O zdrowiu psychicznym dzieci i młodzieży mówi się na przestrzeni ostatnich lat bardzo dużo. Temat nieobcy jest też polskiej armii, bo spośród dzisiejszej młodzieży rekrutowani kiedyś będą przyszli żołnierze. Według szacunków ekspertów, co czwarty kandydat do służby może być osobą z zaburzeniami zdrowia psychicznego.
W obliczu rosnącego ryzyka rozwinięcia się konfliktu zbrojnego trzeba wziąć pod uwagę kondycję psychiczną młodego pokolenia i w oparciu o pogłębioną wiedzę na temat ich stanu psychicznego konstruować zasady naboru – zastanawiali się eksperci podczas poniedziałkowej konferencji „Kondycja psychiczna polskiego społeczeństwa a zdrowie psychiczne polskiego żołnierza i weterana” , która odbyła się w Wojskowym Instytucie Medycznym - Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie.
- Armia składa się z ludzi i odzwierciedla wartości, którymi kieruje się społeczeństwo. Na siłę bojową armii wpływa to, co reprezentuje naród. Mental ma kluczowe znaczenie na to, jak armia funkcjonuje. Postęp technologiczny zmienił podejście do armii i do roli żołnierza. Czynnikiem rozstrzygającym nie jest teraz siła i masa, ale prędkość, zasięg i precyzja. Współczesny żołnierz musi posługiwać się nowymi technologiami, jest też wszechstronnie wykształcony. W sytuacjach bojowych, jako medycyna pola walki szybko musimy przywrócić specjalistów do zdrowia i wykonywania obowiązków służbowych. Mówi się, że w sytuacji kryzysowej dobra medycyna jest złą taktyką. Jest jednak wyjątek, to jest psychiatria i psychologia. W tym przypadku dobrą taktyką jest dobra medycyna. Musimy sprawić, by współczesny żołnierz był odporny psychicznie – powiedział gen. broni prof. dr hab. med. Grzegorz Gielerak, dyrektor WIM-PIB.
Reklama
O tym, że zdrowie psychiczne jest w armii niezwykle ważne mówiła ppłk. dr Katarzyna Rzadkowska, dyrektor Centrum Weterana Działań poza Granicami Państwa. Zwróciła uwagę na to, że mimo pogarszającej się kondycji psychicznej, wielu żołnierzy nie szuka pomocy specjalistów. Na przeszkodzie stoi najczęściej wstyd i obawa przed stygmatyzacją.
- Dziś przygotowanie psychiczne jest w wojsku niezwykle ważne i mamy możliwości wpływania na jego polepszenie. Mimo to, ta sfera (psychiczna -przyp. red.) wciąż jest mocno stygmatyzowana. Osoby, szukające pomocy wciąż są stygmatyzowane. Powinniśmy wreszcie zrozumieć, że szukanie pomocy psychologicznej to nie wstyd. Chciałabym, byśmy jako wspólnota wojskowa zachęcali żołnierzy, by szukali tej pomocy – mówiła ekspertka.
Reklama
- Stan zdrowia psychicznego społeczeństwa się pogarsza. To jest fakt. Za naszą granicą toczy się konflikt, jakiego nie znaliśmy od zakończenia II wojny światowej. Ta wojna trwa przeszło dwa lata i jest prawdziwą, straszną wojną, która odbiera ludziom życie i okalecza. Istnieje ryzyko, że również my możemy wziąć udział w tym konflikcie. Zwiększenie armii i pobór są zapowiadane. Armia będzie się składała z ludzi, których zwerbujemy do wojska. Musimy więc odpowiedzieć sobie na pytanie, jak rekrutować żołnierzy ze społeczeństwa, w którym jest pogarszające się zdrowie psychiczne? Współczesne wojsko potrafi wykorzystać żołnierza bez kończyn, z wadą wzroku, ale z kimś w złej kondycji psychicznej już nie, bo on stanowi zagrożenie dla siebie i innych. Jak odpowiednio rekrutować, jaką prowadzić politykę zdrowotną żołnierzy, aby jak po każdej wojnie było dużo weteranów, ale by to byli zdrowi i sprawni ludzie, zdolni do życia w cywilu – zastanawiał się płk. dr n. med. Radosław Tworus, kierownik Kliniki Psychiatrii, Stresu Bojowego i Psychotraumatologii WIM-PIB.
Wojsko ma te same problemy, co społeczeństwo. Za największy problem dotyczący kandydatów na żołnierzy specjaliści uznali uzależnienia od alkoholu i rosnące uzależnienie od marihuany.
- Uzależnienia różnego rodzaju zaczynają się dużo wcześniej niż myśleliśmy do tej pory. Często dotyczą ludzi, którzy dobrze funkcjonują, pracują, mają rodziny. Uzależnienie nierzadko zaczyna się od niewinnych prób, podejmowanych nawet w szkole podstawowej, gdy dzieci sięgają po nikotynę. I sięgają nie po tradycyjne papierosy, ale po e-papierosy, w tym jednorazowe. Inicjacja używania nikotyny wiąże się z używaniem jej w formach alternatywnych, a nie palenie tradycyjnych papierosów. Uzależnienie, które obserwujemy to palenie marihuany w wieku 12-13 lat. Marihuana postrzegana jest jako niewinny, miękki narkotyk, który nie niesie ze sobą poważnych konsekwencji, ale młodzież podatna na uzależnianie, poprzez niedojrzałość układu nerwowego, potem zaczyna palić ją częściej i zaczyna się problem – powiedział prof. dr hab. Marcin Wojnar, specjalista psychiatra, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Specjalista wskazał też na nowy rodzaj problemów, które mogą rzutować na zachowania w wojsku. To m.in. uzależnienia od substancji psychoaktywnych, technologii i uzależnienia behawioralne.
- Nowe substancje psychoaktywne i uzależnienia behawioralne to kolejne problemy dotyczące młodych dorosłych. Co roku pojawia się kilkanaście środków psychoaktywnych, które są stosowane przez młode osoby. Często zaczyna się na imprezach, a przenosi się do życia codziennego młodego człowieka. Uzależnienia behawioralne to nowa forma uzależnień, które obejmują zachowania. To kontakt z internetem, telefonem komórkowym, a u dorosłych to różnego rodzaju gry hazardowe. I ten problem narasta – mówił prof. Wojnar.
Eksperci wskazali na przyczyny pogarszającej się kondycji psychicznej całego społeczeństwa, które wpłynęło na gorsze zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży. Wskazali na kryzys gospodarczy, pandemię, konflikt za wschodnią granicą. Dr n. med. Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży akcentowała problem braku miejsc, w których można pomagać dzieciom uzależnionym. Wskazała na konieczność pomagania nawet 12-latkom, uzależnionym od alkoholu czy technologii.
- W kontekście uzależnień granica wieku się mocno przesuwa, a my psychiatrzy nie mamy gdzie kierować dzieci, bo np. ośrodki leczenia uzależnień przyjmują osoby od 14 roku życia. 2/3 nastolatków przyznaje się do używania mocnych alkoholi. Mamy niewiele poradni uzależnień dla dzieci i młodzieży, a problem z uzależnieniem od technologii dotykają 12-latków – powiedziała psychiatrka.
Reklama
Dr n. med. Lidia Popek, konsultant Wojewódzki ds. Psychiatrii Dzieci i Młodzieży podkreśliła ważną rolę rodziny w tworzeniu więzi i prawidłowym rozwoju osobowości.
- Zmienił się model życia rodziny. Mamy rodziny paczworkowe, różne typy związków partnerskich. Mamy dużo dzieci unieważnianych w społeczeństwie, w rodzinach. Ten czynnik unieważniania dzieci wpływa na liczbę uzależnień. Np. rodzic wyposaża dziecko w elementy materialne, którymi dziecko może się pochwalić, ale nie dostrzega głębokich potrzeb dziecka, pomija je. Rozumienie potrzeb dziecka zaczyna się już w ciąży, jeśli matka nie odpowiada na potrzeby niemowlęcia, nie rozwija się więź. Rośnie wtedy ryzyko rozwijania się zaburzeń osobowości. Psychiatra leczy, ale za zdrowie psychiczne dzieci odpowiada całe społeczeństwo. Na tym też polega przekaz międzypokoleniowy – podkreślała dr Popek.
Specjalistka zaznaczyła ogromną odpowiedzialność społeczną za zdrowie psychiczne przyszłych żołnierzy.
- Jeśli mamy kształtować przyszłych odpornych żołnierzy, to musimy kiedyś zacząć. A zacząć mamy bardzo wcześnie, od okresu ciąży, okresu dzieciństwa, bo czasem w piątym roku życia już jest za późno – powiedziała ekspertka.
- Dawniej też statystyki były podobne i mówiły, że co czwarta osoba do wojska się nie nadaje. W niektórych krajach jest tak, że ci, którzy są mniej sprawni, a chcą służyć, mogą to robić. W wojsku nie należy odmawiać możliwości służenia osobom mniej sprawnym, bo dziś to wojsko jest inne niż dawniej. Szwedzi prowadzili profesjonalną selekcję naboru do wojska, a potem profesjonalnie zarządzali rezerwą. My przeprowadzamy selekcję kandydatów. Do zawodowej służby zasadniczej jakość naboru jest dyskusyjna – powiedział płk. w st. sp. dr hab. n. med. Stanisław Ilnicki, specjalista psychiatra, badacz problemu samobójstw w wojsku. - Potrzebny jest namysł, jakie to wojsko ma być i pod to konstruować nabór. Mamy trochę czasu, by usprawnić nabór do wojska i przemyśleć, jak on ma wyglądać. W lotnictwie na pewno potrzebna jest zasada ucha igielnego, by tam trafiali najlepsi, wyselekcjonowani, ale w innych formacjach do mniej precyzyjnych działań już nie jest to konieczne. W szeregi wojska, gdzie jest odpowiedzialność, gdzie jest kontakt z bronią, muszą trafiać ludzie zdrowi, według najwyższych centyli, ale apeluję też, by tym słabszym nie odmawiać możliwości służenia obronności w miarę ich możliwości - zakończył ekspert.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze