Lekarze rodzinni w Wielkiej Brytanii przyjmują średnio 41,5 pacjentów dziennie, co jest o 60 procent wyższe niż ilość uważana za bezpieczną w Europie.
Według badania przeprowadzonego w Wielkiej Brytanii na grupie przez 900 lekarzy, ponad 20 procent zgłosiło ponad 50 codziennych kontaktów z pacjentami, w tym wizyty, konsultacje telefoniczne i internetowe oraz wizyty domowe.
10 minut nie wystarczy
Komitet Lekarzy Rodzinnych (BMA) już dawno wezwał do ograniczenia liczby codziennych konsultacji.
- Ta ankieta potwierdza to, co mówimy od wielu lat - powiedziała profesor Helen Stokes-Lampard, przewodnicząca Royal College of GPs. Problemem jest jednak nie tyle ilość konsultacji, ale fakt że pacjenci zgłaszają się z coraz bardziej złożonymi problemami, na rozwiązanie których nie wystarczy 10 minutowa wizyta. W ciągu ostatnich 7 lat ilość pracy wykonywanej przez GP wzrosła przynajmniej o 16 proc., a zyski z praktyki zmalały.
Polecamy także:
Wypalenie zawodowe i odchodzenie z zawodu
- Wiemy, że niewykonalne i niebezpieczne dla zdrowia lekarzy obciążenie pracą jest głównym powodem odchodzenia lekarzy rodzinnych z praktyki. Lekarze rodzinni coraz częściej cierpią z powodu wypalenia zawodowego, a pacjenci są narażeni na coraz gorszą opiekę medyczną - powiedział dr Richard Vautrey, przewodniczący komisji BMA.
Zdaniem Komisji Lekarzy Rodzinnych GP muszą ustalić limity wielkości praktyki i ilości konsultacji dziennie. W dodatku niezbędna jest współpraca z rządem w celu zwiększenia ilości rodzinnych i poprawy finansowania.
W Polsce problem z kadrami
Przypomnijmy, że w Polsce są limity liczby pacjentów przypadających na lekarza rodzinnego, ale nie są one w pełni przestrzegane. Ponadto są bardzo wysokie i lekarze obciążeni m.in. coraz większą liczbą starszych pacjentów, a także wypisywaniem leków 75 plus (co zwiększyło liczbę wizyt), także skarżą się na brak czasu dla chorych. Choć NFZ podniósł im stawki, coraz większym problemem są braki kadrowe.
Magdalena Mroczek
Źródło: http://www.pharmatimes.com/
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!