Nadal nie ma współpracy między lekarzami rodzinnymi a specjalistami i wymiany informacji o pacjencie, bo większość podmiotów leczniczych nie wdrożyła w pełni elektronicznej dokumentacji medycznej. Jedynym zaś nośnikiem historii choroby jest często sam pacjent, chodzący od przychodni do poradni.
Elektroniczna Dokumentacja Medyczna miała m.in. usprawnić proces wymiany informacji między poszczególnymi uczestnikami rynku medycznego. Czyli pomiędzy szpitalami, poradniami specjalistycznymi i przychodniami rodzinnymi. Miała, bo na razie jej wdrażanie idzie powoli. Choć obowiązek jej wdrożenia, prowadzenia i wpisywania w nią historii chorób istnieje od lipca 2021 za sprawą wejścia w życie art. 56 ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia i rozporządzenia w sprawie rodzajów elektronicznej dokumentacji medycznej.
Nadzieja, jaką lekarze wiązali z wprowadzeniem elektronicznej dokumentacji medycznej dotyczyła m.in. polepszenia współpracy między medykami rodzinnymi a specjalistami.
Tylko pacjent przenosi informacje
- Tej współpracy nie ma, bo na platformie P1, na koncie przypisanym każdemu pacjentowi, nie jesteśmy w stanie znaleźć informacji o tym, co wpisał tam specjalista. Garstka szpitali i ambulatoriów przekazuje tam informacje jak na razie. Ich jedynym nośnikiem jest sam pacjent, który do nas przychodzi - mówił niedawno podczas Forum Rynku Zdrowia Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego.
Od 1 lipca b.r. nastąpiło także zniesienie limitów przyjęć do lekarzy specjalistów. Pytany ostatnio podczas senackiej Komisji Zdrowia Maciej Miłkowski, wiceminister zdrowia o to, czy kolejki się skróciły, ile osób więcej skorzystało z porady w ambulatoriach, ile świadczeń wykonano od 1 lipca, nie umiał odpowiedzieć na to pytanie.
- My wcale więcej pacjentów nie kierujemy do lekarzy specjalistów, bo ich nie ma. I tu też nie ma współpracy - wskazał Jacek Krajewski.
Nieliczne szpitale są zinformatyzowane
Porozumienie Zielonogórskie w woj. lubelskim robiło ankietę wśród szpitali w regionie i w odpowiedziach wyszło mu, że zaledwie 2-3 placówki medyczne wprowadziły w pełni elektroniczną dokumentację medyczną.
- To jest wdrażane. Lekarze rodzinni narzekają, że specjaliści nie wpisują informacji. A ja z kolei słyszę od specjalistów, że lekarze pierwszego kontaktu nie realizują zaleceń tych pierwszych i wysyłają kolejny raz chorych do specjalistów - wskazuje Jerzy Wielgolewski, dyrektor szpitala w Makowie Mazowieckim.
Dodaje też, że szpital ma problem z działaniem systemów informatycznych i nie zależy to od jego pracowników, ale dostawców oprogramowania.
- Pojawiają się błędy. My to zgłaszamy zewnętrznej firmie. Nasze zgłoszenia są nie realizowane. Mamy przez to sprawy w sądzie z dostawcami - zaznacza Jerzy Wielgolewski. Dodaje, że bardzo ciężko jest także pozyskać dziś wykwalifikowanych informatyków do pracy w szpitalu i systemy mogą czasem działać niedoskonale.
Badania przeprowadzonego przez Centrum e-Zdrowie między kwietniem a majem 2021 roku wskazały, że tylko 68 proc. wszystkich ankietowanych podmiotów zadeklarowało, że ma narzędzia IT do elektronicznego prowadzenia dokumentacji. Spośród szpitali, 81 proc. wskazało, że ma oprogramowanie. W poradniach specjalistycznych i przychodniach rodzinnych oprogramowanie ma odpowiednio 67 proc. i 65 proc. Niemniej jednak, aż 88 proc. podmiotów nie ma usługi udostępniania dokumentacji innym podmiotom.
Narzekają na to najbardziej zainteresowani czyli pacjenci, a także czasem ich pełnomocnicy, którzy potrzebują odpisów dokumentacji medycznej na potrzeby procesów sądowych, w których walczy się o odszkodowanie za błąd medyczny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!