Czas, który nam pozostał, jest tak krótki, że nie zdążymy efektywnie wykorzystać środków z Krajowego Planu Odbudowy. Co za tym idzie, pieniądze powędrowały na coś innego i nie będą przeznaczone na budowanie bezpieczeństwa lekowego – podkreśliła w czasie Kongresu Zdrowie 360 organizowanego przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców Barbara Misiewicz-Jagielak, farmaceutka, ekspertka w obszarze polityki lekowej, wiceprezeska Zarządu Polskiego związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.
Wydaje się, że dla naszych władz jest zrozumiałe, że jest niezwykle ważne, aby jak najwięcej leków służących ratowaniu zdrowia oraz życia ludzi było produkowanych w Polsce – podkreśla Barbara Misiewicz-Jagielak. Jak dodaje, takie rozwiązanie gwarantuje nam, że w razie kryzysu leki te pozostaną dostępne dla pacjentów. Pieniądze z KPO są już stracone, jeśli chodzi o branżę farmaceutyczną.
Jako Krajowi Producenci Leków bardzo dokładnie rozeznaliśmy tę sytuację i wydaje się, że miałby rację bytu fundusz celowany, coroczny w kwocie 500 mln złotych z sukcesywnie ogłaszanymi konkursami z wykorzystaniem już zrobionej listy leków. Tej liście powinni przyjrzeć się farmakolodzy, aby zdecydować, które z nich powinny być produkowane priorytetowo. Jestem farmaceutką więc doskonale wiem, że lekarze poradzą sobie z prowadzeniem terapii, gdy mamy dostęp do jednego lub drugiego leku, który można stosować zamiennie – wyjaśnia ekspertka.
Reklama
Większość leków zawiera kilka składników. Najważniejszym jest API, czyli Active Pharmaceutical Ingredient. Jest to substancja zawarta w leku, która musi wykonać pracę w organizmie. Na przykład API w aspirynie to kwas acetylosalicylowy. Mamy największe doświadczenie, jeśli chodzi o produkcję leków. Wiemy, co może pomóc, a co może przeszkodzić producentom, a sytuacja naprawdę łatwa nie jest – podkreśla Misiewicz-Jagielak. Produkcja API w Polsce jest droższa niż w Indiach czy w Chinach, nie jesteśmy w stanie konkurować cenowo. To, że rejestracja API jest w Europie to nas nie zabezpiecza w pełni, w sytuacji kryzysowej każdy rząd będzie myślał o własnym narodzie i będzie reglamentował sprzedaż zagraniczną.
Jest też druga lista, która powstała w Unii Europejskiej. To jest ponad dwieście leków krytycznych. Rządy Francji, Niemiec, Austrii w porozumieniu z własnym producentami wprowadzają dofinansowania i rozwój produkcji tych leków. Jako Polce, farmaceutce jest mi bardzo szkoda ponieważ gdybyśmy starania rozpoczęli wcześniej to moglibyśmy rozsądniej skoordynować produkcję leków w Europie. Produkcja leków, oprócz tego, że wpływa na bezpieczeństwo, wpływa również na gospodarkę.
Jedno jest pewne: bez silnej koordynacji państwa, rządów, bez odpowiednich porozumień nie osiągniemy zbyt wiele. Oczywiście rynek polski będzie się rozwijał, ale w taki sposób, że będziemy produkować więcej suplementów diety czy kremów czyli produktów, które możemy sprzedać, ale to nie będą leki krytyczne z perspektywy bezpieczeństwa, zdrowia i życia polskich pacjentów – wyjaśnia wiceprezeska Zarządu Polskiego związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.
Sytuacja geopolityczna uświadamia nam, że nie możemy wierzyć w globalizację w takich kryzysowych czasach. To jest również nauczka z pandemii. Każdy myślał o sobie, a teraz w przypadku braku leków wiadomo, że myśli się o tym, aby najpierw zaopatrzyć swój kraj, a dopiero później sprzedawać. Liczenie wyłącznie na to, że w kryzysowym momencie ktoś nam po prostu pomoże staje się bardzo nierozsądne – podsumowuje Barbara Misiewicz-Jagielak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze