Reklama

Ekspert: Uzdrowiska twórzmy w miastach!

Polityka Zdrowotna
19/08/2024 13:17

W 2030 r. na czele chorób generujących największe koszty społeczne i ekonomiczne znajdzie się depresja - twierdzą specjaliści Światowej Organizacji Zdrowia. Już dziś 1,2 mln Polaków regularnie wykupuje na nią leki. – Powinnością inżynierów jest m.in. pomoc w walce z chorobami cywilizacyjnymi. Mamy tu dużo do zaoferowania – mówi dr inż. arch. Maciej Szarejko z Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej.

Dwieście lat temu sanatoria przeżywały prawdziwy boom. Wtedy elity miejskie chciały uciec od chorób, których przyczyną było zanieczyszczone środowisko, zwłaszcza brudna woda.

– Wówczas chorobami cywilizacyjnymi były tyfus czy cholera, dziś są to choroby układu krążenia, otyłość, cukrzyca czy właśnie depresja – wymienia dr Maciej Szarejko, którego zainteresowania to nie tylko urbanistyka, lecz również biologia i cybernetyka.

Wyniszczające XIX-wieczne miasta epidemie udało się zwalczyć w dużej mierze dzięki pracy inżynierów, projektujących wodociągi i kanalizację. Dzisiaj w podobnej roli widzi swój zespół dr Maciej Szarejko. Według niego skoro główną przyczyną większej zapadalności na wspomniane choroby jest niedobór aktywności fizycznej, to na tym powinni skupić uwagę współcześni inżynierowie.

Reklama

– W naszym przypadku są to badania dynamiki miejskiej i rozwoju inżynierii urbanistycznej, a więc właśnie „technologie sanatoriów miejskich” – wyjaśnia badacz z Wydział Architektury PWr.

Strefy niespiesznego życia i aktywności fizycznej

Wciąż zaskakująco dużym wyzwaniem okazuje się tworzenie w miastach zachęt do zmiany stylu życia. W profilaktyce współczesnych chorób cywilizacyjnych nie chodzi bowiem o każdą aktywność fizyczną, lecz o dość specyficzną. Nie w pełni możemy wliczyć do niej zajęcia fitness, siłownię czy nawet bieg na przystanek w drodze do pracy (aczkolwiek taki ruch jest również ważny). W kontekście wzmocnienia kondycji psychofizycznej najważniejsza jest aktywność umiarkowana, sprzyjająca relaksowi, kiedy nasza głowa nie skupia się na żadnym konkretnym zadaniu.

Reklama

– Może to być spacer, tzw. bezcelowy, gdzie co jakiś czas możemy odczuć, że w parku czy nad rzeką jest nam przyjemnie i spontanicznie „pozwolić sobie na kaprys”, by połazić sobie jeszcze trochę – tłumaczy dr Szarejko. Najlepiej byłoby móc tak spacerować chociaż 30 minut dziennie. – Wtedy nasze ciało i umysł najwięcej zyskują. Takim doznaniem przerywamy stres ciągły, prawdziwą zmorę współczesnego zdrowia, redukujemy napięcie, spada nam poziom kortyzolu, w dłużej perspektywie regenerujemy sieci neuronowe czy układ krwionośny – wylicza naukowiec Politechniki Wrocławskiej.

Cyfrowy bliźniak i fantomy

Zdrowie publiczne opiera się na badaniach populacji. Podobnie jest w tym przypadku. Zespół skupiony w Kole Naukowym Smart City Hub stworzył model digital twin, dzięki któremu sprawdzono, jak wygląda aktywność fizyczna w okolicy Parku Tysiąclecia na Nowym Dworze we Wrocławiu. Do „bliźniaka” tego obszaru miasta wprowadzono kilka tysięcy agentów, czyli fantomów behawioralnych, które co minutę podejmowały decyzję: czy chcą dalej spacerować, czy może wrócić do domu. Ich decyzje były na bieżąco analizowane zarówno w kontekście barier fizycznych, takich jak odpowiednia infrastruktura, jak i behawioralnych – wszak inaczej będzie zachowywać się sprawny 30-latek, inaczej starsza osoba czy dziecko z niepełnosprawnością.

Reklama

Wykonując serie takich symulacji codziennego życia, osobno dla każdego wariantu planowanej przebudowy tras pieszych i terenów rekreacyjnych – możemy próbować ocenić wpływ inwestycji publicznej na długoterminowy poziom zdrowia lokalnej społeczności.

Audyt miejsc dobrych do relaksu

Takie audyty rekreacyjne powstały we współpracy z wrocławskim Zarządem Zieleni Miejskiej dla Parku Gądowskiego, zielonego Klina Wojszyckiego oraz dla Parku Oławskiego i Parku Henrykowskiego, które powstaną we Wrocławiu na terenach pokolejowych.

– Na bazie naszej autorskiej metody pomiaru phisical inactivity reduction index jesteśmy w stanie oszacować, czy dla danego obszaru w mieście zaproponowany projekt zaktywizuje do ruchu określony procent okolicznych mieszkańców – wyjaśnia dr Szarejko.

Reklama

Jednak to nie parki według naukowca mają największy potencjał w projekcie sanatoriów miejskich. Nowe parki są dość drogie, tymczasem mamy we Wrocławiu ponad 100 kilometrów często półdzikich terenów przy rzekach. Przy znacznie mniejszych nakładach finansowych są one w stanie spełniać rolę „game changerów” współczesnego, tak osiadłego stylu życia.

– Największe nadzieje naszego projektu łączymy z aktywizacją terenów nadrzecznych. Chodzi o zrobienie z Wrocławia miejsca, w którym, poprzez szereg zachęt do codziennych spacerów, jesteśmy w stanie urządzić prototyp sanatorium, w którym skutecznie będziemy zapobiegać współczesnym epidemiom – dodaje dr Maciej Szarejko.

Reklama

Ten pomysł to strzał w dziesiątkę!

Dr hab. n. med. Dariusz Jagielski, prof. uczelni, dziekan Wydziału Medycznego Politechniki Wrocławskiej uczelni, który jest kardiologiem i elektrofizjologiem, zauważa, że choroby układu krążenia są nadal główną przyczyną zgonów w Polsce i na świecie. 

– Chorujemy, bo najczęściej prowadzimy stresujący i wyczerpujący styl życia – wyjaśnia prof. Jagielski. – W konsekwencji może nam się przytrafić zawał serca, udar, miażdżyca, etc.

Według niego znaczną rolę w minimalizowaniu ryzyka występowania tych chorób odgrywa profilaktyka, a przede wszystkim zdrowy styl życia i regularne badania. Jak więc ocenia pomysł powstania sanatoriów miejskich, jako terenów rekreacyjnych służących mieszkańcom do umiarkowanej, bezstresowej aktywności fizycznej? 

Reklama

– Z punktu widzenia kardiologii to strzał w dziesiątkę! – komentuje prof. Dariusz Jagielski. – Nasz styl życia to często tzw. tryb siedzący. Jeździmy do pracy samochodem, w biurze pracujemy przed ekranem komputera, spotkania i konferencje mamy online, w domu relaksujemy się oglądając seriale. Cały czas siedzimy!

Tymczasem w profilaktyce większości chorób cywilizacyjnych zaleca się umiarkowaną, ale regularną aktywność. Prof. Dariusz Jagielski: – Zaryzykuję więc stwierdzenie, że 30-40 minut niespiesznego spaceru dziennie może uchronić nas przed chorobami sercowo-naczyniowymi, poprawić kondycję serca i przepływu krwi w układzie krążenia i co istotne – redukuje stres. Wysiłek fizyczny, właściwie w każdej formie jest wskazany. Jeśli w miastach powstałyby tereny, które skutecznie zachęciłyby mieszkańców do większej aktywności, to zyskamy na tym zdrowsze społeczeństwo – dodaje.

Reklama

 

źródło: www.pwr.edu.pl

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: pwr.edu.pl Aktualizacja: 20/08/2024 10:32
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości