Władze wielkopolskiej Izby lekarskiej zdecydowały o likwidacji dwóch terenowych delegatur – w Lesznie i Kaliszu. To rozpoczęło istną awanturę, której wynikiem jest wniosek o unieważnienie zajazdu regionalnego i wyboru nowego prezesa. I to wszystko w czasie przygotowań do Krajowego Zjazdu Lekarzy.
To tylko jeden z internetowych komentarzy dotyczących najnowszej decyzji Okręgowej Rady Lekarskiej Wielkopolskiej Izby Lekarskiej w Poznaniu:
„To jest po prostu niezrozumiałe! Delegatura w Lesznie funkcjonowała przez lata, służyła lokalnym lekarzom i mieszkańcom, a teraz nagle i w takim tempie ktoś decyduje się ją zamknąć tylko dlatego, że brakowało reprezentacji lekarzy dentystów na zjeździe?! To wydaje się kompletnie bez sensu!”.
Delegatura Wielkopolskiej Izby Lekarskiej w Lesznie zaczęła działać w 1990 roku. Niemal równo cztery lata temu przeniosła się do nowej siedziby przy ulicy Skarbowej.
– Na siedzibę, która jest naszą własnością, czekaliśmy tak naprawdę od 1989 roku. Teraz tu, w Starej Szwalni, mamy 78 metrów kwadratowych naszego szczęścia – mówiła lek. Lidia Dymalska-Kubasik, przewodnicząca delegatury w Lesznie. Kierowała nią przez 12 lat.
Ale teraz do biura nie może wejść. Delegatury nie ma. Została zlikwidowana, tak samo jak delegatura w Kaliszu.
– Dla nas to ogromne zaskoczenie, bo nie było na ten temat wcześniej żadnych rozmów – mówi nam Lidia Dymalska-Kubasik.
Dodaje, że funkcjonowanie delegatury to nie tylko zawodowe spotkania lekarzy, ale także wymiana doświadczeń, szkolenia, spotkania integracyjne i wydarzenia kulturalne w niemal 60-tysięcznym Lesznie.
Lek. Mateusz Szulca, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej Wielkopolskiej Izby Lekarskiej, w opublikowanym oświadczeniu informuje, że decyzje zapadły 28 lutego podczas Okręgowego Zjazdu Lekarzy. Podjęto uchwałę znoszącą delegatury, w których liczba wybranych delegatów jest mniejsza niż połowa przysługujących tym delegaturom mandatów dla lekarzy lub lekarzy dentystów.

Zaznaczmy, że medycy w całej Polsce przygotowują się do Krajowego Zjazdu Lekarzy, na którym mają wybrać nowe władze swojego samorządu.
„W wyniku wejścia w życie uchwały delegatura WIL w Kaliszu oraz delegatura WIL w Lesznie jako jednostki administracyjne zostały zlikwidowane z dniem 28 lutego 2026 r. Struktura delegatur, choć od początku spełniała ważną rolę integracyjną i organizacyjną, w ostatnich latach przestała odpowiadać realnym potrzebom środowiska. Brak wystarczającej liczby delegatów przekładał się na zmniejszoną możliwość wpływania na decyzje samorządu, utrudniał organizację pracy i generował koszty niewspółmierne do aktywności. Krótko mówiąc — aktualny model funkcjonowania delegatur nie sprawdził się w praktyce, nie oddawał bowiem rzeczywistego zaangażowania lekarzy w danym regionie ani nie wspierał w sposób efektywny ich potrzeb zawodowych — mnożąc jednocześnie koszty i biurokratyzując zaangażowanie” – pisze prezes Szulca.
Wspomina także o „dochodzących licznych zgłoszeniach” dotyczących nieprawidłowości finansowych czy organizacyjnych w likwidowanych delegaturach.
„Proponujemy model bliższy idei „pracy u podstaw” Karola Marcinkowskiego — oddający codzienne relacje, realne życie zawodowe i potrzeby lokalnych społeczności lekarskich. Osobiście będę promował nowy na terenach WIL, ale bardzo popularny w innych częściach kraju koncept kół lekarskich na Państwa terenie — mniejszych, bardziej elastycznych form organizacji, które mogą działać tam, gdzie jest realna potrzeba i chęć współdziałania: w szpitalach, przychodniach, miastach i powiatach” – obiecuje prezes.
Reklama
Lidia Dymalska-Kubasik jest zdziwiona słowami o możliwych nieprawidłowościach finansowych.
– Nigdy nie było zastrzeżeń. Co roku przedstawiane jest sprawozdanie finansowe, a jako przewodnicząca nie mam prawa podejmowania żadnych decyzji finansowych. To bardzo dziwne. Jeżeli pan prezes otrzymuje takie informacje, to chcielibyśmy się z nimi zapoznać i na nie odpowiedzieć. Dlatego także chcemy od pana prezesa sprostowania tej wypowiedzi – mówi Dymalska-Kubasik.
Jeszcze raz podkreśla, że nie jest przeciwko zmianom. Także zależy jej na modernizacji samorządu i na tym, aby uniknął „skostnienia”.
– Tylko że zmiany powinny zostać przeprowadzone ewolucyjnie, w dyskusji, w porozumieniu z lekarzami. Tymczasem sytuacja wygląda tak, że na zjeździe zostaje wybrany nowy prezes i od razu zapada uchwała o likwidacji delegatur – punktuje.
– Właśnie wysłaliśmy protest wyborczy do Krajowej Komisji Wyborczej i Naczelnego Sądu Lekarskiego. Domagamy się nie uchylenia tej jednej uchwały, ale unieważnienia zjazdu i jego powtórzenia. Oznacza to także, że za nieważne powinny zostać uznane wybory do wszystkich organów, jakie odbyły się na zjeździe. Doliczyliśmy się dziewięciu naruszeń regulaminu i przepisów prawa podczas zjazdu – mówi nam lek. Lidia Dymalska-Kubasik.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze