W odpowiedzi na rosnące problemy kadrowe, które trawią polską ochronę zdrowia, ministerstwo zdrowia rozpoczęło pracę nad włączeniem w opiekę nad pacjentem pomocniczego personelu medycznego. Personel ten miałaby wspomagać pielęgniarki w pracy nad pacjentem i wyręczać je w prostych czynnościach.
„Nowy zawodów medyczny, jako zawód pomocniczy dla zawodu pielęgniarki w systemie ochrony zdrowia” to obszar, nad którym wraz ze specjalistami pracuje obecnie resort w ramach Zespołu ds. opracowania strategii na rzecz rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce. To pomysł ministerstwa na bardzo niskie zasoby pielęgniarek w systemie.
Jak propozycję odbiera NIPiP?
- Podczas konferencji i debat, w których bierzemy udział podkreślamy, iż istnieje potrzeba utworzenia zawodu pomocniczego, który odciąży pielęgniarki i położne. Jest to także jedno z zagadnień, nad którym pracuje zespół do spraw opracowania strategii dla pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce. Utworzenie zawodu pomocniczego jest odpowiedzią na aktualną sytuację pielęgniarek i położnych. Przedstawiciele tych zawodów poszerzają swoje kwalifikacje, są specjalistami w swoich dziedzinach. Zależy nam na tym, by zawód pomocniczy pomógł w prostych czynnościach higieniczno - sanitarnych. W naszej ocenie, takim zawodem pomocniczym, może być zagospodarowanie istniejącego już w Polsce zawodu opiekuna medycznego czy dziecięcego. Warto podkreślić, iż nowy zawód nie zastąpi zawodu pielęgniarki czy położnej, ale będzie stanowił pomoc w opiece nad pacjentem, w podstawowych czynnościach pielęgnacyjnych, tłumaczy Zofia Małas, prezes NIPiP.
Personel pomocniczy odpowiedzią na postulaty pielęgniarek?
- Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych ma wypracowane, gotowe rozwiązania dotyczące czynności, jakie mógłby wykonywać opiekun samodzielnie lub pod nadzorem pielęgniarki czy położnej. Te rozwiązania zostały określone w opracowanym w formie rozporządzenia akcie prawnym. Nasze propozycje są wynikiem doświadczenia i odpowiedzią na narastające latami problemy naszego środowiska, przekonuje Z. Małas.
Pomysł zatrudniania pielęgniarek ze wschodu zbojkotowany
Kilka tygodni temu do ministerstwa zdrowia z apelem zwrócili się przedstawiciele Rady Kierowników Wojewódzkich Podmiotów Leczniczych. Dyrektorzy w obliczu poważnych problemów kadrowych, zaproponowali zatrudnianie pielęgniarek ze wschodu. Apel spotkał się jednak ze zdecydowanym sprzeciwem środowiska. Przewodnicząca OZZPiP tłumaczyła, że w Polsce dysponujemy doskonale wyszklonymi pielęgniarkami i to dla nich należy tworzyć rozwiązania, bo w te osoby włożyliśmy wiedzę na poziomie europejskim a teraz nie mamy dla nich propozycji pracy. Pomysłowi sprzeciwił się także Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Pielęgniarzy oraz Prezydium Rady Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie.
Ministerstwo szuka rozwiązania problemu
Minister zdrowia doskonale zdaje sobie sprawę, że jedynym rozwiązaniem na zapełnienie systemu pielęgniarkami są znaczące podwyżki i poprawa jakości ich pracy, o co od lat dopomina się środowisko. Do dziś postulaty te nie zostały spełnione. W ostatnim czasie, widać to szczególnie na przykładzie ustawy dotyczącej minimalnego wynagrodzenia - propozycja forsowana przez resort znacząco odbiega od obywatelskiego projektu ustawy. W obliczu tego, ministerstwo ucieka się do innych rozwiązań, które będą w stanie „podreperować” system i uzupełnić kadrę. Propozycja personelu pomocniczego spotyka się jednak z pozytywnym odbiorem. Pielęgniarki w jakimś stopniu mają szansę, że komfort ich pracy się polepszy, a pacjenci będą otoczeni lepszą opieką.
„Zastrzyk” kadrowy pilnie potrzebny
Liczba pielęgniarek przypadająca na jednego pacjenta w Polsce jest jedną z najniższych w Europie. Obecnie jest to nieco ponad 5 pielęgniarek na 1000 mieszkańców. Prognozy na kolejne lata także nie napawają optymizmem. Pielęgniarki z całą mocą podkreślają, że jest to sytuacja skrajnie niebezpieczna dla pacjenta, ale ich samych, gdy muszą być odpowiedzialne za chorych w sytuacji zmęczenia, gdy na oddziale brakuje rąk do pracy. Chętnych do pracy nie przybywa, odstraszają zarobki, trudne warunki pracy oraz brak możliwości awansu zawodowego. Za kilka miesięcy sytuację mogą pogorszyć masowe odejścia pielęgniarek, które skorzystają z możliwości przejścia na emeryturę po ukończeniu 60 r. ż. Sytuacja jest tym bardziej niepokojąca, że średnia wieku pielęgniarki wynosi obecnie 50 lat a zastępowalność praktycznie nie funkcjonuje. Młode dziewczyny, mimo iż kończą studia, w starciu z systemem jeszcze podczas nauki, nie chętnie odbierają prawo wykonywania zawodu i podejmują pracę w wyuczonej profesji. Czy pomysł włączenia w opiekę nad pacjentem pomocniczego personelu okaże się remedium na trwający od lat i główny problemów polskiego systemu ochrony zdrowia?
Anna Grela
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!