Znamy już nową listę leków refundowanych. Jak zwracają uwagę lekarze i pacjenci, choć dopisano nowe cząsteczki, to nadal na liście leków nie ma leku oczekiwanego przez chorych z niewydolnością serca . Dzięki nowoczesnemu leczeniu NFZ mógłby wręcz zredukować liczbę kosztownych pobytów w szpitalach tej grupy pacjentów kardiologicznych.
Objawy tej choroby często są bagatelizowane jak na przykład zmęczenie czy obrzęki nóg. Można by rzec, że niewydolność serca to cichy zabójca.
- U większości pacjentów objawy jak duszność czy mniejsza tolerancja wysiłku narastają powoli i pacjenci się do nich przyzwyczajają. Zgłaszają się kiedy objawy są zaawansowane – mówi prof. Agnieszka Pawlak, kardiolog z Centralnego Szpitala Klinicznego CSK MSWiA w Warszawie.
Jak podkreślają lekarze, śmiertelność w grupie pacjentów z niewydolnością serca jest wyższa niż w niektórych chorobach onkologicznych. Edukacja, profilaktyka jak również optymalne leczenie to najważniejsze czynniki, które mogą zahamować dalszy rozwój epidemii niewydolności serca.
- Pacjenci od kilku lat czekają na refundację leku na tę chorobę, który wydłuża życie i polepsza jego jakość. Chodzi o lek sakubitryl/walsartan, który znów nie znalazł się na liście leków refundowanych mimo apeli pacjentów i kardiologów – mówi prof. A. Pawlak. Tymczasem wprowadzenie nowoczesnej terapii może przynieść też korzyści systemowi generując oszczędności i pozwalając lepiej wykorzystać kadry medyczne.
- Decydenci coraz rzadziej wspierają kardiologicznych pacjentów. Od 2,5-3 lat toczymy batalię o refundację leku, który wydłuża życie pacjentów średnio aż o 2 lata – podkreśla prof. Pawlak. I nie chodzi o seniorów – 40 proc. przedwczesnych zgonów dotyczy mężczyzn w wieku produkcyjnym.
Rekomendowany w Polsce i na świecie, ale… za drogi
- Lek ma pierwszą klasę zaleceń, wydłuża życie, zmniejsza liczbę hospitalizacji, pozwala pacjentom utrzymać lepszą formę i samodzielność, przez co może korzystnie wpłynąć na budżet NFZ. Ale te fakty nie mają jak widać przełożenia na decyzje naszego rządu – mówi profesor. - Sakubitryl/walsartan jest stosowany z sukcesem i finansowany z publicznych pieniędzy w wielu krajach. Jest też pod względem wydłużenia życia o wiele skuteczniejszy od wielu leków onkologicznych, nie ujmując tym ostatnim – zwraca uwagę prof. Pawlak.
Wyjaśnia, że pierwsza klasa zaleceń oznacza, że lek ma najwyższą klasę rekomendacji międzynarodowych towarzystw naukowych. Od 3 lat jest obecny w wytycznych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. – Objęcie go refundacją powinno być priorytetem. Pacjenci kardiologiczni bardzo go potrzebują, a korzyści medyczne są znaczne i potwierdzone w badaniach – wyjaśnia profesor. Terapia bez refundacji to koszt ok. 600 zł miesięcznie, a często jest to jeden z wielu wydatków jakie ponosić muszą pacjenci.
Kumulacja wydatków
O nierównościach w dostępie do zdrowia w Polsce wspominają niemal wszystkie raporty. W kardiologii też jest to widoczne.
- W niewydolności serca wiele leków jest refundowane, jak inhibitory konwertazy czy od dawna produkowane niektóre grupy leków moczopędnych. Gorzej jest z nowszymi leki jak np.: torasemid -lek moczopędny czy leki przeciwkrzepliwe, gdzie takiej refundacji nie mamy. Biorąc pod uwagę , że pacjenci z niewydolnością serca przyjmują wiele różnych leków powoduje to, ze koszt miesięcznej terapii jest duży – mówi profesor.
- W wielu przypadkach wysoki koszt leczenia jest przyczyną odstawienia leku lub kilku leków albo wręcz przerwania terapii. To prowadzi do zaostrzenia niewydolności serca i ostatecznie do częstszych hospitalizacji - wyjaśnia.
AK
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!