Kamizelki nożo- i szpikulcoodporne dla ratowników medycznych mają stać się obowiązkowym elementem wyposażenia zespołów ratownictwa medycznego – poinformowało Ministerstwo Zdrowia. Nowe przepisy wejdą w życie 31 marca, a ich celem jest poprawa bezpieczeństwa ratowników medycznych. W środowisku medycznym pojawiają się jednak wątpliwości dotyczące praktycznego użycia kamizelek podczas akcji ratunkowych.
Ministerstwo Zdrowia ogłosiło, że zespoły ratownictwa medycznego zostaną wyposażone w kamizelki nożo- i szpikulcoodporne. Początkowo obowiązek miał wejść w życie 1 stycznia, jednak termin przesunięto na 31 marca, aby umożliwić zakup sprzętu zgodnego z wymaganiami środowiska ratowników.
Resort podkreśla, że kamizelki muszą spełniać ściśle określone normy i parametry techniczne.
Zgodnie z informacją przekazaną przez resort, liczba kamizelek w zespole ratownictwa medycznego ma odpowiadać co najmniej liczbie jego członków. Dysponenci zespołów mogą jednak dostosować wyposażenie do rzeczywistych potrzeb personelu.
Zakup obejmuje znaczną liczbę kamizelek o ściśle określonych parametrach, spełniających normy i wymagania wskazane przez środowisko ratowników medycznych – poinformowało Ministerstwo Zdrowia w komunikacie dla PAP.
Wśród ratowników i dyrektorów pogotowia zdania na temat kamizelek ochronnych są podzielone. Część medyków uważa je za konieczny element zwiększający bezpieczeństwo, inni wskazują na ograniczenie ruchów, utrudnienia w wykonywaniu procedur i możliwe nasilenie agresji pacjentów.
Łukasz Pach, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach, popiera samą ideę wyposażenia zespołów.
Uważam, że te kamizelki powinny być na wyposażeniu zespołów ratownictwa medycznego i to jest bardzo ważna inicjatywa – powiedział.
Jednocześnie dodał, że ich stosowanie będzie dobrowolne, choć rozporządzenie zobowiązuje do zapewnienia sprzętu.
Dyrektor Łukasz Pach zwrócił uwagę, że kamizelki ochronne mogą ograniczać ruchy, szczególnie podczas resuscytacji krążeniowo-oddechowej i pracy w trudnych warunkach pogodowych.
My się szkolimy po to, żeby ewentualnie obezwładnić i oddalić się z miejsca, gdzie jest niebezpiecznie dla personelu medycznego. Nie jedziemy walczyć z pacjentem, jedziemy ratować jego życie – podkreślił.
Reklama
Sceptycznie do pomysłu podchodzi także część ratowników. Barbara Podhalicz, ratowniczka medyczna, zwraca uwagę na aspekt psychologiczny.
Kiedy w głowie zaświta myśl, żeby ją założyć, to znaczy, że w ogóle nie powinniśmy wchodzić na wizytę – powiedziała.
Jej zdaniem widok kamizelki może zwiększyć agresję pacjenta, a w takich sytuacjach lepiej poczekać na policję.
Ratownicy zwracają uwagę, że kamizelki nie będą przypisane indywidualnie, lecz rotacyjnie. W praktyce oznacza to konieczność dopasowywania rozmiarów w zespole.
Klaudiusz Nadolny, dyrektor Rejonowego Pogotowia Ratunkowego w Sosnowcu, podkreśla znaczenie szkoleń.
Kamizelki chronią jedynie wybrane obszary ciała. Medyk musi wiedzieć, jak je zakładać i stosować – zaznaczył.
W Sosnowcu dla 26 zespołów ratownictwa medycznego przewidziano około 80 kamizelek, po trzy na każdy zespół.
Decyzja o wprowadzeniu kamizelek ochronnych dla ratowników medycznych zapadła po tragicznym zdarzeniu w Siedlcach 25 stycznia 2025 roku, gdy ratownik medyczny zginął w wyniku ataku nożem.
Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że oprócz regulacji prowadzi także działania wspierające finansowanie zakupu sprzętu. W pomoc mogą zaangażować się wojewodowie, samorządy oraz inne resorty, a ogólne wymagania dla kamizelek opracował zespół ds. bezpieczeństwa w zespołach ratownictwa medycznego, powołany w 2025 roku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze