Reklama

Wyrok w sprawie transportu pacjentki: przewód sądowy zakończony - wyrok w połowie marca. Oskarżona lekarka naraziła pacjentkę na pogorszenie stanu

PAP
27/02/2024 15:00

Przed Sądem Rejonowym w Białymstoku zakończył się we wtorek proces lekarki oskarżonej o narażenie zdrowia i życia kobiety z poważną chorobą serca, przewożonej do Warszawy karetką, w której były problemy z aparaturą. Do szpitala pacjentka dotarła nieprzytomna i tam zmarła.

Wyrok – w połowie marca

Sąd wyłączył w całości jawność tego procesu, uwzględniając wniosek rodziny zmarłej 44-letniej kobiety i obrońcy oskarżonej lekarki. W przypadku bliskich zmarłej chodziło o ochronę ich ważnego interesu prywatnego.

Wyrok w tej sprawie miał być ogłoszony pod koniec stycznia, ale sąd wznowił wówczas przewód sądowy. Kilka dni przed tą datą publikacji wpłynęło bowiem do sądu pismo od oskarżyciela posiłkowego, niejako rozszerzające jego wnioski z mowy końcowej. Sąd zdecydował, że muszą się do tego odnieść inne strony postępowania. We wtorek przewód sądowy został ponownie zamknięty, a strony wygłosiły mowy końcowe. Wyrok – w połowie marca.

Reklama

Ze względu na stan pacjentki wykluczono transport śmigłowcem

Blisko pięć lat temu do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku trafiła pacjentka chora na serce. Lekarze zdecydowali, że konieczny jest szybki przeszczep. Miał on być przeprowadzony w Instytucie Kardiologii w Warszawie.

Ze względu na stan pacjentki wykluczono transport śmigłowcem, więc szpital zamówił karetkę w prywatnej firmie, z którą już współpracował i – by jeszcze skrócić czas dojazdu – poprosił policję o pilotaż. Podczas jazdy pojawiły się jednak problemy z aparaturą medyczną w karetce, musiała ona dwa razy się zatrzymywać.

Reklama

Gdy karetka dojechała do Warszawy, pacjentka była nieprzytomna. Zmarła w stołecznym szpitalu dziesięć dni później.

Pięć lat śledztwa

Śledztwo Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe trwało kilka lat, przede wszystkim śledczy oczekiwali na opinie biegłych. Wskazali oni na nieprawidłowości w czasie transportu, związane z nienależytą kontrolą urządzenia monitorującego pracę serca i poziomu napełnienia butli z tlenem, koniecznym do utrzymania pacjentki przy życiu, co skutkowało tym, że karetka musiała się zatrzymywać po drodze, a to wydłużyło czas dojazdu.

Reklama

Ostatecznie lekarce z karetki – jako osobie zobowiązanej do dołożenia należytej staranności przy udzielaniu świadczenia zdrowotnego – śledczy zarzucili, że naraziła pacjentkę w stanie bezpośredniego zagrożenia życia i wymagającą jak najszybszego dowiezienia do ośrodka kardiologicznego na pogorszenie – i tak złego – jej stanu. W śledztwie podejrzana (obecnie oskarżona) nie przyznała się do zarzucanego jej czynu, ale składała wyjaśnienia.

Autor: Robert Fiłończuk (PAP)

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: PAP Aktualizacja: 27/02/2024 15:00
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    anestezjolog - niezalogowany 2024-02-27 16:08:24

    Jeżeli pacjentka nie nadawała sie do transportu LPR, to oznacza , ze jej stan był krytyczny i tym bardziej nie miała szans na długi transport karetką

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości