Anders Tegnell, szwedzki epidemiolog państwowy kierujący strategią walki z koronawirusem, przyznał w rozmowie z dziennikarzem Sveriges Radio, że w kraju zginęło zbyt wiele osób.
- Gdybyśmy zmierzyli się z tą samą chorobą, wiedząc to, co wiemy o niej dzisiaj, myślę, że znaleźlibyśmy się w połowie drogi między tym, co zrobiła Szwecja, a tym, jakie środki podjęła reszta świata - powiedział A. Tegnell w wywiadzie. Wyznanie to jest zaskakujące, ponieważ od miesięcy krytykował on obostrzenia wprowadzone przez inne kraje i nalegał, aby podejście Szwecji było bardziej liberalne.
Szwecja ma znacznie wyższą liczbę ofiar śmiertelnych w przeliczeniu na liczbę mieszkańców niż Norwegia.
- Oczywistym jest, że istnieje możliwość poprawy tego, co zrobiliśmy w Szwecji. Dobrze byłoby wiedzieć dokładnie, jakie ograniczenia wprowadzić, aby lepiej zapobiegać rozprzestrzenianiu się wirusa - powiedział Tegnell. Dodał również, że ponieważ prawie wszystkie inne kraje europejskie nagle nałożyły blokady, trudno było ustalić, które środki działają najlepiej. W Szwecji szkoły dla osób poniżej 16. roku życia cały czas były otwarte, tak samo jak granice państwa. Dystansowanie społeczne opierało się bardziej na zaleceniach niż na formalnych nakazach.
Zmiana nastrojów publicznych
Wygląda na to, że nastroje społeczne w Szwecji nieco się zmieniły, odkąd sąsiadująca Norwegia i Dania otworzyły granice między sobą, ale nie ze Szwecją. Chociaż szwedzka opinia publiczna zdecydowanie poparła podejście A.Tegnella, to politycy i dyplomaci powiedzieli, że wyczuli zmianę nastroju w ostatnich dniach.
- Co tydzień ma miejsce dyskusja publiczna na temat środków, które zostały podjęte lub nie - powiedział Hans Wallmark, poseł opozycji centroprawicowej. - Społeczeństwo przerażają trzy rzeczy: wysoka liczba ofiar śmiertelnych w domach opieki, brak planu masowych testów dla Covid-19 i zamknięte granice dla Szwedów -podkreślił.
Izolacja dyplomatyczna Szwecji w krajach nordyckich zbiegła się z bardziej krytycznym tonem ze strony szwedzkich mediów. Carl Bildt, były centroprawicowy szwedzki premier, powiedział: "Niepokojące jest to, że Szwedów uważa się za osoby stwarzające większe zagrożenie niż mieszkańcy tej samej części Europy". Zwrócił uwagę na szczególną krytykę w południowym regionie Skanii, który jest połączony z Danią mostem Oresund z Malmo do Kopenhagi i gdzie wskaźnik infekcji jest znacznie niższy niż w Sztokholmie. Zwłaszcza mieszkańcy tego rejonu nie mogą zrozumieć polityki oddalonego o wiele kilometrów rządu w Sztokholmie.
Źródło: www.ft.com
Magdalena Mroczek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!