Postulat współpłacenia za opiekę medyczną przez pacjentów pojawia się w Polsce od wielu lat i jest popierany m. in. przez pracodawców oraz środowisko lekarskie. Żaden rząd nie zdecydował się jednak na wprowadzenie takiego systemu w życie, choć niedofinansowanie polskiej ochrony zdrowia jest widoczne, a kolejki do lekarzy coraz dłuższe - podkreśla Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych (OSSP).
Tymczasem tego typu rozwiązania od lat funkcjonują w wielu europejskich krajach takich jak Francja, Benelux, czy Portugalia. Partycypujący w kosztach leczenia pacjenci są najlepszą metodą na kontrolę systemu ochrony zdrowia! Sam byłem świadkiem, jak w portugalskim szpitalu pacjent oprócz wypisu, otrzymał wykaz przeprowadzonych procedur oraz podanych leków. I wnikliwie czytał zarówno wypis, jak sprawdzał, czy dane usługi medyczne zostały przeprowadzone.
Oczywiście współpłacenie musi być w pewnym stopniu ograniczone. Moim zdaniem w przypadku Polaków powinno stanowić około 10 proc. kosztów leczenia i nie przekraczać 2-4 tys. zł. Są bowiem procedury bardzo kosztowne, takie jak leczenia raka, czy przeszczepy, gdzie nie może być mowy o współfinansowaniu.
Jednak przy wycenie konsultacji lekarskiej na poziomie 50 zł, dałoby to koszt 5 zł dopłaty. Przy badaniu diagnostycznym w wysokości 150 zł, pacjent musiałby dopłacić 15 zł. Takie symboliczne opłaty nie tylko zwiększyłyby pulę środków na leczenie Polaków, ale wyeliminowałyby problem naszej ochrony zdrowia w postaci rzeszy pacjentów, którzy nie stawiają się na wizyty lekarskie, czy badania lub bezzasadnie wzywają pogotowie ratunkowe.
Mówiąc o partycypacji w kosztach leczenia, nie można też zapomnieć o najbiedniejszych, dla których wydatek 5 zł jest problemem. Takie osoby powinny mieć zapewniony zwrot tych kosztów z opieki społecznej.
Generalnie współpłacenie byłoby bardzo dobrą metodą na zwiększenie budżetu na ochronę zdrowia w Polsce o np. 10 proc. W sytuacji, gdy udział naszych wydatków na ochronę zdrowia w relacji do PKB jest jednym z najniższych w krajach OECD, byłby to bardzo potrzebny zastrzyk środków. Obecnie co prawda widzimy ze strony rządu PiS działania mające na celu zwiększenie wydatków na ochronę zdrowia w tym roku o kilka miliardów złotych, ale mogą to być jednorazowe ruchy, zamiast systemowego, corocznego wzrostu nakładów do poziomu innych krajów europejskich.
AK
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!