Nowa specjalizacja w CMKP - psychoterapia stała się faktem pod koniec czerwca, wtedy weszło w życie rozporządzenie Ministra Zdrowia. Będą ją mogli uzyskać głównie lekarze. Należy powołać konsultanta krajowego, opracować program specjalizacji i akredytować ośrodki, w których ten program będzie realizowany. Taki pomysł na rozwiązanie problemów z nadużyciami w psychoterapii ma Ministerstwo Zdrowia. Psychoterapeuci wskazują na ryzyka takiego rozwiązania, pracują intensywnie nad własnym projektem ustawy o zawodzie.
Specjalizacja, stworzona przez MZ ma być dostępna w ramach kształcenia podyplomowego dla absolwentów: medycyny (zarówno na kierunku lekarskim, jak i lekarsko-dentystycznym), pielęgniarstwa, położnictwa, socjologii, psychologii, pedagogiki, resocjalizacji, pracy socjalnej i nauk o rodzinie. Nie ma jeszcze programu tej specjalizacji, ani listy placówek, w których można ją realizować.
Sprzeciw wobec rozporządzenia MZ środowisko psychoterapeutów wyraziło już pod koniec 2022 roku. W czerwcu 2023 roku Polska Rada Psychoterapii, zrzeszająca kilkanaście stowarzyszeń psychoterapeutycznych, na swojej stronie internetowej napisała:
„Uważamy, że wprowadzenie specjalizacji nie uporządkuje tej dziedziny, a wręcz pogłębi chaos w obszarze psychoterapii finansowanej ze środków NFZ oraz w innych placówkach, w jakich jest ona stosowana (m.in. w oświacie, ośrodkach pomocy społecznej, organizacjach pozarządowych, praktykach prywatnych i ośrodkach). Wprowadzenie specjalizacji stworzy system uzyskiwania kwalifikacji, funkcjonujący równolegle do istniejącej od dziesięcioleci sprawdzonej struktury szkolenia i certyfikacji oraz ciągłego doskonalenia zawodowego nad którym pieczę sprawują obecnie stowarzyszenia zrzeszające psychoterapeutów.”
Niejako w kontrze do ministerialnych działań od tego roku pracuje Parlamentarny Zespół ds. ustawowego uregulowania zawodu psychoterapeuty, który przygotowuje projekt ustawy. Kolejne spotkanie zaplanowane jest w sejmie na 4 lipca.
- Prace nad takim projektem trwają już od dłuższego czasu. Pracowało nad nim przez lata bardzo wiele osób i wiele organizacji w ramach Polskiej Rady Psychoterapii. Możliwość wzięcia udziału w tej dyskusji miały wszystkie zainteresowane środowiska, więc brano pod uwagę szerokie spektrum oczekiwań i zastrzeżeń psychoterapeutów pracujących w różnych podejściach. W tym roku udało nam się dopracować projekt, który wskazuje wprowadzenie obowiązku posiadania prawa wykonywania zawodu i wpisu do rejestru, określa powszechne zasady odpowiedzialności zawodowej, kształcenia ustawicznego, uwzględnia też m.in. możliwość szkolenia w podejściach zaliczanych do wszystkich pięciu grup podejść psychoterapeutycznych, dostęp do zawodu dla osób posiadających dyplomy na poziomie VII PRK, konieczność przestąpienia do niezależnego egzaminu certyfikacyjnego. Jest to kompletna propozycja projektu ustawy dla zawodu zaufania publicznego uwzględniająca na równych zasadach wszystkie grupy podejść, która mam nadzieję, będzie stymulowała pracę i dyskusję toczącą się obecnie na forum współpracy stowarzyszeń zrzeszających psychoterapeutów. Są w projekcie jeszcze ważne aspekty i zapisy, wymagające wspólnego namysłu oraz rozstrzygnięcia, np. kto byłby ministrem właściwym dla tej ustawy – mówi Renata Mizerska, prezeska Polskiej Rady Psychoterapii Związku Stowarzyszeń.
Niektórzy przedstawiciele psychoterapeutów zaproponowali ministerstwo pracy i rodziny ze względu na szerokość dziedziny, jaką jest psychoterapia oraz ilość sektorów, w jakich psychoterapeuci pracują.
Kolejną kwestią do przedyskutowania jest to, jak umocować współpracę samorządu ze stowarzyszeniami, w jaki sposób i kto będzie mógł przeprowadzać niezależny egzamin będący zarazem podstawą uzyskania prawa wykonywania zawodu zaufania publicznego. Inna sprawa to uznawanie potwierdzonych przez zagraniczne organizacje kwalifikacji psychoterapeutów pracujących w Polsce.
- Wprowadzamy też nowe pojęcie adepta psychoterapii, czyli osoby, która jest w trakcie szkolenia lub je już ukończyła, aż do momentu otrzymania prawa wykonywania zawodu psychoterapeuty. Bardzo ważna jest dla Polskiej Rady Psychoterapii kwestia ochrony danych i informacji o osobach korzystających z psychoterapii i o procesie psychoterapii. To są bloki, które wymagają jeszcze solidnej publicznej debaty – mówi Mizerska. - PRP zaproponowała, by oprzeć samorząd psychoterapeutów o pięć grup podejść, nie wyróżniając żadnej z nich. Tak, by przewodniczenie było rotacyjne, roczne a podejmowanie decyzji dotyczących zawodu wspólne – dodaje Renata Mizerska.
Reklama
Tematem, który może wymagać dłuższej dyskusji na forum współpracy stowarzyszeń, jest zdaniem Mizerskiej, znalezienie rozwiązania na wybory samorządowe. Jak miałyby wyglądać. Jedną z propozycji jest równa reprezentacja wszystkich pięciu grup podejść, a nie o wybory reprezentacji większościowej.
- Jako że spotykamy się razem z innymi organizacjami i Parlamentarnym zespołem, to wydaje się, że realnym terminem wypracowania finalnego kształtu tekstu ustawy będzie koniec kadencji parlamentu, jednak nie później niż koniec tego roku, biorąc pod uwagę kalendarz powyborczy. To jest nasz cel. Chyba wszyscy mamy nadzieję, że w przyszłym roku uda się w końcu uchwalić ustawę, która została przecież wpisana jako ważne zadanie w Narodowym Programie Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2017-2022. W projekcie Rady zaproponowaliśmy roczne vacatio legis, by można było zdążyć organizacyjnie i z przepisami przejściowymi, czyli m.in. przyznaniem prawa wykonywania zawodu przez komitet organizacyjny tym osobom, które w dniu wejścia w życie ustawy będą posiadały przewidziane ustawą dokumenty, pozwalające je wpisać do rejestru jako psychoterapeutów lub jako osoby, które są adeptami psychoterapii – mówi Mizerska.
Ustawa o zawodzie psychoterapeuty jest konieczna, bo jak podkreślają psychoterapeuci ze wszystkich środowisk, rośnie zapotrzebowanie na psychoterapię i niestety pojawiają się też na rynku usługi, które nie gwarantują bezpieczeństwa osób korzystających z psychoterapii. Zdarzają się sytuacje, gdy usługi oferują pseudoterapeuci zajmujący się sferą psyche, będąc tylko po krótkich kursach oferowanych przez niesprawdzone firmy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Proponowane zmiany w ustawodawstwie, np. wrzutka definicji psychoterapii do ustawy o niektorych zawodach medycznych grożą wypadnieciem z rynku 70 proc. psychoterapeutow i pogłębi kryzys w ochronie zdrowia. Konieczne są conajmniej przepisy przejsciowe, ktore pozwolą osobom w trakcie szkolenia na uzupełnienie wyksztalcenia bazowego mgr - albo zmiana podpunktu ustawy, ze osoby z dowolnym wyksztalceniem mgr, ktore podjely nauke przed wejsciem w zycie ustawy maja prawo ukonczyc szkolenie i zdobyc zawod. Szkolenie trwa conajmniej 4 lata, zawiera 1200 godzin i jest wystarczajace do uzyskania uprawnien. Ewentualnie mozna stworzyc dodatkowy moduł 200 godzinny dla nie-psychologow nt. chorob, lekow i zaburzen. Absurdalny jest podpunkt, mowiacy o tym, ze psychoterapeuta w trakcie szkolenia moze pracowac tylko na umowie o prace, pod certyfikowanym psychoterapeuta. Wiekszosc osob pracuje na wlasnej dzialanosci pod stalą superwizja i zaswiadczenie o pozostawaniu pod superwizja jest wystarczajace dla zapewnienia bezpieczenstwa a przy okazji nie godzi w swobode prowadzenia dzialalnosci, gwarantowana konsytucyjnie. Najlepszym rozwiazaniem jest ustawa opracowana w porozumieniu i z uwzglednieniem postulatow srodowiska psychoterapeutow oraz około 5-letni okres przejsciowy, chroniacy osoby pozostajace w szkoleniu.
zgadzam się w pełni z powyzszym komentarzem! Sytuacja zmienia sie z dnia na dzien co budzi niepokoj i pacjentow i terapeutow. Brak przepisow przejsciowych i niepewnosc co do dnia jutrzejszego - to chleb powszedni terapeutow, a praca sama w sobie jest juz wystarczajaco obciazajaca.
sorry Vera, ale pacjentów w to nie mieszaj - to rozterki pewnych środowisk psychoterapeutycznych , których wpływy zostaną ukrócone (na rzecz bardzie egalitarnych rozwiązań) Dla Pacjentów zmiana idzie ku dobremu i poprawi dostepnośc psychoterapii
Jeśli wprowadzamy zasady to musimy mieć czas na ich spełnienie. Praktyk wykonujący zawód od lat kilkunastu może okazać się nie jest "dość dobry" w myśl tego projektu. Tymczasem student psychologii kończący ze średnią 3.0 bez doświadczenia trafia na listę psychologów i wykonuje kopię zawodu psychoterapeuty... (Na listę psychologów wpisuje się osobę, która łącznie spełnia następujące warunki: 1) uzyskała w polskiej uczelni dyplom magistra psychologii lub uzyskała za granicą wykształcenie uznane za równorzędne 2) posiada pełną zdolność do czynności prawnych; 3) włada językiem polskim w mowie i piśmie w zakresie koniecznym do wykonywania zawodu psychologa; 4) odbyła podyplomowy staż zawodowy. Zatem logika szwankuje. Może wzorem fizjoterapeutów na przykład przydałoby się skonsultować projekt?? Uzyskać czyjąś aprobatę - na przykład środowiska? A już na pewno nie może to działać z datą jaką ktoś ustali bez możliwości dostosowania swoich "papierów".
Psychoterapeuci wyszkolili sie z wlasnych pieniedzy - koszt szkolenia to 40-70 tys zl, nie liczac superwizji, terapii wlasnej, dojazow, noclegow podczas szkolenia. Podjeli ogromne ryzyko, aby pomagac innym w ciezkim czasie, szczegolnie pandemii i wojny u naszych granic - nie jest w porzadku, aby postulaty tej grupy zawodowej pozostawały poza polem uwagi Ministerstwa Zdrowia.
ojojoj... biedni terapeuci. Prawda jest, taka że system szkolenia psychoterapii w Pl nie jest dobrym systemem, który wcale nie wyłania najlepszych mozliwych specjalistów.l Przedewszystkim to musi przestać być zawód niszowy. Systemy certyfikacji - to systemy wzajemnego kolesiostwa de facto. Cała sprawa rozbija się o wpływu różmnych środowisk... bo psychoterapia to duży biznes - i opłacalny. Śmieszą mnie histeryczne argumenty psychoterapeutów różnych maści - wy sami wiecie kształcąc się w tym systemie jaki bajzel jest tu i ówdzie i jakie święte krowy siedzą tu i ówdzie. Kierunek tych zmian jest dobry - acz faktycznie uderza w w osiadłe interesy różnych środowisk.
Proponowane zmiany w ustawodawstwie, np. wrzutka definicji psychoterapii do ustawy o niektorych zawodach medycznych grożą wypadnieciem z rynku 70 proc. psychoterapeutow i pogłębi kryzys w ochronie zdrowia. Konieczne są conajmniej przepisy przejsciowe, ktore pozwolą osobom w trakcie szkolenia na uzupełnienie wyksztalcenia bazowego mgr - albo zmiana podpunktu ustawy, ze osoby z dowolnym wyksztalceniem mgr, ktore podjely nauke przed wejsciem w zycie ustawy maja prawo ukonczyc szkolenie i zdobyc zawod. Szkolenie trwa conajmniej 4 lata, zawiera 1200 godzin i jest wystarczajace do uzyskania uprawnien. Ewentualnie mozna stworzyc dodatkowy moduł 200 godzinny dla nie-psychologow nt. chorob, lekow i zaburzen. Absurdalny jest podpunkt, mowiacy o tym, ze psychoterapeuta w trakcie szkolenia moze pracowac tylko na umowie o prace, pod certyfikowanym psychoterapeuta. Wiekszosc osob pracuje na wlasnej dzialanosci pod stalą superwizja i zaswiadczenie o pozostawaniu pod superwizja jest wystarczajace dla zapewnienia bezpieczenstwa a przy okazji nie godzi w swobode prowadzenia dzialalnosci, gwarantowana konsytucyjnie. Najlepszym rozwiazaniem jest ustawa opracowana w porozumieniu i z uwzglednieniem postulatow srodowiska psychoterapeutow oraz około 5-letni okres przejsciowy, chroniacy osoby pozostajace w szkoleniu.
zgadzam się w pełni z powyzszym komentarzem! Sytuacja zmienia sie z dnia na dzien co budzi niepokoj i pacjentow i terapeutow. Brak przepisow przejsciowych i niepewnosc co do dnia jutrzejszego - to chleb powszedni terapeutow, a praca sama w sobie jest juz wystarczajaco obciazajaca.
sorry Vera, ale pacjentów w to nie mieszaj - to rozterki pewnych środowisk psychoterapeutycznych , których wpływy zostaną ukrócone (na rzecz bardzie egalitarnych rozwiązań) Dla Pacjentów zmiana idzie ku dobremu i poprawi dostepnośc psychoterapii