Reklama

Konferencja: "Zdrowie psychiczne polskich medyków i medyczek". Ekspertka: "My się chowamy i milczymy z obawy przed stygmą"

Wysokie wskaźniki depresji, wypalenia, lęku i samobójstw wśród lekarzy i pielęgniarek nie są już wyjątkiem, lecz codziennością. Podczas konferencji „Zdrowie psychiczne polskich medyków i medyczek” padły mocne słowa o traumie, stygmatyzacji i braku wsparcia. - My się chowamy i milczymy z obawy przed negatywną oceną, z obawy przed stygmą i z obawy przed wykluczeniem" – powiedziała mgr Małgorzata Kaczmarek, psycholożka z Warszawy.

Depresja, samobójstwa, milczenie...

Mgr Małgorzata Kaczmarek, psycholożka, rozpoczęła swoją prelekcję od zdefiniowania problemu, który w środowisku medycznym jest obecny, ale rzadko nazywany wprost.

- My się chowamy i milczymy z obawy przed negatywną oceną, z obawy przed stygmą i z obawy przed wykluczeniem – podkreśliła.

Przypomniała, czym właściwie jest stygmatyzacja:

- Stygmatyzacja jest to odrzucanie lub marginalizowanie ze względu na cechy fizyczne, psychiczne i społeczne, które odstają od norm społecznych. To znaczy, że najpierw musi istnieć jakaś ogólnoprzyjęta norma, a wszystko, co się w niej nie zawiera, nie mieści i odstaje od niej, już może być przyczyną stygmatyzacji. 

Reklama

Kaczmarek zwróciła uwagę, że problem zdrowia psychicznego wśród medyków nie jest czymś wyjątkowym.

- To jest codzienność. Ze względu na rodzaj wykonywanej pracy, to lekarze, pielęgniarki i ratownicy są jednymi z najbardziej narażonych grup zawodowych, między innymi na wypalenie zawodowe, depresję, zaburzenia lękowe i PTSD, czyli zespół stresu pourazowego.

Choć brakuje badań na temat zdrowia psychicznego pracowników medycznych, te, które istnieją, nie pozostawiają złudzeń:

- Wskaźniki samobójstw wśród lekarzy i pielęgniarek są wyższe niż w populacji ogólnej. Także pandemia sprzed kilku lat, pandemia COVID-19, tylko przyspieszyła ten kryzys. Panowało wówczas przeciążenie systemu, praca ponad siły, trauma, śmierć współpracowników, bliskich, pacjentów i brak wsparcia. I to wszystko wywołało falę załamań, której skutki odczuwamy do dziś.

Reklama

"Dlaczego ludzie, którzy mają ratować innych, nie są w stanie uratować siebie?”

Ekspertka zadała mocne pytania: „Ale czy ten temat jest obecny w debacie publicznej? Czy środowisko o tym rozmawia i czy system ochrony zdrowia dba o swoich pracowników? Ale skąd ten paradoks? Dlaczego ludzie, którzy mają ratować innych, często nie są w stanie uratować własnego życia?”.

Według niej kluczem jest stygmatyzacja.

- Medyk, który sięga po pomoc psychiatryczną, bywa odbierany jako słaby, jako ten, który być może wcale nie powinien pracować z pacjentami. Taki obraz często funkcjonuje w świadomości społecznej, ale co gorsza, także w samym środowisku medycznym.

Reklama

Lekarze często słyszą komentarze:

- Ty nie dajesz rady? To ty leczysz ludzi, a sam masz problemy? Sam jesteś lekarzem, a nie potrafisz sobie pomóc? Albo: pracujesz w ochronie zdrowia, a sam nie umiesz się wyleczyć?

Kultura "lekarza-nadczłowieka"

Według Kaczmarek źródłem stygmatyzacji jest kultura nadludzkiej odporności, perfekcjonizmu i ciągłej gotowości.

- Już od czasu studiów od przyszłych medyków wymaga się perfekcjonizmu, przyjmowania ogromnej ilości wiedzy i informacji w stosunkowo krótkim czasie, przy jednoczesnym wykonywaniu i angażowaniu się w wiele praktycznych staży.

Reklama

Zdaniem ekspertki, w zawodzie oczekuje się nie tylko niebywałej odporności psychicznej i pracy pod presją, ale też wielu innych cech.

- Oczekuje się szybkich i naprawdę bardzo trudnych decyzji. Bardzo często w tym zawodzie jest przecież dyżurowanie po kilkadziesiąt godzin z rzędu, gdzie przez cały czas pracy konieczna jest koncentracja i skupienie uwagi na najwyższym poziomie, a to wszystko przy deficycie snu i innych podstawowych potrzeb. I zero miejsca na błąd. Bo tutaj błąd może oznaczać ogromną stratę i kosztować czyjeś zdrowie, a nawet życie.

Reklama

Ekspertka dodaje, że w zawodach medycznych brakuje miejsca na słabość:

- Mierzymy się także z presją środowiska, z negatywnym ocenianiem kolegów, którzy zrobili sobie przerwę, poszli się leczyć albo wybrali się na terapię. Obowiązuje mit medyka-bohatera, jest to mit o tym, że medyk zawsze musi być silny, opanowany i gotowy. Nawet gdy sam ledwo stoi na nogach.

Brak wsparcia, tabu, milczenie

Psycholożka wskazuje też na systemowe zaniedbania.

- Wielu medyków nawet nie wie, gdzie i jak bezpiecznie może szukać pomocy, co także zostało wykazane w naszych badaniach.

Reklama

Efekt?

- Brak wsparcia emocjonalnego, bo nie ma bezpiecznej przestrzeni, gdzie można byłoby czasami powiedzieć o tym, że ma się po prostu dosyć.

Zdaniem ekspertki, kultura nadczłowieka sprawia, że problemy zdrowia psychicznego są ukrywane, bagatelizowane, wyśmiewane lub co gorsza karane milczeniem.

- Z jednej strony od medyków wymaga się wysokiej empatii, bycia blisko ludzi, wielkiej troskliwości, rozumienia ich trudności. Z drugiej – zamrożenia, stawiania czoła śmierci i stratom bez mrugnięcia okiem. Wybitna empatia z jednej strony, a z drugiej strony guziczek ‘wyłącz uczucia’, kiedy tylko sytuacja tego wymaga. A przecież to tak nie działa. Medyk też człowiek, ludzki człowiek, ze swoimi doświadczeniami, swoimi zmartwieniami i całym wachlarzem emocji i uczuć.

Reklama

„Gdy medyk milczy, cierpi nie tylko on”

Stygmatyzacja nie jest neutralna – niesie poważne konsekwencje.

- Gdy medyk milczy, cierpi nie tylko on. Cierpią także jego pacjenci, jego bliscy i współpracownicy. Ponieważ doświadczane objawy mogą już nie dać się tłamsić i są coraz częściej widziane na zewnątrz. Objawy m.in. depresji, wypalenia zawodowego, zaburzeń lękowych przecież znacząco wpływają na funkcjonowanie człowieka. Chociażby osoby cierpiące na różne zaburzenia psychiczne mierzą się przecież ze spadkami, wahaniami nastroju, wrażliwością, pogorszonym funkcjonowaniem poznawczym, czyli m.in. pogorszoną pamięcią, obniżoną koncentracją uwagi, której tyle się przecież w tym zawodzie od nich wymaga.

Reklama

Kaczmarek podkreśla, że często także podejmowanie decyzji jest znacznie trudniejsze.

- Zdrowie psychiczne polskich medyków i medyczek to ważny apel o zmianę – nie tylko świadomości, ale całej kultury pracy w ochronie zdrowia. Nie wystarczy mówić, że medyk też człowiek – trzeba stworzyć warunki, w których ten człowiek może przeżywać, czuć i leczyć siebie – bez wstydu, bez kary, bez stygmatyzacji.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: senat.gov.pl Aktualizacja: 27/05/2025 14:11
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości