Każdego dnia rodzi się 10 dzieci z wadą serca, z którego jedna trzecia wymaga natychmiastowej interwencji. Rocznie w Polsce wykonuje się ich ogółem 3 tysiące. O ile kardiochirurgia dorosłych jest chętnie wybieraną specjalizacją ze względu na perspektywy finansowe o tyle pediatryczną kardiologię interwencyjną czeka luka pokoleniowa wśród lekarzy. O wyzwaniach i zagrożeniach kardiochirurgii w perspektywie najbliższych lat dyskutowano podczas konferencji zorganizowanej w Senacie RP.
W debacie dotyczącej przyszłości polskiej kardiologii zorganizowanej pod patronatem Stanisława Karczewskiego, Marszałka Senatu udział wzięli czołowi kardiochirurdzy, przedstawiciele parlamentu i administracji rządowej. Wśród kluczowych problemów omówiono kwestie chronicznych niedoborów kadrowych, modelu kształcenia oraz finansowania.
Spadający wskaźnik
Aktualnie 138 lekarzy posiada specjalizację z kardiologii dziecięcej, a w trakcie specjalizacji jest 64 lekarzy, przy czym miejsc szkoleniowych jest 79 – powiedział prof. J. Białkowski, Konsultant Krajowy ds. kardiologii dziecięcej. Najbardziej palący problem to kardiolodzy interwencyjni – aktualnie w Katowicach i Wrocławiu jest jeden kierownik dla obu pracowni, podobnie w Łodzi i Poznaniu – dodał.
W Polsce od dawna notuje się niski wskaźnik kardiologów dziecięcych na 100 tys. dzieci – wynosi on 1,7, gdy w USA to 3,2. Równocześnie liczba kardiologów dziecięcych, którzy spełniają kryteria AEPC kardiologa dziecięcego ze specjalizacją z kardiologii interwencyjnej spada - do niedawna było to 14 osób, a od połowy 2017 roku to już tylko 12 – podkreślała dr hab.med. Grażyna Brzezińska-Rajszys, kierownik Kliniki Kardiologii i Pracowni Interwencji Sercowo-Naczyniowych w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.
Model na papierze
Znaczącą część dyskusji zdominował model kształcenia zarówno obecnie obowiązujący, jak i proponowany przez lekarzy. W Polsce program tzw. umiejętności z zakresu kardiologii interwencyjnej, rozumiany przez środowisko lekarzy jako subspecjalizacja, opracowany i opublikowany nigdy nie został wprowadzony – powiedziała dr hab.med. G.Brzezińska-Rajszys. Równocześnie Konsultant Krajowy wskazał, że obecny model specjalizacji, gdzie z 5 lat trzy to pediatria a tylko dwa to kardiologia nie gwarantuje wykształcenia dobrej kadry. To najprostsza droga do wprowadzania do systemu niedokształconych lekarzy – stwierdził prof. J.Białkowski. Optymalnie byłoby te proporcje wyrównać przeznaczając na każdy z obszarów po 3 lata, ale to nierealne ze względu na koszty, tak więc przynajmniej należy doprowadzić do odwrócenia tego podziału.
Wśród czynników wpływających na słabnące zainteresowanie tą specjalizacją wskazywano zarówno długość szkolenia, konieczność posiadania wszechstronnych kompetencji począwszy od psychicznych po manualne, trudne warunki wykonywania zawodu w warunkach promieni rentgenowskich, czy brak motywacji finansowej.
Lucyna Roszyk
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!