W ostatnich dniach w mediach społecznościowych zawrzało po ogłoszeniu z kręgów administracji Donalda Trumpa, że... przyczyną autyzmu ma być paracetamol stosowany przez kobiety w ciąży. Choć brzmi to jak fragment satyry politycznej lub teoria spiskowa z forum internetowego, sprawa jest niestety poważna i wymaga racjonalnego podejścia opartego na faktach naukowych. W polemikę, na swoich social mediach, wszedł naukowiec Konrad Skotnicki (znany jako dr z Tik Toka).
Administracja Trumpa już wcześniej deklarowała, że do września 2025 roku ogłosi, co stoi za rosnącą liczbą diagnoz autyzmu w USA. Wśród spodziewanych "winowajców" wielu komentatorów obstawiało szczepionki, weganizm, a nawet tzw. „ideologię woke”. Tymczasem wybór padł na... paracetamol, jeden z najczęściej stosowanych leków przeciwbólowych na świecie, uznawany za względnie bezpieczny nawet w czasie ciąży.
Środowisko medyczne niemal natychmiast zareagowało sceptycznie. Dr Christopher Zahn, przewodniczący kliniki w Amerykańskim Kolegium Położników i Ginekologów (ACOG), wydał oficjalne oświadczenie:
„Nie ma jednoznacznych dowodów na bezpośredni związek między rozsądnym stosowaniem paracetamolu w czasie ciąży a zaburzeniami neurorozwojowymi u dzieci.”
Dr Zahn podkreślił również, że kobiety w ciąży nie powinny być zniechęcane do stosowania paracetamolu, który pozostaje jedną z nielicznych opcji łagodzenia bólu oraz leczenia gorączki w tym szczególnym okresie. A warto zaznaczyć, że nieleczony ból czy gorączka mogą stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia zarówno matki, jak i płodu – zwiększając ryzyko poronień, wad wrodzonych czy nadciśnienia ciążowego.
Argumentacja administracji Trumpa opiera się głównie na statystykach. Według raportu CDC z 2022 roku, autyzm rozpoznano u 1 na 31 dzieci w wieku do 8 lat, w porównaniu z 1 na 36 dwa lata wcześniej. Ale, jak wskazują eksperci, ten wzrost niekoniecznie oznacza epidemię autyzmu.
Są dwa kluczowe czynniki:
Zmiana definicji autyzmu w 2013 roku, która rozszerzyła kryteria diagnostyczne;
Lepsze badania przesiewowe i większa społeczna akceptacja diagnozy, dzięki czemu więcej rodziców zgłasza się na badania i otrzymuje diagnozę.
Owszem, istnieją badania analizujące potencjalny związek między paracetamolem w ciąży a autyzmem, ale większość z nich nie daje jednoznacznych wniosków.
Badanie szwedzkie z 2024 roku
Obejmowało ponad 2 miliony dzieci urodzonych w latach 1995–2019;
W grupie było ok. 185 tys. matek stosujących paracetamol w ciąży;
Nie stwierdzono związku między lekiem a autyzmem u dzieci.
Metaanaliza z sierpnia 2024
Analiza 46 badań, z czego 6 bezpośrednio badało związek paracetamolu z autyzmem;
Wskazuje na możliwą korelację, ale nie przyczynowość;
Autorzy wyraźnie zaznaczają, że może istnieć trzeci czynnik, który wpływa zarówno na konieczność przyjmowania leków przeciwbólowych w ciąży, jak i rozwój autyzmu u dziecka.
Aby zrozumieć tę różnicę, jak podaje Konrad Skotnicki, warto przypomnieć klasyczny przykład statystyczny:
- Wzrost spożycia lodów latem koreluje ze wzrostem liczby utonięć. Ale nie oznacza to, że to lody powodują utonięcia – winna jest po prostu pogoda. Podobnie może być z paracetamolem – sama korelacja nie wystarcza, by ogłaszać go winowajcą autyzmu.
Reklama
Ogłoszenie administracji Trumpa to kolejny przykład na to, jak polityczne narracje mogą próbować upraszczać złożone problemy zdrowotne. Autyzm to zaburzenie o wieloczynnikowym podłożu, i nauka wciąż szuka dokładnych przyczyn jego występowania. W tej chwili nie ma twardych dowodów na to, że paracetamol powoduje autyzm, a szerzenie takich tez może być nie tylko wprowadzające w błąd, ale wręcz szkodliwe dla zdrowia publicznego.
Pozostaje czekać na kolejne analizy naukowe i reakcje środowiska medycznego, które zapewne pojawią się w najbliższych dniach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze