Pogorszenie koordynacji, kiedy ustawa o pionizacji Państwowej Inspekcji Sanitarnej będzie wdrażana, Polska może znaleść się w sytuacji szczytu zagrożenia koronawirusem - mówili senatorowie opozycji podczas dyskusji nad nowelą ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Resort zdrowia uspokaja, że nie ma powodu by łączyć ze sobą te sytuacje.
Przypomnijmy, że Senacka Komisja Zdrowia wniosła o odrzucenie ustawy o pionizacji Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Mniejszość komisji zgłosiła wniosek o przyjęcie ustawy bez poprawek.
Komisja argumentuje swoją decyzję przede wszystkim niezgodnością z konstytucją. Chodzi o tryb uchwalenia zmian. Biuro Legislacyjne, jak określiła w trakcie sprawozdania z posiedzenia komisji senator Alicja Chybicka, "zmasakrowało ustawę". Podkreśla, że Biuro w 10 punktach wykazało wady legislacyjne wymagające poprawy. Komisja wskazywała również na brak konsultacji z samorządowcami podczas procedowania projektu w Sejmie. W opinii komisji ustawa ta, "nie ma aspektu społecznego, wprowadza chaos w dobrze funkcjonującej instytucji".
-Pogorszenie koordynacji w obliczu zagrożenia koronawirusem wydaje się kompletnie bez sensu. Ten koronawirus może się w Polsce pojawić i może być tak, że kiedy ta ustawa będzie wdrażana, jego aktywność będzie szczytowa. Oby się nie pojawił - stwierdza senator Alicja Chybicka (KO)
-Nie jest to dobry moment na wprowadzanie jakichkolwiek zmian, bo nie wiadomo, jak sytuacja się rozwinie i nie możemy tego problemu zamiatać pod dywan w chwili obecnej - dodała senator Agnieszka Gorgoń-Komor (KO).
Ministerstwo Zdrowia "nie ma powodu by łączyć pionizację PIS z koronawirusem". Ustawa procedowana jest na wniosek pracodawców i ekspertów
-Absolutnie nie ma żadnego powodu, żeby teraz łączyć te 2 kwestie, czyli projekt pionizacji i profesjonalizacji Państwowej Inspekcji Sanitarnej z koronawirusem - odpowiadał podczas posiedzenia Senatu wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński.
Wiceminister podkreślił, że projekt jest odpowiedzią na postulaty wszystkich podmiotów zaangażowanych w sprawę, czyli pracodawców, Rady Sanitarno-Epidemiologicznej oraz wszystkich profesjonalistów, którzy zajmują się zdrowiem publicznym.
-To jest odpowiedź na to, że przedsiębiorcy, którzy są na co dzień w kontakcie z inspekcją sanitarną, oczekują inspekcji profesjonalnej, inspekcji, która będzie w taki sam sposób interpretowała te same przepisy niezależnie od tego, w jakim regionie kraju funkcjonujemy - mówił.
Janusz Cieszyński podkreślił, że na wniosek klubu Lewicy w Sejmie resort wniósł poprawkę, która przywraca możliwość uzyskiwania przez samorządy informacji na temat stanu sanitarno-epidemiologicznego i działalności inspekcji. Dzięki temu "samorząd nie zostanie odcięty od działań inspekcji".
-Jedyna kwestia, która się zmienia, to kwestia podległości służbowej państwowego powiatowego inspektora sanitarnego. W naszej ocenie każda tego rodzaju instytucja powinna należeć właśnie do organów wojewody - mówił Janusz Cieszyński.
Podkreślił, że samorządy już miały doświadczenia z problemami, które ma rozwiązać nowela ustawy, na szczeblu regionalnym.
- Przykładowo w Szczecinku w Zachodniopomorskiem przez rok nie został powołany powiatowy inspektor sanitarny właśnie ze względu na konflikt pomiędzy samorządem a inspektorem wojewódzkim. To jest sytuacja, która na pewno nie służy bezpieczeństwu obywateli - stwierdził wiceminister.
Jeden przypadek to nie powód do zmian
- Byłem prezydentem miasta na prawach powiatu przez 12 lat, przez 3 kadencje i w związku z tym miałem okazję funkcjonować jakby na linii tych służb. (...) Uważam, że Inspekcja Sanitarna działa profesjonalnie. Nie rozumiem dlaczego przez to, że gdzieś w Polsce ktoś się nie może dogadać w sprawie powołania inspektora, zmieniamy prawo. Myślę, że dobrze jest optymalizować prawo, tak żeby działało trochę lepiej, a nie wywracać wszystko do góry nogami - stwierdził Senator Wojciech Konieczny (SLD).
JK
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!