Lekarze alarmują, że ze względów bezpieczeństwa pacjenta, tylko oni, a nie kosmetyczki, powinni przeprowadzać zabiegi z zakresu medycyny estetycznej, w tym powiększanie ust czy wstrzykiwanie botoksu. Kosmetyczki odpierają, że medykom chodzi o zawłaszczenie rynku.
Naczelna Izba Lekarska będzie lobbowała za zmianą definicji świadczenia zdrowotnego. Tak aby zaznaczyć, że służy ono nie tylko zachowaniu zdrowia, ale i poprawie wyglądu. Apeluje do ministra zdrowia o wprowadzenie pilnie zmian w ustawie o działalności leczniczej, tak aby wskazać, iż art. 2 ust. 1 powinien brzmieć następująco:
„Świadczenie zdrowotne - działania służące zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu lub poprawie zdrowia oraz inne działania medyczne wynikające z procesu leczenia lub przepisów odrębnych regulujących zasady ich wykonywania, a także działania służące przywracaniu lub poprawie fizycznego i psychicznego samopoczucia oraz społecznego funkcjonowania pacjenta, poprzez zmianę jego wyglądu, wiążące się z ingerencją w tkanki ludzkie”
Konkurencja między lekarzami a kosmetologami
Lekarze uważają, że zabiegi estetyczne powinni wykonywać wyłącznie praktycy posiadający odpowiednią wiedzę, umiejętności i doświadczenie w wykonywaniu danego zabiegu. Czyli osoby z dyplomem lekarza, a nie kosmetologa czy kosmetyczki. Bo to właśnie kosmetolodzy są największą konkurencją lekarzy na wartym miliony złotych rynku medycyny estetycznej, która rozwija się w Polsce w galopującym tempie. Teraz ten obszar jest niewystarczająco uregulowany prawnie.
Poza tym, medycy alarmują, że chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa pacjentom, którzy z powikłaniami po zabiegach u kosmetologów trafiają do nich do gabinetów. Kosmetolog, w razie błędu, nie przepisze np. recepty. Argumentem podnoszonym często przez medyków jest też fakt, że kosmetolodzy nie kończą studiów medycznych, nie znają się na anatomii człowieka i na nakłuwaniu powłok ciała.
Wzrost cen za usługi
Po stronie kosmetologów zaś wrze. Izba Kosmetologów jednoznacznie oceniła te działania jako nieracjonalne i szkodliwe na rynku pracy, w obszarze branży estetycznej w Polsce.
„Niekorzystne proponowane rozwiązania będą generowały problemy także w dużej mierze po stronie klientów korzystających z usług estetycznych. Radykalne ograniczenie dostępu do specjalistów, albowiem lekarzy jak wszyscy dobrze wiemy mamy w kraju deficyt, spowoduje długie kolejki do zabiegów, które obecnie są bardzo popularne. Przyzwolenie społeczeństwa na realizowanie się lekarzy w usługach upiększających powoduje coraz większe braki w usługach stricte medycznych" - wskazuje w swoim oświadczeniu Polska Izba Kosmetologów w odpowiedzi na stanowisko Naczelnej Rady Lekarskiej.
"Monopol powoduje również duże i realne ryzyko znacznego wzrostu cen za usługi. Należy pamiętać, że z usług estetycznych korzysta coraz większa liczba osób, branża estetyczna to jeden z najprężniej rozwijających się sektorów gospodarczych. Spadek dynamiki rozwoju branży spowodowany niekorzystnymi, niesłusznie ograniczającymi zapisami spowoduje także regres w możliwościach rozwoju zarówno producentów, jak i dystrybutorów urządzeń i produktów” - napisała Izba.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!