Czy nowotwór może wykorzystać nasz własny układ odpornościowy przeciwko nam? Naukowcy z Narodowego Instytutu Onkologii dokonali przełomu, który zmienia sposób myślenia o chrzęstniakomięsaku – jednym z najtrudniejszych do leczenia nowotworów kości. Ich odkrycie pokazuje, że „gorące” guzy, pełne komórek odpornościowych, mogą być najbardziej niebezpieczne. Nowa klasyfikacja immunologiczno-molekularna nie tylko wyjaśnia ten paradoks, ale też otwiera drogę do terapii, które mogą realnie poprawić rokowania pacjentów.
Chrzęstniakomięsak to wyjątkowo trudny w leczeniu nowotwór kości, charakteryzujący się wysoką odpornością na chemioterapię i radioterapię. Do tej pory jego przebieg był trudny do przewidzenia, a opcje terapeutyczne ograniczone. Naukowcy z Narodowego Instytutu Onkologii (NIO) pod kierownictwem prof. Piotra Rutkowskiego, kierownika Kliniki Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków NIO, oraz prof. Anny Czarneckiej, kierującej Oddziałem Chemioterapii Dziennej, opracowali nowatorskie badanie, które pozwala lepiej zrozumieć biologiczne podłoże tego nowotworu.
Prof. Piotr Rutkowski podkreśla:
Nasze badanie pozwoliło po raz pierwszy w tak kompleksowy sposób połączyć informacje o odpowiedzi immunologicznej guza z jego profilem genetycznym. Dzięki temu stworzyliśmy nową klasyfikację, która może w przyszłości umożliwić dobór terapii spersonalizowanej dla pacjentów z chrzęstniakomięsakiem.
Analiza 99 przypadków chrzęstniakomięsaków ujawniła trzy odrębne wzorce odpowiedzi immunologicznej wewnątrz guzów, nazwane immunofenotypami. Pierwszy z nich, IMP1, określany jako fenotyp „zimny”, charakteryzuje się najniższą gęstością komórek odpornościowych i najczęściej występuje w guzach o niskim stopniu złośliwości (G1). Drugi, IMP2, czyli fenotyp „gorący”, wykazuje największą liczbę komórek odpornościowych, ale paradoksalnie wiąże się z najgorszym rokowaniem.
Jak tłumaczy prof. Anna Czarnecka:
Chociaż w IMP2 obecnych jest dużo limfocytów i makrofagów, są one w dużej mierze ‘wyczerpane’ lub tłumione przez mechanizmy obronne nowotworu, takie jak wysoka ekspresja PD-L1, Gal-9 i TIM-3. To pokazuje, że więcej odporności nie zawsze oznacza lepsze rokowanie.
Trzeci fenotyp, IMP3, określany jako pośredni, reprezentuje umiarkowany naciek komórek odpornościowych i stanowi formę przejściową między IMP1 a IMP2.
Sekwencjonowanie 409 genów ujawniło, że mutacje w genach IDH1 i IDH2 występowały u 41 poc. pacjentów, a mutacja IDH1 została zidentyfikowana jako niezależny, negatywny czynnik prognostyczny. Związek między tymi mutacjami a fenotypem IMP2 podkreśla, dlaczego niektóre nowotwory pomimo dużego nacieku immunologicznego są agresywne.
Dodatkowo badacze wskazali, że mutacje w genie TP53 oraz zmiany w szlakach sygnałowych RTK i p53 dominują w guzach o najwyższym stopniu złośliwości (G3 i odróżnicowanych). Po raz pierwszy opisano też istotną rolę genów EPHA7 i PTCH1 w skróceniu czasu przeżycia pacjentów.
Prof. Piotr Rutkowski zaznacza:
Połączenie analizy immunologicznej i molekularnej pozwala nam nie tylko przewidzieć przebieg choroby, ale też wskazać pacjentów, którzy mogą odnieść największe korzyści z terapii wielolekowych, np. łączących inhibitory punktów kontrolnych z terapią celowaną na mutacje IDH1.
Reklama
Fenotyp IMP2 ujawnia tzw. paradoks immunologiczny: guzy silnie nacieczone przez makrofagi i limfocyty nie ulegają eliminacji, ponieważ układ odpornościowy jest „wyłączony” przez obecność Galektyny-9 (Gal-9) i receptora TIM-3. Zamiast niszczyć nowotwór, komórki odpornościowe tracą funkcję, co sprzyja agresywnemu przebiegowi choroby.
Prof. Anna Czarnecka komentuje:
Ten paradoks pokazuje, że samo zwiększenie liczby komórek odpornościowych w guzie nie wystarcza. Musimy celować w mechanizmy immunosupresyjne, aby odzyskać pełną funkcjonalność układu odpornościowego pacjenta.
Reklama
Opracowana przez NIO klasyfikacja immunologiczno-molekularna ma kluczowe znaczenie dla rozwoju medycyny spersonalizowanej. Pacjenci z grupy wysokiego ryzyka, czyli z mutacją IDH1 i fenotypem IMP2, mogą w przyszłości być leczeni terapiami łączonymi – inhibitorami punktów kontrolnych i lekami celowanymi na mutacje genetyczne. To odkrycie otwiera drogę do nowych badań klinicznych i zwiększa nadzieję pacjentów z agresywnym chrzęstniakomięsakiem.
Dr Agnieszka Zając, prowadząca badania w ramach pracy doktorskiej, podsumowuje:
Stworzenie systemu immunologiczno-molekularnego profilowania chrzęstniakomięsaków to krok milowy w zrozumieniu tego trudnego nowotworu. Wyniki pozwalają myśleć o precyzyjnych strategiach leczenia, które w przyszłości mogą znacząco poprawić przeżywalność pacjentów.
Badanie NIO prowadzone było we współpracy z Instytutem Genetyki i Biotechnologii Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, IRCCS Istituto Ortopedico Rizzoli w Bolonii oraz Centre Léon Bérard w Lyonie. Finansowanie zapewniło Narodowe Centrum Nauki w ramach projektu OPUS, co pozwoliło na zebranie kompleksowych danych i opracowanie nowej klasyfikacji.
Prof. Piotr Rutkowski podkreśla znaczenie międzynarodowej współpracy:
Dzięki integracji doświadczeń laboratoriów z Polski, Włoch i Francji mogliśmy połączyć analizę immunologiczną z profilem genetycznym pacjentów i wypracować narzędzie, które może stać się fundamentem przyszłych terapii spersonalizowanych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze