Białe Miasteczko, które funkcjonuje przed Kancelarią Premiera od 11 września zmienia formułę. Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy Pracowników Ochrony Zdrowia zdecydował, że namioty przed KPRM pozostaną, ale protestujący przenoszą swoją aktywność do sieci. Do rozmów z rządzącymi chcą wrócić, gdy IV fala epidemii opadnie.
W środę na konferencji w Białym Miasteczku przedstawiciele Komitetu poinformowali co dalej z protestem. Jak mówili protest ten zmieni formułę.
- Białe Miasteczko symbolicznie zostaje tutaj na miejscu, ale my przenosimy naszą aktywność do sieci. Tam będziemy udzielać porad pacjentom, poszerzamy front osób, które będą współpracować z Komitetem - powiedziała Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.
Namioty nadal mają pozostać przed KPRM.
Jak tłumaczyła K. Ptok, zmiana formuły następuje ze względu na pogodę, ale też ze względu na to, że osoby, które miałyby działać w Białym Miasteczku, nie mogą obecnie rezygnować z pracy, ponieważ brakuje personelu. Nie wykluczyła jednocześnie, że jeśli sytuacja będzie tego wymagała, protestujący ponownie wyjdą na ulice.
Przedstawiciele Komitetu byli pytani przez dziennikarzy, czy nie czują, że odnieśli porażkę.
Wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Artur Drobniak stwierdził, że "największą porażką jest to, co się dzieje z naszymi pacjentami" - To nie jest porażka nasza, to nie jest porażka ministra zdrowia i premiera, to jest porażka całego systemu i tych ludzi którym powinniśmy pomóc. Ja to traktuje w perspektywie porażki wszystkich Polaków - mówił A. Drobniak.
Według niego, obecny rząd, większość protestów wziął na przeczekanie i tak też zrobił z medykami. Jednak zaznaczył, że "sprawy tak fundamentalne jak zdrowie nie mogą czekać, a rozmowy i ten dialog powinien wykroczyć poza politykę".
IV fala wymusza zmianę formy protestu
Jak mówił A. Drobniak, IV fala pandemii przytłoczyła pacjentów, ale też medyków i stawia ich przed coraz trudniejszymi wyzwaniami. - Pacjenci nie mogą się dostać do specjalistów innych dziedzin niż COVID, brakuje personelu, również w szpitalach covidowych - wyliczał A.Drobniak.
- Koleżanki pielęgniarki przekazują nam informacje, że w wielu jednostkach na dyżurach na OIOM-ie, tam gdzie są najciężej chorzy, zamiast sześciu pielęgniarek na 12 pacjentów są dwie, trzy pielęgniarki. Ginekolodzy zajmują się 90-latkami ciężko chorymi, z zapaleniami płuc, co sami państwo rozumiecie, nie jest do końca w ich kompetencjach. Ale brakuje medyków, brakuje lekarzy, którzy kompetentnie mogliby zająć się pacjentami - mówił A. Drobniak.
- W tej sytuacji, kiedy ta iV fala pandemii nas tak mocno przygniotła, uważamy, że nasza odpowiedzialność nakazuje nam zmienić formę protestu. W związku z tym, że rząd nie podejmuje żadnych działań, które mają ograniczyć iV falę, nie pomaga medykom walczyć z pandemią, zobowiązujemy się że zrobimy wszystko, żeby uratować jak najwięcej Polaków, wszyscy pracownicy ochrony zdrowia - deklarował A. Drobniak.
Komitet opublikował też swoje stanowisko:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!