O obecnej sytuacji finansowej Narodowego Funduszu Zdrowia, wyzwaniach związanych z czwartą falą pandemii, a także nowych zadaniach wynikających z projektu ustawy o jakości w ochronie zdrowia - mówi w wywiadzie dla Polityki Zdrowotnej Filip Nowak, p.o. Prezes NFZ.
Polityka Zdrowotna, Beata Pieniążek-Osińska: Za kilka dni minie rok od kiedy przejął Pan kierowanie Narodowym Funduszem Zdrowia, jako p.o. Prezesa NFZ. Był to chyba niełatwy czas, związany z pandemią. Za nami trzy fale, a zaczyna się kolejna.
Filip Nowak: Od półtora roku zmagamy się z pandemią i z każdym dniem, z każdą falą nabieramy coraz większego doświadczenia i coraz sprawniej działamy, jeżeli chodzi o przygotowywanie się do wzrostu liczby pacjentów zakażonych lub podejrzanych o zakażenie koronawirusem. Nabieramy też coraz większej sprawności, gdy chodzi o powrót do normalnej działalności szpitali. Wierzę, w oparciu o prognozy, którymi dysponujemy, że czwarta fala będzie niższa niż poprzednie. Wierzę też, że Polacy zachowają się odpowiedzialnie i zaszczepią się przeciwko COVID-19. Jestem zaszczepiony, cała moja rodzina jest zaszczepiona i wszystkie osoby, na które mogę mieć jakikolwiek wpływ, również się szczepią. Żyję w środowisku, w którym nikogo nie trzeba tak mocno zachęcać do szczepień, bo jesteśmy osobami racjonalnymi, które dbają o dobro innych i chcą jak najszybciej wrócić do normalności. Zachęcam do szczepień, ponieważ wysoki odsetek zaszczepionych znacznie obniży poziom zakażeń i zachorowań w czwartej fali.
Czarny scenariusz mówi o kilkunastu tysiącach nowych zakażeń dziennie. Jak NFZ jest przygotowany do tej IV fali?
NFZ od samego początku jest zaangażowany we wszystkie obszary walki z epidemią. Uczestniczymy w sztabach kryzysowych, organizowanych systematycznie przez ministra zdrowia, gdzie opracowywane są plany epidemiczne w systemie ochrony zdrowia. Skonstruowaliśmy skuteczne mechanizmy, przede wszystkim finansowe, które zabezpieczają placówki medyczne realizujące świadczenia na rzecz pacjentów. Zbudowaliśmy dobrze rozwinięty system punktów szczepień, czy punktów wymazowych. Przygotowaliśmy również szereg rozwiązań organizacyjnych: triaże, pretriaże, karetki covidowe. Cały ten system, który moim zdaniem sprawdził się podczas poprzednich fal koronawirusa, jest przygotowany do wzmożonego działania.
Co jest istotne, na zlecenie Ministerstwa Zdrowia i przy udziale resortu, przygotowaliśmy skuteczne mechanizmy finansowe dla szpitali, wspierając je pakietem rozwiązań, które pomogły im w zachowaniu płynności finansowej, mimo spadku liczby wykonywanych zabiegów i mniejszej liczby pacjentów.
Jak idzie ta realizacja świadczeń w tym roku? Czy placówki będą w stanie "odrobić" niewykonania spowodowane pandemią?
Nastawiając się na opiekę nad pacjentami zakażonymi, siłą rzeczy zwolniła realizacja świadczeń planowych. Oczywiście świadczenia ratujące życie były realizowane w sposób nieprzerwany i to było także ogromnym wyzwaniem dla szpitali oraz NFZ.
Warto porównywać 2020 rok do połowy roku bieżącego, aby zobaczyć, jak w czasie obniżonej zachorowalności następuje odrabianie tych świadczeń. Np. ryczałt szpitalny w 2020 roku był zrealizowany na poziomie ponad 83 proc. W pierwszym półroczu tego roku realizacja jest znacznie wyższa - powyżej 90 proc., co oznacza - i tu podziękowania dla zarządzających placówkami medycznymi - że faktycznie te podmioty medyczne skutecznie powracają do normalnej działalności. Wyraźnie widzimy, że ta intensywność działania po stronie placówek medycznych wzrasta z każdym dniem.
Realizacja świadczeń wzrasta, ale czy placówki do końca roku dadzą radę nadrobić te zaległości? Czy będzie jakieś wydłużenie terminu dla placówek?
Najtrudniej jest odrobić świadczenia, w których mamy do czynienia z hospitalizacjami przeliczanymi na osobodzień, tak jak ma to miejsce np. w rehabilitacji stacjonarnej czy w leczeniu uzdrowiskowym. Natomiast dużo lepiej wyglądają świadczenia planowe, takie jak zaćma, endoprotezy czy świadczenia ambulatoryjne. Oczywiście zakładamy, że jeżeli to tempo realizacji będzie musiało nieco zwolnić z uwagi na czwartą falę, to okresy, które będą zaliczane do rozliczenia świadczeń, które nie były zrealizowane, a były ujęte w umowie, będziemy sukcesywnie analizować i przedłużać. Jest to dość skomplikowana operacja, bo tę materię reguluje nie tylko zarządzenie Prezesa NFZ, ale także inne akty normatywne. Na bieżąco rozmawiam o tym z ministrem Adamem Niedzielskim, po to aby przygotować się na każdy możliwy scenariusz.
Jak idzie z kolei nadrabianie długu zdrowotnego? Czy można już ocenić pierwsze efekty wprowadzonych od lipca rozwiązań, czyli uwolnienia limitów do specjalistów i programu Profilaktyki 40 Plus?
Dzisiaj jest jeszcze za wcześnie na takie oceny, ale już po pierwszym miesiącu widzimy, że to był krok w dobrym kierunku. Uwolnienie limitów oznacza, że Narodowy Fundusz Zdrowia płaci za każdego pacjenta, który pojawi się w gabinecie lekarza specjalisty, tak aby placówki medyczne, ale przede wszystkim pacjenci, nie byli ograniczeni wysokością zawartych umów.
Jednak musimy mieć na uwadze, że nadal istnieje strach pacjentów związany z zagrożeniem epidemicznym, więc ta chęć do korzystania z AOS nie jest jeszcze tak duża, ale przewidujemy, że niebawem powinna się zwiększyć. Jest to na pewno istotny bodziec psychologiczny, że wszyscy oczekujący na świadczenia, już nie muszą się bać, że placówce, w której się leczą, skończył się kontrakt.
Jeżeli chodzi o program Profilaktyka 40 Plus, to tu sytuacja jest dynamiczna. Systematycznie przybywa placówek, które oferują bezpłatne badania diagnostyczne. Z dnia na dzień rośnie też liczba osób zainteresowanych wykonaniem badań. Czas zacząć dbać o swoje zdrowie, nawet jeśli wydaje się nam, że nie mamy żadnych objawów, które mogłyby nas niepokoić. Ten program skierowany jest właśnie do osób, które w ferworze życia rodzinnego i zawodowego zapominają o kwestiach zdrowotnych. Wypełnienie ankiety nie zajmuje wiele czasu – warto poświęcić parę chwil na to, aby zatroszczyć się o siebie i czuć się spokojniej.
Czy system podoła, jeżeli wszyscy na raz zaczną się diagnozować i leczyć?
Jesteśmy w pełni przygotowani do tego zadania, co więcej - życzyłbym sobie, aby popyt na te świadczenia przerósł nasze oczekiwania.
Ten rok może być niełatwy także pod względem finansowym. Jak wygląda stan finansów NFZ na obecny rok? Jak wygląda wykonanie planu za 2021 rok na obecnym etapie?
Mamy obecnie bardzo stabilną sytuację finansową, a plan na 2022 rok jest wyższy od obecnego planu o 3,8 mld zł, co daje nam dobre perspektywy na przyszłość.
Jesteśmy instytucją, która posiada ogromne doświadczenie jeżeli chodzi o planowanie i pilnowanie wydatków. Oczywiście dochodzą nam nowe zadania, choćby związane z COVID-19. Od początku pandemii na różnego rodzaju zadania związane z COVID-19 wydaliśmy już przeszło 23 mld zł. To pieniądze, które nie pochodzą ze składki zdrowotnej, ale NFZ skutecznie i transparentnie rozdysponowuje te środki oraz na bieżąco je rozlicza.
Czy w tym rok będzie więc konieczne wsparcie budżetowe i jak duże?
Trudno powiedzieć - mamy dopiero sierpień - jak będą kształtowały się wydatki związane z przeciwdziałaniem epidemii. Oby ten wpływ z budżetu musiał być jak najmniejszy, oby epidemia hamowała. Jedyny wydatek, który chciałbym, aby utrzymał się na wysokim poziomie, to koszty szczepień. Byłby to dowód na niesłabnącą chęć zaszczepienia się przeciwko COVID-19.
Wydatki covidowe to do tej pory - jak Pan mówił - 23 mld zł. Czy na ten moment, gdy wchodzimy w czwartą falę, przewidziane są już jakieś dodatkowe wydatki w tym zakresie?
Wszystko uzależnione jest od potrzeb, które się pojawiają. Reagujemy na nie szybko, choćby ostatnio dodając objazdowe punkty szczepień, czy też zachęty dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, aby zadbać o wyszczepienie swojej populacji. Planujemy finansowanie tych instrumentów, które już funkcjonują, ale nie wykluczamy, że mogą pojawić się nowe potrzeby związane z czwartą falą.
Projekt planu na przyszły rok w zasadzie utrzymuje strukturę świadczeń i wysoki odsetek udziału wydatków na lecznictwo zamknięte. Trudno robić rewolucję w pandemii, ale zapowiedzi szły w kierunku przechodzenia do profilaktyki i leczenia w AOS, zamiast w szpitalu.
Wszyscy dążymy do tzw. odwrócenia piramidy świadczeń. Faktycznie pandemia nie jest najwłaściwszym okresem, aby wprowadzać pewne zmiany strukturalne, zwłaszcza jeżeli chodzi o realizację świadczeń. Jednak staramy się to robić, np. przez działania związane z uwolnieniem świadczeń ambulatoryjnych. Dążymy do poprawy dostępności do świadczeń, m.in. przez rozbudowę sieci świadczeniodawców, choćby w zakresie diagnostyki obrazowej, np. tomografii czy rezonansu magnetycznego.
Wprowadzamy również nowe program profilaktyczne, m.in. wspomniany już Program Profilaktyka 40 Plus. Efekty programu zauważymy za jakiś czas, ale bez wątpienia profilaktyka to kierunek, w którym zmierzamy. Jest to zresztą ważny element naszej strategii rozwoju.
Proszę też wziąć pod uwagę, że przygotowujemy się do restrukturyzacji szpitali. Jej efektem ma być pewna zmiana, jeżeli chodzi o model opieki nad pacjentami. Zdajemy sobie sprawę, że nie wszyscy pacjenci, którzy obecnie są hospitalizowani, wymagają bezwzględnie interwencji szpitalnej. Nowa sieć szpitali, ustawa o restrukturyzacji szpitali, ustawa o jakości, to są właśnie te narzędzia, które wierzę, że pozwolą nam faktycznie i znacząco zmienić strukturę świadczeń i doprowadzić do zmiany tej piramidy. Gdybyśmy nagle sztucznie zmniejszyli finansowanie lecznictwa szpitalnego i przerzucili te środki w inne obszary, to nie byłoby to korzystne dla pacjentów. To jest proces, który będzie trwał przez jakiś czas. My ten proces rozpoczęliśmy i działamy konsekwentnie, aby faktycznie to się stało.
Wracając do planu finansowego na przyszły rok, wspomniał Pan, że jest w nim więcej o 3,8 mld zł. Skąd ten wzrost, skąd te dodatkowe środki?
Planowany wzrost wynika z szacowania wpływu składki zdrowotnej. To właśnie prognozy dotyczące wpływu składki pozwoliły utworzyć plan na tym poziomie. Proszę pamiętać, że plan nie zawiera środków, które pochodzą z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19. Jest to odrębne źródło finansowania, nastawione na świadczenia związane ze zwalczaniem i przeciwdziałaniem COVID-19. Mówię tu o dodatkowych 23 mld zł od początku pandemii. To pieniądze wydane m.in. na leczenie pacjentów z COVID-19, testy na obecność koronawirusa, karetki i punkty wymazowe, szczepienia oraz dodatkowe wynagrodzenie dla personelu medycznego i niemedycznego za pracę przy COVID-19.
Czyli porównujemy 103 mld 623 mln zł na ten rok do 107 mld 443 mln zł przewidzianych na rok przyszły. To zestawienie aktualnego planu - bez środków covidowych - który przypomnijmy, jest już po kilku zmianach, w tym dużej w czerwcu tego roku, do planu na 2022 r.
Czyli wpływ COVID-19 na gospodarkę nie przełożył się na spływ składki zdrowotnej do Funduszu?
Spodziewaliśmy się, że wpływy ze składki zdrowotnej w dobie COVID-19 mogą być niższe. Ostatecznie rzeczywista sytuacja gospodarcza okazała się korzystniejsza, dlatego wpływ składki jest wyższy.
W Sejmie już jest procedowana ustawa o 7 proc. PKB na ochronę zdrowia do 2027 r. Więcej środków będzie pochodziło głównie ze składki zdrowotnej na nowych zasadach według Nowego Ładu, czyli 9 proc. składki zdrowotnej także od przedsiębiorców.
Czy plan finansowy na przyszły rok uwzględnia już ten wzrost?
Plan finansowy na przyszły rok został skonstruowany w oparciu o aktualne regulacje prawne i również przychody są przewidziane w świetle obecnie obowiązujących przepisów. Natomiast przygotowujemy się do tego, że Polski Ład będzie zakładał nowe zadania, które będą wiązały się z nowym finasowaniem.
Czyli większym finansowaniem...
Polski Ład zawiera gwarancję wzrostu wydatków na zdrowie. Jako przedstawiciel płatnika, oczywiście jestem zainteresowany tym, aby ten plan był jak najwyższy, ponieważ wiemy, które obszary ochrony zdrowia należy wzmocnić. Jeżeli pojawi się taka możliwość i te środki będą, to gwarantuję, że będziemy je racjonalnie wydatkować, aby osiągnąć odpowiednie proporcje jeżeli chodzi o świadczenia.
To do czego dążymy, to także docenienie tych świadczeniodawców, którzy oferują pacjentom najwyższą jakość, co zapowiedział minister Niedzielski. Wśród parametrów decydujących o finansowaniu powinny pojawić się kryteria jakości obsługi pacjenta. Te zagadnienia, choć nie są stricte medyczne, mają ogromny wpływ na ocenę jakości leczenia. Oczywiście jeżeli ktoś szczególnie korzystnie prowadzi swoją działalność dla pacjentów, to warto doceniać to również finansowo.
Minister zdrowia mówiąc o nowych zasadach składki w Polskim Ładzie przekonywał, że to realizacja zasady fair play. Zasada ta ma dotyczyć przedsiębiorców, ale nadal zapomina się o niej w odniesieniu do składki zdrowotnej jaką płacą rolnicy. Dynamika składki w przypadku planu na 2022 w porównaniu z 2021, to w przypadku KRUS 96,5 proc., a ZUS - 111,2 proc. Ubezpieczeni w ZUS dorzucą więc extra ponad 10 mld zł. W przypadku prowadzących działalność gospodarczą ta dynamika to 125 proc. Czy są plany, aby zmienić zasady również dla rolników?
To zagadnienie wykracza poza zadania Prezesa NFZ, ponieważ nie decyduję o wysokości składki zdrowotnej dla przedstawicieli różnych sektorów gospodarki. Głos w tej kwestii pozostawiam ekspertom.
W planie Funduszu na przyszły rok brakuje też jakiejkolwiek dotacji podmiotowej z budżetu państwa do Narodowego Funduszu Zdrowia na 2022 r. Zgodnie z zeszłoroczną prognozą przychodów Funduszu, powinna ona wynosić ponad 9 mld zł i w zasadniczy sposób zwiększać możliwość finansowania świadczeń przez płatnika?
Pani Redaktor przywołała prognozę przychodów Funduszu z 2020 roku sporządzoną na lata 2021-2023, która została przygotowana w innych warunkach makroekonomicznych. Plan finansowy Funduszu na rok 2022 oparty został na prognozie przychodów na lata 2022-2024, sporządzonej w roku 2021. Przez rok sytuacja makroekonomiczna w Polsce zmieniła się na tyle, że poziom nakładów na ochronę zdrowia, gwarantowany w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej, został osiągnięty. Nie było więc konieczności uzupełnienia środków na ochronę zdrowia z dotacji z budżetu państwa. Plan na przyszły rok jest konstruowany i zatwierdzany zgodnie z obowiązującymi aktami prawnymi i oparty na aktualnej trzyletniej prognozie przychodów - na lata 2022-2024. Ponadto w momencie, gdy ustawa o 7 proc. PKB wejdzie w życie, będziemy uwzględniać zmiany, które niesie za sobą nowy stan prawny, w kolejnych planach finansowych.
Mówiąc wcześniej o ustawie o 7 proc. PKB, mówił Pan, że będziecie szukać obszarów, gdzie można wydatkować te środki. Jednak czy nie będzie trochę tak, że wzrost tych nakładów zostanie skonsumowany w podwyżkach dla pracowników lub rosnących kosztach udzielania świadczeń, a nie do końca przełoży się na ilość i jakość świadczeń dla pacjentów?
Regulacje dotyczące minimalnego wynagrodzenia są regulacjami mocno oczekiwanymi przez pracowników ochrony zdrowia. Myślę, że to są też te obszary działalności, o które trzeba było zadbać. Natomiast zakładamy, że środki związane z docelowym wzrostem nakładów na ochronę zdrowia do 7 proc. PKB pozwolą również na poprawę dostępności i jakości tych świadczeń.
W podnoszeniu tej jakości NFZ będzie miał niedługo zupełnie nową rolę w związku z projektem ustawy o jakości, który trafił do konsultacji. To NFZ ma odpowiadać za autoryzację oraz akredytację szpitali? To dość duże wyzwanie.
Ocena jakości i dbanie o pacjenta to kluczowy element strategii NFZ. Zadania, które są planowane dla Funduszu w projekcie ustawy o jakości, rozszerzają jeszcze ten obszar, ale ocena jakości, to nie nowość w naszej instytucji W tym zakresie będziemy czerpać z wiedzy najba we właściwy sposób poradzimy sobie z nowymi obowiązkami dotyczącymi oceny jakości.
Będzie to jednak wymagało rozbudowy struktury w całej Polsce, a nawet powołania nowego wiceprezesa Funduszu.
Projekt ustawy o jakości zakłada powołanie nowego wiceprezesa, co świadczy o tym, że jest to bardzo poważne zadanie dla NFZ, a także potężna odpowiedzialność. Będziemy potrzebowali osobnego pionu, który zajmie się oceną jakości, benchmarkingiem, oceną świadczeniodawców i warunków, w jakich pacjenci mogą korzystać ze świadczeń.
Nie wykluczam zasilenia pionu odpowiedzialnego za ocenę jakości o osoby zajmujące się tym zawodowo. Natomiast w dużej mierze będziemy opierali się na naszych obecnych doświadczeniach i wiedzy, które kształtowały się w naszej instytucji oraz własnych zasobach kadrowych.
Przedstawiciele szpitali podnoszą, że rola płatnika i jednocześnie urzędu wydającego certyfikaty jakości, to jeszcze silniejsza pozycja NFZ względem szpitali. Według nich, ocena jakości powinna pozostać w CMJ lub innej niezależnej agencji.
Każdy ma prawo do swoich ocen i komentowania projektów regulacji, które powstają. We wszelkich rozwiązaniach można pewnie znaleźć mocniejsze i słabsze strony. Ja nie widzę tu zagrożenia wynikającego z faktu, że płatnik będzie również oceniał to, za co płaci, bo zakładam, że warto jest wydatkować środki na cel, który jest sparametryzowany i możliwy do oceny. To jest właśnie zadanie płatnika, które wynika z racjonalności wydatkowania środków publicznych.
Szpitale czeka też inna rewolucja, czyli zmiany w sieci szpitali. Co według Pana się sprawdziło, a co wymaga zmiany? Zasady dotyczące ryczałtu, wyłączenie pewnych zakresów?
Dyskusja przy tworzeniu sieci szpitali była burzliwa. Ja uważam, że to dobre rozwiązanie, które gwarantowało pewną stabilizację podmiotom, które do tej sieci zostały włączone. Można się zastanawiać nad finansowaniem i tym, czy ryczałt to lepsze czy gorsze rozwiązanie. Pytanie o ocenę ryczałtu pozostaje nadal otwarte. Być może ryczałt jest zbyt obszerny, czyli zbyt dużo świadczeń medycznych rozlicza się w ten sposób. Z drugiej strony podczas pandemii rozliczanie ryczałtowe było pewnym dobrodziejstwem, gwarantem stabilności, bo ryczałt zapewnia stałe finansowanie, bez względu na liczbę zrealizowanych świadczeń.
Ryczałt ma swoje dobre i słabsze strony. Tą drugą jest to, że jeżeli płatnik chce wpłynąć na zwiększenie realizacji świadczeń, które są w ryczałcie, to trudniej to zrobić. Więc np. z ryczałtu była wyłączona specjalistyka po to, aby można było przeznaczyć na nią większe finansowanie, a przez to zwiększyć liczbę udzielanych świadczeń. Można zastanowić się nad anestezjologią i intensywną terapią, nad udarami, nad innymi świadczeniami, co do których toczy się dyskusja, czy powinny być w ryczałcie. Analizowane są różne rozwiązania.
Pozostaje Pan jednak zwolennikiem sieci?
Jestem zwolennikiem sieci i tego, aby jasno określić jakie podmioty i specjalności są potrzebne na danym obszarze. Pewność, że będzie się w systemie dla tych, którzy są najlepsi, to zachęta do prowadzenia racjonalnej działalności z korzyścią dla pacjenta. Chciałbym jednak, aby kryteria włączenia i warunki funkcjonowania sieci były nieco inne, bardziej dopracowane.
Cześć szpitali w ostatnim czasie informuje o zawieszaniu działalności niektórych oddziałów, głównie z powodów braków kadrowych. Czy ta skala może już niepokoić?
Wpływają do nas takie informacje. Mam nadzieję, że to sytuacja przejściowa. Sygnały, które otrzymujemy są m.in. efektem epidemii i zachwiania rynku pracy, jeżeli chodzi o zawody medyczne. Rozkład kadry i jej mobilność, a także potrzeby jeżeli chodzi o poszczególne specjalności, bardzo się zmieniły. Zmieniły się też oczekiwana finansowe. Aktualnie część oddziałów zawiesza swoją podstawową działalność ze względu na trwającą pandemię, realizując zadania związane z leczeniem pacjentów z COVID-19. W momencie, gdy odejdą zadania covidowe łatwiej będzie uporządkować sprawy kadrowe.
Proszę też pamiętać, że jesteśmy w szczególnym momencie w roku, kiedy zazwyczaj notujemy więcej, głównie przejściowych, zgłoszeń o zawieszeniu pracy oddziałów. To m.in. efekt okresu urlopowego. Ponadto placówki wykorzystują wakacje do przeprowadzenia niezbędnych konserwacji i remontów, co także wiąże się z zawieszeniem pracy oddziałów szpitalnych. Sytuacja powinna więc ustabilizować się po wakacjach.
Warto zaznaczyć, że od 1 lipca weszły w życie nowe regulacje dotyczące wynagrodzeń dla pracowników medycznych. W planie finansowym NFZ zabezpieczyliśmy środki na wzrost płac dla medyków.
Jak idzie wypłata wynagrodzeń według noweli ustawy o minimalnych wynagrodzeniach od 1 lipca br.? Czy po miesiącu jest dużo skarg od pracowników o nieprawidłowościach?
Wynagrodzenia, nie tylko w ochronie zdrowia, to bardzo wrażliwy obszar i trudno, aby nie wywoływały emocji. Są to nowe rozwiązania, których wszyscy muszą się nauczyć, zarówno pracodawcy, jak i pracownicy. Dlatego mogą się pojawić lokalnie jakieś napięcia. Ale właśnie po to jesteśmy my, jako NFZ, aby spróbować poprowadzić przez ten nowy system finansowania pracodawców, którzy powinni w sposób zgodny z prawem, racjonalny i terminowy wypłacać wynagrodzenia. Oczywiście, jeżeli pojawiają się nieprawidłowości, to także jesteśmy uprawnieni do tego, aby zawiadomić odpowiednie instytucje, np. Państwową Inspekcję Pracy.
Na zakończenie, jeszcze pytanie o to, kiedy wrócimy do normalności w ochronie zdrowia?
W największym stopniu zależy to od nas samych. W momencie, gdy faktycznie będziemy skłonni jako społeczeństwo, zaszczepić się wszyscy lub prawie wszyscy, to możemy liczyć na to, że przyjdą czasy spokoju i będzie można cieszyć się życiem bez ograniczeń związanych z epidemią.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Ja również dziękuję.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!