Nieograniczony dostęp do leków wydawanych bez recepty może zwiększać rozwój lekomanii oraz potęgować niebezpieczeństwa wynikające z polipragmazji (wielolekowości). Jak podaje NIK niepokojący jest stały wzrost zatruć lekami, w tym OTC, wśród osób w wieku od 12 do 18 roku życia. W latach 2020-2022 wyniósł on ponad 76 proc.
Według Światowej Organizacji Zdrowia polipragmazja to rutynowe stosowanie co najmniej pięciu leków, w tym bez recepty i na receptę, a także środków zalecanych w tzw. medycynie alternatywnej.
Z danych NFZ można wyczytać, że w latach 2017-2019 wskaźnik występowania wielolekowości u osób, które zrealizowały recepty na leki refundowane wynosił niemal 34 proc. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że Polacy kupują także leki nierefundowane i bez recepty, zjawisko polipragmazji może dotyczyć znacznie większej części społeczeństwa.
Zatrucia wywołane stosowaniem leków bez recepty prowadzą do zatruć. Jak podaje NIK najwięcej takich przypadków notuje się u osób w wieku od 19 do 64 lat.
Wzrost liczby zatruć lekami oznacza wzrost kosztów leczenia. Z danych NFZ wynika, że w 2022 r., w porównaniu do 2020 r. koszt ten wzrósł o ponad 45% - z niemal 51 mln zł do ok. 74 mln zł. Najwięcej zatruć notuje się u osób w wieku od 12 do 18 roku życia.
Jak podaje Naczelna Izba Kontroli, Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF) nie zapewnił należytej ochrony nad obrotem i reklamą leków bez recepty.
Leki bez recepty, znane szerzej jako OTC (over-the-counter), stanowią istotny element aptecznego rynku farmaceutycznego. Choć ich sprzedaż odbywa się głównie w aptekach, mogą być one również nabywane w drogeriach, sklepach spożywczych czy na stacjach benzynowych, które nie muszą spełniać tak rygorystycznych wymogów jak placówki apteczne. Zgodnie z przepisami, tego typu punkty sprzedaży zobowiązane są zapewnić odpowiednie warunki przechowywania leków, a także zabezpieczyć je przed dostępem dzieci. W teorii wszystko wydaje się być w porządku. W praktyce? Bywa różnie.
Kontrole przeprowadzane przez wojewódzkich inspektorów farmaceutycznych (WIF) są kluczowe dla zapewnienia bezpieczeństwa obrotu lekami OTC. Jednak raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK) ujawnia niepokojące fakty. W latach 2019-2022 sześciu z szesnastu inspektorów nie przeprowadziło żadnej kontroli w sklepach sprzedających leki bez recepty, co może sugerować poważne zaniedbania w nadzorze nad tą częścią rynku. Powód? Brak kadry – na koniec 2022 roku w Polsce było zaledwie 112 inspektorów farmaceutycznych, co według NIK jest absolutnie niewystarczające, biorąc pod uwagę rozmiar rynku i rosnącą liczbę punktów sprzedaży.
Ale to nie koniec niepokojących informacji. W ramach kontroli przeprowadzonych przez Izbę okazało się, że wiele sklepów, w tym sieci wielkopowierzchniowe oraz stacje benzynowe, nie przestrzega podstawowych zasad przechowywania leków OTC. W 12 z 16 sklepów wielkopowierzchniowych oraz 10 z 16 sklepów mniejszych, jak również w 13 z 16 stacjach benzynowych, nie zapewniono odpowiedniego zabezpieczenia leków przed dostępem dzieci. W kontekście ich zdrowia i bezpieczeństwa, to poważne zaniedbanie, które może prowadzić do tragicznych skutków.
Kolejnym problemem jest sposób sprzedaży. Coraz popularniejsze kasy samoobsługowe, które pojawiły się w sklepach, pozwalają każdemu – w tym także niepełnoletnim – na zakup nieograniczonej ilości leków OTC, bez żadnej interwencji ze strony pracowników. Taki system sprzyja niekontrolowanej sprzedaży leków, które mogą trafić w ręce młodzieży, a następnie zostać użyte w nieodpowiedni sposób, np. do odurzania się. To również istotny punkt, na który powinny zostać wprowadzone restrykcje.
Niepokojące są także problemy związane z nadzorem nad reklamami leków OTC. NIK ujawnia, że chociaż w Polsce emisja reklam leków OTC jest powszechna, nadzór nad ich legalnością jest minimalny. Przez kilka lat, Główny Inspektorat Farmaceutyczny wydał jedynie 10 decyzji o zaprzestaniu emisji niezgodnych z przepisami reklam. Co gorsza, większość tych działań była wynikiem zgłoszeń ze strony osób trzecich, a nie inicjatywy samego GIF. Brak egzekwowania decyzji, takich jak publikowanie sprostowań czy ogłaszanie wyników kontroli, oznacza, że odbiorcy reklam nie są świadomi ewentualnych nieprawidłowości, które mogłyby wpłynąć na ich decyzje zakupowe.
Problemów związanych z obrotem lekami OTC jest więc znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. NIK wskazuje, że Ministerstwo Zdrowia musi niezwłocznie podjąć zdecydowane działania. Potrzebujemy nie tylko większej liczby inspektorów, ale także skuteczniejszych mechanizmów nadzoru nad sprzedażą i reklamą leków OTC. Każdy, kto korzysta z leków bez recepty, zasługuje na gwarancję, że są one przechowywane i sprzedawane w sposób odpowiedzialny, bez ryzyka dla zdrowia – zwłaszcza dzieci i młodzieży. Czas na zmiany, zanim będzie za późno.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze