Rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego poinformował, że osoby objęte kwarantanną i nadzorem epidemiologicznym w związku z podejrzeniem cholery w Szczecinie nie wykazują żadnych objawów choroby. Prawdopodobieństwo rozwoju ogniska uznano za małe.
W minioną sobotę do szpitala wojewódzkiego w Szczecinie trafiła pacjentka ze szpitala w Stargardzie. Badania wykazały obecność bakterii cholery, jednak ostateczne potwierdzenie zakażenia wymaga wykrycia toksyny - te analizy są nadal prowadzone. Stan chorej określany jest jako stabilny.
Początkowo kwarantanną domową objęto 26 osób, a 85 osób poddano nadzorowi epidemiologicznemu. W czwartek rzecznik GIS Marek Waszczewski poinformował, że kwarantanną i nadzorem nadal objętych było odpowiednio 7 i 50 osób. U części z nich procedury już zakończono.
- Minął pięciodniowy okres wylęgania choroby, a osoby te nie wykazywały żadnych niepokojących objawów. Nie spodziewamy się rozwoju ogniska cholery - zaznaczył Waszczewski.
Cholera najczęściej przebiega łagodnie lub umiarkowanie - dotyczy to około 80 proc. przypadków. Jednak u 10–20 proc. pacjentów może dojść do gwałtownej biegunki i odwodnienia, co grozi niewydolnością nerek, zaburzeniami elektrolitowymi i w skrajnych przypadkach zgonem. Leczenie znacząco zmniejsza ryzyko śmierci, do ok. 1 proc., podczas gdy brak terapii może podnieść je nawet do 70 proc.
Cholera, która co pewien czas powoduje lokalne ogniska i epidemie, jest chorobą bakteryjną, którą można skutecznie leczyć - pod warunkiem szybkiej reakcji. Podstawą terapii jest intensywne nawadnianie organizmu, a w cięższych przypadkach stosuje się także antybiotyki skracające czas trwania objawów. Eksperci podkreślają, że szczepionka przeciw cholerze nie chroni w pełni przed zachorowaniem, ale znacząco zmniejsza ryzyko ciężkiego przebiegu choroby.
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze