Reklama

Bezpieczeństwo lekowe a produkcja w Polsce

Polityka Zdrowotna
27/10/2021 16:33

Pandemia pokazała jak bardzo krytyczne jest posiadanie własnych zasobów w zakresie dostępności leków. Dostawy z Chin, które zapewniają już 80 proc. substancji do produkcji leków używanych w Europie najpierw stanęły z powodu pandemii. Nowym zagrożeniem w tym zakresie okazać się może kryzys energetyczny w Chinach. Unia Europejska przekonuje, że trzeba stawiać na bezpieczeństwo lekowe oparte na produkcji leków w Europie, jednak problemem wciąż są konkurencyjne ceny produkcji leków w Azji.

Jak przekonują Krajowi Producenci Leków, kryzys energetyczny w Chinach, wynikający z problemów z dostawami węgla, ograniczający tamtejszą produkcję, to kolejne po pandemii ostrzeżenie przed uzależnianiem się Polski od dostaw leków spoza Europy.

W październiku br. w ponad połowie chińskich prowincji zredukowano dostawy prądu, co wpłynęło na ograniczenie produkcji w części fabryk. Około 2/3 energii wytwarzanej w Chinach pochodzi z węgla, którego cena tylko we wrześniu br. wzrosła tam o 40 proc. Radosław Pyffel, ekspert do spraw Azji i polityki międzynarodowej wyjaśniał podczas konferencji w środę, że wszystko, co dzieje się w Chinach, nie kończy się w Chinach, ale ma wpływ na cały świat, ponieważ grozi brakiem komponentów do produkcji różnych dóbr, a także wzrostem ich cen.

Reklama

Kryzys ten wpłynął już na opóźnienia w dostępie do wielu towarów, jak np. samochody czy sprzęt elektroniczny. Jednak w przypadku leków - opóźnienia w dostępie są kluczowe, bowiem są związane z bezpieczeństwem pacjentów.

 

Zmonopolizowany rynek a plany uniezależnienia

 - 80 proc. substancji do produkcji leków używanych w Europie pochodzi z Chin, podczas  gdy jeszcze 30 lat temu było to zaledwie 20 proc. Chiński rząd dotował produkcję farmaceutyczną u siebie, która i tak w Azji była tańsza niż w Europie i w efekcie azjatyccy wytwórcy zmonopolizowali europejski rynek – wyjaśnia Barbara Misiewicz- Jagielak, wiceprezes Krajowych Producentów Leków.

Reklama

Potrzebę uniezależnienie produkcji leków od Chin dostrzegła Unia Europejska, która chce wzmocnić produkcję leków, substancji czynnych w Europie, aby ograniczyć ryzyko ewentualnych zakłóceń w dostawach.

Zapowiedzi wzmocnienia także w Polsce krajowej produkcji w tym sektorze pojawiały się ze strony m.in. resortu zdrowia.

Warto przypomnieć, że rozwój sektora leków i wyrobów medycznych, to jeden z elementów w krajowym planie odbudowy zdrowia stanowiącym część Krajowego Planu Odbudowy 

Jak mówił pod koniec lutego minister zdrowia Adam Niedzielski, prezentują plan w obszarze zdrowia, pandemia pokazała jak bardzo krytyczne jest posiadanie własnych zasobów w zakresie dostępności leków, dostępności do różnych substancji, które potem w warunkach kryzysowych odpowiadają za poczucie bezpieczeństwa.

Reklama

- Dlatego przewidujemy inwestycje zarówno w infrastrukturę, jak i w badania. Będziemy chcieli rozbudować infrastrukturę produkcyjną, ale jednocześnie prowadzić badania i projekty, których celem jest wytwarzanie nowych substancji - zapowiedział wówczas.

Do tej pory jednak konkretnych rozwiązań brak, mimo nowego zagrożenia w postaci kryzysu energetycznego.

 

Jak zwiększyć produkcję leków w Polsce?

Udział krajowych leków w polskim rynku maleje. Największą konkurencją są tańsi dostawcy z Azji, których ceny stają się referencyjne dla krajowych wytwórców.  - Od 2011 r. resort zdrowia obniżył ceny krajowych leków o 26 proc. i są one dziś najniższe w UE. W tym samym czasie koszty produkcji w Polsce wzrosły kilkukrotnie, m.in. ze względu na rosnące koszty utylizacji odpadów, koszty wynagrodzeń, koszty energii, wody i surowców do produkcji - przekonywał prezes Krajowych Producentów Leków Krzysztof Kopeć.

Reklama

– Nigdy nie będziemy konkurencyjni cenowo wobec dostawców z Azji. Trzeba więc postawić sobie pytanie, czy jesteśmy w stanie ponieść koszt bezpieczeństwa lekowego? To jest decyzja systemowa. Chodzi o zmianę finansowania leków produkowanych w UE i w Polsce- dodał K. Kopeć.

Jak proponują producenci leków, rozwiązaniem mogłyby być zmiany w ustawie refundacyjnej i wprowadzenie instytucji  partnera bezpieczeństwo lekowego, kt óry jedną czwartą wytrzwarzanych w Polsce lek ów oferowałaby na polskim rynku w zamian za preferencje cenowe. 

Reklama

K.Kopeć podkreśla, że takie właśnie rozwiązanie zaproponowali Krajowi Producenci Leków do projektu dużej nowelizacji ustawy refundacyjnej, który obecnie jest w toku konsultacji publicznych. Jednocześnie podkreśla, że takie rozwiązania, które będą impulsem do wzmocnienia krajowej produkcji leków należy wdrażać jak najszybciej, aby konkretne zmiany zaczęły już zachodzić na rynku.

 

Pacjenci obawiają się braków leków

Według Krajowych Producentów Leków argumentem w tej dyskusji są też opinie Polaków. Z przedstawionych na konferencji wyników badań opinii publicznej przeprowadzonych we wrześniu br. przez Civitta Polska wynika m.in., że prawie co drugi Polak (5 proc.) obawia się, że w aptekach może zabraknąć leków, których potrzebuje, a ponad połowa (52 proc.) doświadczyła już takiej sytuacji.

Reklama

Badania pokazały też, że, zdaniem respondentów, na polskim rynku powinny przeważać leki krajowych producentów. 64 proc. uważa, że krajowych leków powinno być na naszym rynku najwięcej.

- Nie możemy żyć w obawie, że zabraknie nam ratujących zdrowie i życie leków. Dlatego też posiadanie dobrze funkcjonującego przemysłu farmaceutycznego na terenie własnego kraju to podstawa bezpieczeństwa, gdyż jest on w stanie dostarczać leki obywatelom nawet podczas światowych kryzysów – mówi Anna Śliwińska, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków.

Reklama

Polacy dobrze też oceniają jakość leków produkowanych w Polsce. 63 proc. ankietowanych wskazuje, że jest ona wysoka. Zaś w sytuacji wyboru między lekiem wyprodukowanym w Polsce a w Azji, blisko 70 proc. Polaków deklaruje, że wybierze krajowy lek, z czego  41 proc. niezależnie od ceny, a 27 proc. jeżeli będzie on tańszy lub w porównywalnej cenie.

 

Chińskie przysłowie sprawdzi się w Polsce?

Radosław Pyffel, jako ekspert od rynku azjatyckiego przypomniał chińskie przysłowie, że "dobry królik ma trzy nory. Wskazywał na potrzebę dywersyfikacji, z której umieją korzystać sami Chińczycy. Zastrzegał, że argument niskiej ceny jest bardzo krótkowzroczny. 

Reklama

- Jeśli dany kraj nie postępują w zgodzie z chińską maksymą, iż „dobry królik ma trzy nory" i pozbawiają się długoterminowych alternatyw w imię krótkoterminowych zysków, to powinni mieć pretensje przede wszystkim do siebie – twierdzi R. P yffel.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości