesne - ocenił. - Nie ma możliwości, żebyśmy zaakceptowali ten system, który mamy dzisiaj - dodał.
AS
Źródło: Sejm
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!