Reklama

Jak smakuje owad?

Jedzenie świerszczy, czerwi czy larw budzi kontrowersje. Niewiele osób jest w stanie pogodzić się z myślą, że od teraz owady staną się częścią naszej codziennej diety. Spokojnie, to tylko pomysły na urozmaicenie źródeł białka, innych niż mięso deklarują politycy i hodowcy owadów. Sprawdziłam, jak smakują larwy i świerszcze i przyznaję, że było to ciekawe doświadczenie, choć niełatwe.

Jak zjeść świerszcza i mącznika

Aby wziąć do ust prażoną larwę mącznika lub pieczonego świerszcza dobrze się do tego mentalnie przygotować, czyli zamknąć oczy i nie myśleć, że zjada się owada. Wtedy idzie gładko, a smak zadowala nawet wybredne kubki smakowe. Pachną zachęcająco, aromat jest znany z innych przekąsek. Miałam wrażenie, że jem obsypane ziołami orzeszki z delikatną łuską, chrupiące przy gryzieniu prawie jak czipsy. W ciemnym kinie gryzłabym bez mrugnięcia okiem, śledząc akcję filmu. Może nawet poprosiłabym o dodatkową porcję, bo naprawdę mi smakowały.

Reklama

Jednak widok znajdującego się na jedzonej przez mnie sałatce robaka był dla mózgu trudnym do zignorowania ostrzeżeniem: nie tykaj tego. Odezwała się kulturowa bariera i ciężko było ją zignorować. Pomogła myśl, że przecież jem krewetki, więc dlaczego prażone larwy miałyby się od nich różnić. Doświadczenie jest ciekawe, ale tylko dla tych o mocnych nerwach i rozbudzonej potrzebie przekraczania granic.

Myślę, że o ile mrówki czy mielone świerszcze jeszcze nas przekonają, o tyle wielu z nas nie przełamie się, by zjeść szarańczę czy karaczana. Na te ostatnie pozycje chyba i ja nie miałabym chęci. Zresztą nie ma ryzyka, że trzeba to będzie zrobić, bo nikt tego nie ma zamiaru na razie nam proponować.

Reklama

 

Dlaczego nie chcemy jeść owadów?

Nasz opór przez jedzeniem owadów jest wyłącznie wynikiem kultury. W wielu krajach azjatyckich, w Afryce czy Ameryce Południowej je się owady i są one częścią tradycji kulinarnej. W Europie tradycji zjadania owadów nie ma i kojarzą się one raczej z brudem i zgnilizną. Znanych jest ok. 2000 gatunków, które są dla człowieka jadalne i w 80 krajach są zupełnie naturalnym składnikiem. Spożywa się je dopiero po wcześniejszym przygotowaniu, a więc smaży się je, piecze, praży, mieli, wędzi, marynuje, suszy, grilluje, a przede wszystkim doprawia ziołami i przyprawami.

Reklama

 

Owady mogą być wykorzystywane jako alternatywa dla mięsa, bo jeśli chodzi o skład makroskładników są bardzo do niego zbliżone – mówi Monika Stromkie-Złomaniec, dietetyczka z poradni zkaloriami.pl

– Możemy potraktować je jako produkt białkowy i używać jako dodatek do diety osób, którego bardzo go potrzebują, a nie mogą jeść mięsa. Według danych zawartość białka wynosi, w zależności od gatunku owada, od 5 do 75 g na 100 g produktu. Jego strawność jest na poziomie białka jajek, a wartościowość porównuje się do białka mleka, czyli jest to bardzo wartościowy składnik – przekonuje dietetyczka.

Reklama

 

Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności informuje, że owadzie białka wykazują wysoką zawartość treoniny, waliny i tyrozyny. Najwięcej jest ich m.in. w świerszczach (ok. 60%) i szarańczy. Owady mają też podobny profil kwasów tłuszczowych i zawartość składników mineralnych oraz witamin. Mają w sobie dużo żelaza oraz cynku, podobnie jak kurczak. Są również źródłem miedzi, manganu, magnezu i śladowych ilości wapnia. Nieliczne gatunki owadów jadalnych zawierają też w niewielkich ilościach kwas foliowy i retinol.

Reklama

Błonnik z owadów

- Dodatkowo jest w nich chityna, która może mieć pozytywny wpływ na mikrobiotę jelit, gdyż w 90 proc. składa się z błonnika - mówi Monika Stromkie-Złomaniec. Co ciekawe, chityna znajduje się też w grzybach jadalnych, takich jak boczniaki, shiitake i pieczarkach, do jedzenia których nie trzeba nas specjalnie namawiać. Warto przypomnieć, że błonnik to bardzo ważny składnik naszej diety, ponieważ obniża poziom cholesterolu i sprzyja zachowaniu zdrowia jelit.

 

Owady zupełnie nie kojarzą się z tłuszczem, a jednak go zawierają – mówi Monika Stromkie-Złomaniec.

Reklama

- Mogą go mieć od 10 do 50%, a tłuszcz ten ma zbliżony skład kwasów tłuszczowych do składu tłuszczu drobiowego oraz rybiego. Dlatego świerszcze czy larwy, jeśli już ktoś się przełamie do ich jedzenia, powinny być traktowane jako dodatek, a nie główna część potrawy. Dodatek mąki, np. ze świerszczy, zaczyna się wykorzystywać do wyrobów zbożowych, aby wzbogacić je w białko. Można dosypać ją np. do makaronów, muffinów, pieczywa. Te produkty zyskują na wartości odżywczej i są np. bardziej korzystne dla osób z cukrzycą czy insulinoopornością, bo białko będzie spowalniało wchłanianie węglowodanów. Po takim posiłku glikemia może być lepsza niż po zjedzeniu czegoś, gdzie takiego białka nie ma. Wzbogacenie żywności w owadzią mąkę to również dobry kierunek w przygotowaniu przekąsek dla sportowców. Trzeba jednak pamiętać, że owady mogą wywołać reakcję alergiczną, ryzyko jest jednak w tym przypadku takie samo, jak innych składników naszego jadłospisu – dodaje dietetyczka.

 

Reklama

Czy owady wejdą do naszego menu?

Dlaczego w ogóle zastanawiamy się na wprowadzeniem owadów do diety? Bo ich hodowla jest bardziej ekologiczna niż produkcja mięsa, która pochłania ogromne ilości wody, a pod uprawę roślin na pasze dla zwierząt hodowanych na skalę przemysłową wycina się ogromne połacie lasów. Hodowle owadów wytwarzają od 10 do 100 razy mniej gazów na kg masy niż hodowle świń, co ma korzystny wpływ na globalne ocieplenie.

Natomiast eksperci od żywienia podkreślają, że owady na naszym talerzu to tylko propozycja, jak pozyskać wartościowe białko, a nie nakaz zmiany naszych przyzwyczajeń.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości