Bartosz Bichalski jest rezydentem i na co dzień pracuje w Szpitalu Specjalistycznym nr 1 w Bytomiu na Oddziale Chirurgii Ogólnej i Gastroenterologicznej. Łączy te zadania z rolą ratownika w Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego (CSRG). W politykazdrowotna.com opowiada o tym, jak połączyć działania chirurga z dyżurami ratowniczymi, pracą pod ziemią, gdy warunki zaczyna dyktować żywioł i trzeba wielkiej siły oraz determinacji, żeby realizować tak wyjątkową misję.
Wielu specjalistów z bytomskich placówek medycznych działa również w CSRG. Ja trafiłem tam dzięki koledze, również lekarzowi, który zadzwonił do mnie z taką propozycją. Oczywiście, że miałem obawy, mieli je również moi bliscy. Ostatnia akcja w kopalni Rydułtowy była niezwykle ciężka, ale od tamtej pory miałem już dyżury więc postarałem się o to, aby odzyskać równowagę i znów działać – opowiada Bartosz Bichalski.
Kopalnia Rydułtowy - ofiary
Przypomnijmy, w lipcu w kopalni Rydułtowy wchodzącej w skład Polskiej Grupy Górniczej, doszło do silnego wstrząsu 1150 metrów pod ziemią. W zagrożonym rejonie było ponad siedemdziesięciu górników, którzy prowadzili prace konserwacyjne. Większość z nich udało się wycofać z niebezpiecznego rejonu, siedemnastu trafiło do szpitali. Jeden górnik zginął, drugi został odnaleziony żywy po wielogodzinnej, piekielnie trudnej akcji ratowniczej.
Gdyby nie młody wiek, dobry stan zdrowia i determinacja, mogłoby skończyć się różnie. Kiedy transportowaliśmy go na powierzchnię, wciąż nie dowierzał i powtarzał, że czekają na niego żona i dzieci – opowiada lekarz.
Centralna Stacja Ratownictwa Górniczego - udane akcje ratownicze
Jak wielki wpływ ma taka akcja na życie nasze i naszych najbliższych niech zobrazuje historia opowiedziana przez jednego z zastępowych w CSRG. Gdy wrócił wreszcie do domu, okazało się, że jego dzieci wykopały dziurę w ogrodzie bo stwierdziły, że tak tatuś szybciej będzie już z nimi – opowiada Bartosz Bichalski.
Reklama
Ja mogę powiedzieć, że mnie życie do tego trochę przygotowało. Chirurgię wybrałem bardzo świadomie. Żeby być chirurgiem, trzeba obok medycznej wiedzy i umiejętności, mieć odpowiednie cechy charakteru. Muszę sobie dać radę w tak diametralnie różnych warunkach niż środowisko sali operacyjnej. Pod ziemią jest ciemno, wilgotno, gorąco. Temperatura powyżej trzydziestu stopni. Jest jednak czynnik, który te dwa światy łączy: to działania zespołowe, siła wspólnej pracy i walki z czasem – dodaje.
Warto sobie uświadomić, że na powierzchni, gdy ma miejsce jakiś wypadek, wzywamy zespół ratownictwa medycznego, który wykonuje swoje zadania bardzo dynamicznie i jak najszybciej udziela pomocy. Pod ziemią tak to nie działa. Wyjaśnię na przykładzie akcji w kopalni Rydułtowy: gdy specjaliści udrożnili drogę, samo dotarcie do bazy zajęło ponad dwie godziny, a następnie jeszcze potrzeba było godziny na dostanie się do poszkodowanego. To są kompletnie inne realia – wyjaśnia Bartosz Bichalski.
Reklama
Co dziś mógłbym powiedzieć młodym ludziom, którzy dopiero ukończyli studia medyczne i rozpoczynają swoje zawodowe życie? Na pewno zachęcam do podejmowania wyzwań. Dyżury w szpitalu czy dyżury ratownicze to bardzo ciężka i wymagająca praca, ale jest to również wielka szansa na zdobycie oraz doskonalenie umiejętności. Ta „twarda” robota uczy i doskonale wzbogaca o kompetencje miękkie: skuteczną komunikację, radzenie sobie ze stresem, efektywne działanie pod presją czasu, budowania relacji w zespole czy zdolności rozwiązywania konfliktów – podsumowuje bytomski lekarz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze