W wielu małych miejscowościach znikają praktyki lekarzy rodzinnych. Medycy albo odchodzą na emeryturę, albo umierają i nie ma komu po nich przejąć przychodni ani przyjąć pacjentów.
Maków Mazowiecki- powiat, w którym funkcjonuje szpital powiatowy i przychodnie lekarzy rodzinnych. Niedawno jeden z lekarzy postanowił zakończyć swoją praktykę. Zostało ponad 2 tys. pacjentów, którzy nie mogli znaleźć dla siebie miejsca w innych przychodniach
-Dwie przychodnie z sąsiednich terenów oznajmiły, że nie przyjmują do siebie nikogo bo nie mają miejsca. Ci pacjenci nie mają gdzie się podziać. Będzie ogromny problem za chwilę z dostępem do lekarzy rodzinnych. Oni odchodzą bo uznają, że nie opłaca się prowadzić przychodni. Dodatkowo może ich zniechęcić do tego 9 procentowa składka zdrowotna, jakiej nałożenie na przedsiębiorców zapowiedział rząd w Nowym Ładzie- wskazuje Jerzy Wielgolewski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Makowie Mazowieckim.
Kłopoty kadrowe w woj. Lubuskiem
Całkiem niedawno problem ze znalezieniem lekarza miał Kożuchów - mała miejscowość w woj. lubuskim. Wraz z okolicznymi wioskami liczy ok. 10-tysięcy mieszkańców. W połowie czerwca b.r. został bez przychodni podstawowej opieki zdrowotnej po śmierci jedynego pracującego tam lekarza. Podobna sytuacja była w Zawadzie, kilka lat temu włączonej administracyjnie do Zielonej Góry. Nie ma lekarza i nikt do pracy się nie zgłasza.
Tak samo było w Margonininie - małej gminie położonej nad Jeziorem Margonińskim. Piękne tereny z szeroką ofertą rekreacyjną. Trzy lata temu zmarł tam lekarz rodzinny. Gmina przez rok poszukiwała następcy. Oferowała dom nad jeziorem. Po roku lokalnym włodarzom udało się ściągnąć kogoś z woj. zachodniopomorskiego.
Wprawdzie ze sprawozdań NFZ za ubiegłe lata nie wynika aby Fundusz miał podpisanych mniej kontraktów z przychodniami NFZ bo w 2018 r. miał ich 9 510 a w 2019 r. 9 531, ale trudniejszy dostęp pacjentów do przychodni jest widoczny w rejonach.
-Zauważamy spadek liczby przychodni rodzinnych. Zwłaszcza w województwie lubuskim, mazowieckim, opolskim i warmińsko-mazurskim- wskazuje Monika Kowalska z Porozumienia Zielonogórskiego.
Lekarze preferują duże miasta
Są regiony w Polsce, gdzie młodzi lekarze nie chcą podejmować pracy, a starzy są coraz starsi. W województwie lubuskim średnia wieku lekarzy POZ to 62 lata. Około 40 proc. z nich stanowią emeryci, nierzadko osoby, które ukończyły 70 i więcej lat. Zmarły lekarz z Kożuchowa był 77-latkiem
Największe problemy z kadrą w przychodniach rodzinnych występują w zachodnich województwach, a zwłaszcza w pobliżu granicy. Lekarz rodzinny bez problemu znajduje pracę np. w Niemczech. Aby wypełnić luki lekarze rodzinni szacują, że potrzeba jest ich drugie tyle.
Problem jest też taki, że lekarze już gdy skończą szkolenie specjalizacyjne wolą zatrudniać się w dużych miastach. Toteż NFZ rok temu postanowił załagodzić nieco warunki i wymagania wobec osób obejmujących praktykę. W najnowszym projekcie zarządzenia prezesa NFZ znalazły się zapisy, zgodnie z którymi populacją mieszkańców w miejscowościach, gdzie gęstość zaludnienia nie przekracza 50 osób na kilometr kwadratowy, będzie mógł się opiekować lekarz nie posiadający specjalizacji i nawet nie robiący specjalizacji z medycyny rodzinnej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!