Rozmowa z Grażyną Cebulą-Kubat, przewodniczącą Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy odbiła się szerokim echem wśród lekarzy i dyrektorów szpitali. Jarosław J. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali – lekarz klinicysta, menedżer i profesor uniwersytecki odpowiedział na postulaty przedstawione przez szefową związku w wywiadzie dla Polityki Zdrowotnej.
- Te postulaty to jakby krok wstecz w nowoczesnej organizacji szpitalnictwa – powiedział Polityce Zdrowotnej prof. Jarosław J. Fedorowski. - Trudno nam się zgodzić z tzw. normami zatrudnienia lekarzy, a tym bardziej na oddział (de facto na łóżko) i według specjalizacji – dodał prezes PFSz.
Personel pomocniczy dla lekarzy – tak
Fedorowski odniósł się również do rozwiązań proponowanych przez lekarski związek zawodowy.
- Proponowałbym, byśmy przede wszystkim rozmawiali o zawodach wspierających dla lekarzy, asystentach medycznych, profilaktykach medycznych, inżynierach biomedycznych. Oni odciążą medyków w pracy i uwolnią ich czas. Dyskutujmy o nowoczesnych technologiach z obszaru AI, które pomogą lekarzom w pracy. Rozmawiajmy o sposobach zatrudnienia lekarzy, ale bez narzucania zarządzającym rozwiązań i bez odbierania im narzędzi zarządzania oraz kształtowania elastyczności. Jeżeli mówimy o liczbie pacjentów, to powinniśmy mówić o ich dynamice związanej z porą dnia i nocy, weekendami, świętami, czy sezonowością w tym urlopową. Są przecież okresy wzmożonych zachorowań i hospitalizacji np. przez panujący smog, gdy zaostrzają się choroby płuc czy układu krążenia. Nie zapominajmy jednak o natężeniu opieki nad pacjentem – powiedział Fedorowski.
Wskaźnik zatrudnienia lekarzy jest przestarzały
- Dziwimy się, że związek zawodowy lekarzy proponuje wskaźnik, który miałby być podstawą zatrudnienia lekarzy w szpitalach. Wskaźnik oddziałowy, czyli de facto łóżkowy jest już bardzo przestarzały i nie przystaje do nowoczesnej organizacji szpitalnictwa, gdzie odchodzi się od tradycyjnych oddziałów szpitalnych, a liczba łóżek przestaje być najważniejsza. Wskaźniki, na które staramy się reagować elastycznie i w miarę potrzeb pacjentów dotyczą przede wszystkim liczby pacjentów i poważności stanu, w jakim się znajdują – powiedział prezes PFSz.
Elastyczność w podejściu do pacjenta
Jarosław J. Fedorowski podkreślił również, by nie traktować wszystkich pacjentów jednakowo, ponieważ każdy wymaga nieco innej opieki, nawet w obrębie tej samej specjalizacji lekarskiej, dlatego trzeba na to reagować elastycznie.
- Wiemy doskonale, że jeżeli pacjent jest w ciężkim stanie, to wymaga większej ilości zabiegów i intensywności opieki, co za tym idzie musi być większa atencja lekarza i pielęgniarek oraz innego personelu. Pacjent wymagający intensywnej terapii jest innym pacjentem niż ten, który potrzebuje rehabilitacji stacjonarnej. Z tą koncepcją, by zatrudniać odgórnie ustaloną liczbę lekarzy w przeliczeniu na oddział specjalizacji lekarskiej się nie zgadzamy i uważamy, że ona zahamuje potrzebną reorganizację naszych szpitali i nie polepszy jakości leczenia – powiedział Fedorowski.
Reklama
Zarządy szpitali muszą reagować właściwie do sytuacji
- Kolejna fundamentalna kwestia jest taka, że zarządy szpitali, wśród których są zawsze lekarze jako dyrektorzy medyczni to zespoły ludzi odpowiedzialnych. Dlatego też muszą mieć do dyspozycji narzędzia, aby to bezpieczeństwo zapewnić, aby reagować np. na sezonowość, a także godziny doby, oraz oczywiście intensywność terapii pacjentów. Dlatego norma, która miałaby odbierać ważne narzędzia zarządzającym szpitalami, nie jest dla nas właściwa. Te postulaty częściowo ubezwłasnowalniają zarządzających i nie pozwalają reagować na zmieniające się potrzeby pacjentów – mówił prof. Fedorowski.
Odchodźmy od systemu ordynatorskiego
Podejście prezentowane przez związek zawodowy lekarzy, zdaniem Jarosława J. Fedorowskiego, cementuje system ordynatorski, gdzie podstawą są oddziały poszczególnych specjalizacji lekarskich zarządzanych przez szefa - lekarza.
- Wiemy, że Naczelna Izba Lekarska i szczególnie młodzi lekarze chcieliby, aby zmienić organizację szpitali, by było więcej oddziałów wieloprofilowych. Po to, abyśmy reagowali elastycznie, by lekarz specjalista nie musiał raportować do ordynatora i aby nie był przypisany do sali, powinien mieć samodzielność kliniczną w swojej dziedzinie. To by pozwoliło naszym szpitalom być bardziej efektywnymi, a także poprawić satysfakcję z pracy wielu polskim lekarzom. Reforma organizacji pracy szpitali powinna stawiać na wieloprofilowe obszary łóżkowe, które będą pracować według natężenia stopnia opieki, na system samodzielnych specjalistów, na hospitalistów - wyjaśniał Fedorowski.
Potrzeba nam hospitalistów
Prezes federacji szpitali zaznaczył również, że zmiany w modelu zarządzania w szpitalnictwie powinny iść w kierunku opieki wielodyscyplinarnej także aby optymalnie gospodarować czasem opieki nad pacjentem i przyspieszyć ścieżkę diagnostyczną.
- Lekarze ze związków zawodowych mówią o specjalistach konkretnych dziedzin, czyli de facto blokują powstanie modelu lekarzy hospitalistów. To szpitalni interniści - tacy lekarze szpitalnego pierwszego kontaktu, pełniący kluczową funkcję lekarza prowadzącego, którzy pracują w 10-12 godzinnym systemie zmianowym i zajmują się pacjentami sposób kompleksowy. Dzięki temu lekarze specjalizacji szczegółowych mogą się skupić na swoich procedurach. Weźmy przykład chirurgów. Na oddziale chirurgicznym pacjentów się przecież nie operuje – to ma miejsce na bloku operacyjnym. To, gdzie trafia pacjent po operacji powinno zależeć od stopnia ciężkości stanu chorego. Jeśli jest ciężki, to pacjent trafia na opiekę intensywną, a jeśli lekki – to może nawet być wypisany do domu tego samego dnia. Ważniejsze jest zatem, by skupić się nie na tym, ilu jest chirurgów zatrudnionych na tradycyjnym oddziale chirurgicznym, ale ile operacji i jakich oni wykonują. W Polsce mamy rekordową liczbę specjalizacji lekarskich w EU i w związku z tym niekorzystne zjawisko fragmentaryzacji opieki nad pacjentem. Pacjent z wielochorobowością jest konsultowany przez wielu specjalistów, zbyt często przenoszony z oddziału jednej specjalizacji na oddział innej, instytucja lekarza prowadzącego ma niskie poważanie – brakuje koordynacji i ciągłości opieki nad pacjentem – argumentował prezes PFSz.
Kto się powinien zająć się zmianami organizacji pracy szpitali?
Prof. Fedorowski na to pytanie odpowiedział, że jest to przede wszystkim obowiązek zarządów szpitali.
- Dyrektorzy muszą mieć możliwość elastycznego kształtowania zatrudnienia. Nie powinno to być odgórnie narzucane np. w postaci tzw. norm zatrudnienia. Zarządy szpitali powinny reagować na dynamicznie zmieniające się potrzeby pacjentów, na zmieniające się otoczenie. To jest kwintesencja zarządzania w szpitalu i odpowiedzialność za bezpieczeństwo pacjentów – z którego rozlicza się dyrektorów. Odgórnie narzucone, sztywne normy liczby zatrudnionych lekarzy wg. oddziałów, czy łóżek na oddziałach specjalizacji lekarskich poprawy jakości opieki nad pacjentami z wyżej wymienionych przyczyn nie są w stanie poprawić i dlatego niecelowe jest ich wprowadzanie – powiedział prezes PFSz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze