Reklama

Czy chirurdzy boją się konkurencji?

Polityka Zdrowotna
06/08/2021 11:25

Rząd chce, aby szpitale zatrudniły asystentów chirurga, którzy pomagaliby na sali operacyjnej. Rozwiązanie budzi sprzeciw samych lekarzy specjalistów. Eksperci uważają jednak, że trzeba wzmocnić kadrę pomocniczą aby usprawnić funkcjonowanie szpitali.

Trwają konsultacje społeczne nad projektem nowelizacji rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie specjalizacji w dziedzinach mających zastosowanie w ochronie zdrowia. 

Mocą nowych przepisów minister zdrowia chce wprowadzić na oddziały szpitalne nowy zawód. Chodzi o asystenta chirurga. Chirurgiczny asystent lekarza byłby, wedle założeń ministra zdrowia, przygotowany merytorycznie i praktyczne do wykonywania określonych czynności przedoperacyjnych, którymi nie musiałby się zajmować już lekarz.

Resort zdrowia chce aby asystenci chirurgów byli panaceum na ich braki. Średnia wieku chirurgów, to 60 lat. Z danych Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że w kraju mamy obecnie prawie 9 tys. specjalistów z tego zakresu. 

Reklama

 

Pielęgniarka lub ratownik 

Asystent chirurga mógłby pomagać przy stole operacyjnym, ponadto wykonywać określone czynności po zabiegach chirurgicznych. Profesję tę, zgodnie z planami ministerialnym, będzie mógł wykonywać ratownik medyczny i pielęgniarka, którzy uzyskają dodatkowe kwalifikacje po szkoleniu specjalizacyjnym. A także osoby, które zdobyły tytuł magistra na kierunku studiów w zakresie nauk medycznych lub nauk o zdrowiu.
Szkopuł w tym, że samo rozwiązanie nie bardzo podoba się samym chirurgom. Porozumienie Chirurgów SKALPEL uważa, że asystenci owszem mogą pojawić się na salach, ale powinni tę funkcję wykonywać rezydenci

Reklama

„Każde miejsce przy stole operacyjnym zajęte przez asystenta niebędącego lekarzem w trakcie specjalizacji zabiegowej, to miejsce zmarnowane. W ten sposób, za kilka lat, nikt nie będzie potrafił wykonywać bardziej zaawansowanej operacji niż wycięcie wyrostka robaczkowego”- wskazało w trakcie konsultacji społecznych Porozumienie. 

 

Nie tylko większa ilość lekarzy rozwiąże problem

Niemniej jednak, eksperci od ochrony zdrowia nie rozumieją takiego podejścia- W krajach europejskich postawiono na personel pomocniczy. To bardzo pomogło w zapełnieniu braków kadrowych. Nie chodzi o to aby wzmacniać ilościowo kadrę lekarską czy pielęgniarską.

Reklama

- Dobrze byłoby, gdyby lekarz zajął się faktycznie głównie badaniem, operowaniem a szereg czynności pomocniczych mógłby wykonywać asystent. Tak się dzieje w wielu krajach Europy. Wówczas okazałoby się, że lekarz ma więcej czasu dla pacjenta - wskazuje Małgorzata Gałązka-Sobotka, ekspert ds. ochrony zdrowia Uczelni Łazarskiego

 W Gdańsku już są asystenci

Co ciekawe, nawet i polskie szpitale wychodzą naprzeciw rozwiązaniom europejskim. W Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku, asystenci pojawili się na SOR. Dyrekcja gdańskiego szpitala uznała, że wiele czynności na SOR jest powtarzalnych i może je wykonywać asystent. Chodzi tu zwłaszcza o czynności administracyjno-biurowe, np.:

Reklama
asystowanie podczas procedury triage’u, uzyskiwanie wymaganych formalnie zgód i podpisów pacjenta, do których nie jest potrzebna bezpośrednia rozmowa z lekarzem, wstępne uzupełnianie dokumentacji medycznej (np. wpisywanie na podstawie dostępnych dokumentów i informacji od chorego danych o obciążeniach chorobowych, alergiach, przyjmowanych lekach). Dane te są następnie kontrolowane i uzupełniane przez lekarza, który ponosi całkowitą odpowiedzialność za treść dokumentacji medycznej,.

Asystenci jednak samodzielnie pacjentów nie badają. Tę funkcję w UCK może w zasadzie wykonywać każdy, ponieważ podstawowe działania mają charakter biurowy. UCK wskazuje też, że dzięki pracy asystentów na SOR skrócił się czas oczekiwania pacjenta na przyjęcie, czas wypisu a sam szpital ma mniej skarg.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości