Od 1 września edukacja zdrowotna będzie w polskiej szkole przedmiotem obowiązkowym, ale bez części poświęconej seksualności. To z jednej strony wygrana takich organizacji jak Akcja Uczniowska, z drugiej strony Kościoła i prawicowych polityków.
Akcja Uczniowska, organizacja, która walczyła o obowiązkowe lekcje edukacji zdrowotnej, nie ukrywa zadowolenia z decyzji Barbary Nowackiej.
- Jako organizacje pozarządowe, które od lat walczą o realną, nowoczesną i odpowiedzialną edukację w polskich szkołach, przyjmujemy tę decyzję z ogromną satysfakcją, ulgą i poczuciem dobrze wykonanej pracy. To nasz wspólny sukces. Walczyliśmy o to długo i konsekwentnie. To zwycięstwo rozsądku nad politycznym cynizmem – mówi Paweł Mrozek, założyciel Akcji Uczniowskiej.
Jak ogłosiła szefowa MEN od 1 września tego roku EZ będzie obowiązkowa.
- Przedmiot będzie składał się tak naprawdę z dwóch przedmiotów, czyli przedmiotu edukacja zdrowotna takiego, jaki jest, i nieobowiązkowego przedmiotu, który będzie prawdopodobnie ok. 1/10 całości przedmiotu, dotyczącego wiedzy o zdrowiu seksualnym. Czyli ten komponent seksualny będzie nadal nieobowiązkowy – wyjaśnia ministra Nowacka.
Przypomnijmy, że EZ jest obecna od czwartej klasy w szkole podstawowej i przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych.
Edukacja zdrowotna zadebiutowała w polskiej szkole we wrześniu 2025 roku i zastąpiła wychowanie do życia w rodzinie – a to z kolei zajęcia wprowadzone przez rząd PiS. Początkowo EZ miała być obowiązkowa, ale po sprzeciwie m.in. PSL premier zdecydował, że na lekcje będzie chodził, kto chce.
Obiekcje, także Kościoła i prawicy, budził jeden z siedmiu komponentów przedmiotu, dotyczący zdrowia seksualnego. Była także mowa o tym, że to rodzice powinni mieć wpływ na to, jak wychowywane są ich dzieci.
Efekt jest taki, że w roku szkolnym 2025/2026 na zajęcia edukacji zdrowotnej zapisało się w sumie 920 925 uczniów, co stanowiło około 30 proc. wszystkich uprawnionych w Polsce. Najwięcej chętnych jest w podstawówkach, a najmniej w liceach ogólnokształcących.
- Dokładnie tego chcieliśmy uniknąć, walcząc o pełny przedmiot, i dokładnie na to dziś godzi się państwo. Dziś Episkopat i prawica mogą ogłosić „zwycięstwo”, ale to nie jest zwycięstwo dla dzieci. To jest ich porażka i porażka całego systemu edukacji, ale także nas jako społeczeństwa. To nie jest odpowiedzialna polityka edukacyjna, nie jest to troska o rodzinę ani ochrona dzieci. To jest odsuwanie problemów w czasie, zamiast ich rozwiązywania. A te problemy i tak wrócą... ze zdwojoną siłą – czytamy w wydanym stanowisku.
Reklama
Akcja Uczniowska popiera najnowszą decyzję Nowackiej, ale nie może tego zrobić w 100 procentach. Chodzi o brak w tym przedmiocie części poświęconej seksualności.
- Teraz zaczyna się moment prawdy dla Ministerstwa. Tragiczne jest to, że ta decyzja była przeciągana miesiącami. Im dłużej zwlekano, tym mniej czasu zostało szkołom na odpowiedzialne i profesjonalne przygotowanie się do wdrożenia. Nie możemy powtórzyć błędów zeszłego roku. Nie możemy po raz kolejny robić wielkiej reformy „na ostatnią chwilę”, w chaosie i z improwizacją zamiast dobrego planu – ocenia organizacja.
Reklama
Zanim przedmiot wszedł do szkół, były spotkania z rodzicami i przekonywanie ich, aby zapisywali dzieci na lekcje. Teraz też ma być prowadzona, choć zapisywania nie będzie, szeroka akcja informacyjna.
Ma się rozpocząć jeszcze w kwietniu. Akcja Uczniowska uważa, że działania muszą być szerokie, z jasnym i czytelnym przekazem, a kampania musi być profesjonalna. Nie może się skończyć na rozdawaniu ulotek.
- W ubiegłym roku to my – organizacje pozarządowe – a nie Ministerstwo Edukacji Narodowej
przekonywaliśmy uczniów i rodziców, żeby dali temu przedmiotowi szansę. Przez wiele miesięcy
wykonywaliśmy pracę, którą powinno było wykonać ministerstwo i Barbara Nowacka. Robiliśmy to bez wsparcia i bez choćby zwykłego „dziękuję”. W tym roku ten ciężar nie może znowu spaść
wyłącznie na nas, bo to nie tylko my powinniśmy dziś przekonywać do edukacji zdrowotnej – zauważa organizacja.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze