Rzecznik Dyscyplinarny Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych wyraża sprzeciw wobec przewidzianego w rządowym projekcie radykalnego zaostrzenia kar za nieumyślne spowodowanie śmierci.
Jak przytacza w piśmie, rzecznik dyscyplinarny KIDL, sformułowanie, że „Życie ludzkie zalicza się do najcenniejszych dóbr chronionych prawem karnym i nawet nieumyślne zaatakowanie tego dobra musi spotykać się z odpowiednio surową sankcją, za którą nie można uznać kary do 5 lat pozbawienia wolności, grożącej np. za zwykłą kradzież czy fałsz dokumentu”, sugeruje, że autorzy projektu nie dostrzegają różnicy pomiędzy przestępstwem umyślnym a nieumyślnym.
- Co najmniej od epoki oświecenia rozwój prawa karnego w państwach cywilizowanych szedł w kierunku dowartościowywania strony podmiotowej przestępstwa (a więc przede wszystkim nastawienia sprawcy do czynu, jego intencji i świadomości) kosztem strony przedmiotowej . Rządowy projekt jak i jego uzasadnienie charakteryzuje podejście odwrotne – koncentracja na skutku - czytamy.
- Jak zauważa Juliusz Bardach „najdawniejsze prawo karało, gdy zdarzył się fakt, który można było powiązać z osobą sprawcy, nie wnikając w to, czy był on przestępstwem umyślnym, nieumyślnym, czy też nastąpił przypadkowo. Kwestia winy nie była interesująca […] Tak np. gdy ktoś spadł z drzewa i zabił się, odpowiadał właściciel drzewa” (Historia państwa i prawa Polski, t. I, s. 322) - przytacza. Według rzecznika, twórcy krytykowanego projektu zdają się podzielać ten sposób myślenia, koncentrując się na skutku, a jednocześnie winę sprawcy uznając za sprawę drugorzędną.
- O ile niejeden potencjalny zabójca czy złodziej zapewne kalkuluje w myślach korzyści z przestępstwa i jego potencjalne konsekwencje, o tyle lekarz, pielęgniarka czy diagnosta laboratoryjny raczej nie rozważa korzyści i konsekwencji popełnienia czynu sankcjonowanego
JK
Zobacz również:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!