Reklama

Czterdziestolatkowie nie mają czasu się badać

Polityka Zdrowotna
28/10/2021 16:06

Nadal niewiele osób po 40. roku życia zgłasza się do programu profilaktycznych badań, które od lipca refunduje im rząd. Lekarze uważają, że lepiej byłoby powiązać to z medycyną pracy.

Obawy ekspertów, co do rządowego programu Profilaktyka 40 plus spełniły się. Liczba osób, która dotychczas została nim objęta nie powala na kolana. 

Z danych Ministerstwa Zdrowia, jakie prezentował kilka dni temu wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski podczas senackiej Komisji Zdrowia wynika, że na 11 mln osób, do których rząd skierował ofertę, skorzystało 397 tys. Choć skorzystało, to za dużo powiedziane. Tyle osób bowiem wypełniło głównie ankiety, aby móc poddać się refundowanym badaniom.

Maciej Miłkowski wskazał jednocześnie, że personel medyczny wystawił 260 tys. skierowań. W pierwszych dniach działania programu zgłosiło się 33 tys. osób. Ale pod koniec września i października dziennie zgłaszało się już tylko 10 tys. osób dziennie. 

Reklama

 

 

Wykonano 72 tyś. badań

- Mamy 1667 zakontraktowanych miejsc udzielania świadczeń i punktów pobrań. Dotychczas zrealizowano 72 tys. badań - zaznaczył Maciej Miłkowski. 

Idea Profilaktyki 40 + była taka, że każdy mężczyzna i kobieta, którzy ukończyli 40 lat, mają prawo do końca roku wykonać bezpłatny bilans zdrowia w przychodniach, które podpisały z NFZ umowę na realizację tego programu. Obywatel 40+ może sobie zrobić pakiet badań, głównie analizę krwi, a także kału i moczu, innych dla kobiet i mężczyzn (ci ostatni mają dodatkowo zlecane badanie PSA w kierunku prostaty). W ramach programu wszystkim wykonywany jest także pomiar ciśnienia tętniczego, obliczenie wskaźnika masy ciała (BMI) i ocena miarowości rytmu serca.

Reklama

Aby jednak dostać się do programu, trzeba wypełnić ankietę w Internetowym Koncie Pacjenta składającą się z siedmiu modułów. 

- Nadal mniejszość pacjentów założyło sobie IKP. Mało ludzi zgłasza się na badania, bo osoby 40+ to bardzo zapracowana grupa. Oni idą do lekarza głównie wtedy, gdy coś ich boli. Dlatego Profilaktyka 40+ miałaby rację bytu, gdyby powiązano ją z medycyną pracy - wskazuje Bożena Janicka, lekarka rodzinna przyjmująca w małej miejscowości Kożuchów w woj. Wielkopolskim i szefowa Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.

Reklama

Podkreśla, że problem z realizacją programu mają same przychodnie w nich uczestniczące, gdyż niewiele z nich dostało z NFZ zapłatę za realizacje badań. 

Problemem jest dublowanie 

Co więcej, kolejny problem jaki sygnalizują lekarze, dotyczy powielania badań.

 - Pacjent zgłasza się, aby omówić zlecone w POZ wyniki badań w związku z leczeniem cukrzycy. Później pokazuje podobny zestaw badań wykonanych w ramach profilaktyki 40+. Mało tego. Na koniec wizyty pokazuje skierowanie od kardiologa na podobny zestaw badań – mówi Adam Boruch, lekarz rodzinny przyjmujący pacjentów w miejscowości Boćki na Podlasiu.

Reklama

Program Profilaktyka 40+ został skonstruowany tak, że pacjent praktycznie nie ma możliwości zrezygnowania z badań, które przydziela mu system lub ankieter infolinii, mimo że niektóre z nich miał włąsnie wykonane. Zapewne jest to też program za mało reklamowany przez rząd czy NFZ.

Stąd nadal wiele osób nie wie, że ma w ogóle prawo do takich badań. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości