Reklama

Ataki na medyków: samorząd lekarzy chce nowej polityki

Polityka Zdrowotna
12/08/2021 15:45

Samorząd lekarzy oczekuje więc od premiera i rządu stanowczej reakcji na zaistniałe sytuacje ataków na medyków i wytyczenia nowej polityki Państwa w stosunku do sprawców takich zachowań. Chodzi m.in. o przyznanie każdemu lekarzowi, niezależnie od miejsca zatrudnienia i formy wykonywania zawodu, ochrony prawnej takiej, jaka przysługuje funkcjonariuszom publicznym, aby chronić lekarzy przed zniesławieniem, naruszeniem nietykalności cielesnej czy napaścią. Zaproponowane przez resort zdrowia rozwiązanie dotyczy tylko wyższej kary za napaść na pracowników punktów szczepień.

Premier i minister zdrowia po atakach na punkty szczepieńzapowiadali rozwiązania idące w kierunku objęcia pracowników tych punktów ochroną, jak przysługuje funkcjonariuszom publicznym. 


Ostatecznie zapis dotyczący ochrony dla pracowników punktów szczepień został zgłoszony w uzgodnieniu z MZ jako poselska poprawka we wtorek do projektu o 7 proc. PKB na ochronę zdrowia przez posła PiS Bolesława Piechę. Faktycznie taka forma zapewnia szybszą ścieżkę procedowania nowych przepisów, jednak zaproponowana poprawka mówi nie o ochronie jak dla funkcjonariuszy publicznych, ale o podwyższeniu wymiaru kary za napaść na osoby realizujące Narodowy Program Szczepień.

Reklama

 

Wyższe kary za naruszenie nietykalności cielesnej

Chodzi o dodanie ustępu o treści: „kto narusza nietykalność cielesną osoby prowadzącej badanie kwalifikacyjne lub szczepienie ochronne przeciwko COVID-19 lub osoby pomagającej w przeprowadzeniu badania lub szczepienia, której nie przysługuje ochrona prawna należna funkcjonariuszowi publicznemu podczas lub w związku z przeprowadzanym badaniem lub szczepieniem, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 3”. 

Reklama

Nie zostały więc zawarte wprost zapisy, że pracownicy punktów szczepień są chronieni jak funkcjonariusze publiczni - jak wynikało z wcześniejszych zapowiedzi premiera i ministra zdrowia - ale podwyższono zakres kary za ewentualny atak na te osoby. Mowa jest też o karze za naruszenie nietykalności cielesnej, czyli ataku fizycznym, a nie poruszono kwestii ataków słownych i zastraszania medyków.

 

Potrzebna nowa polityka państwa

W czwartek Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Andrzej Matyja przypomniał, że 10 czerwca w związku z atakiem z użyciem noża dokonanym na lekarzu w Starogardzie Gdańskim, niezwłocznie zwrócił się do premiera o podjęcie zdecydowanych działań w tej sprawie i wyznaczenie nowej polityki Państwa wobec sprawców agresywnych zachowań wobec personelu medycznego.

Reklama

Podkreśla, że społeczność lekarska odczuwa lęk przed stałym narastaniem agresji i coraz bardziej radykalnymi jej przejawami.

"W ostatnich miesiącach, szczególnie w czasie epidemii, agresja wobec lekarzy i innych osób zaangażowanych w ochronę zdrowia zwiększyła się. Samorząd lekarski od początku dostrzegał, że ataki na lekarzy mające postać hejtu, zniesławiania, znieważania czy wreszcie gróźb kierowanych zarówno wobec całej grupy zawodowej, jak i wobec poszczególnych lekarzy, mają niezwykle wysoki stopień społecznej szkodliwości i powinny być z całą stanowczością ścigane przez powołany do tego aparat państwowy. Naczelna Rada Lekarska zgłaszała wielokrotnie organom ścigania przypadki niedopuszczalnej agresji wobec lekarzy. Z doświadczenia wynika jednak, że prokuratura dotychczas bagatelizowała tego rodzaju czyny, uznając, że interes społeczny nie przemawia za wszczynaniem postępowań karnych z urzędu" - pisze prezes NRL.

Reklama

 

Pobłażanie to zachęta do dalszych ataków

Zwraca też uwagę, że "pobłażanie takim zachowaniom przez prokuraturę jest swego rodzaju zezwoleniem na bezkarność i zachętą do nieustającego radykalizowania ataków przeciwko personelowi medycznemu".

Według A. Matyi, "dany we właściwym czasie, stanowczy sygnał ze strony organów ścigania o zerowej tolerancji dla takich działań mógłby zapobiec wielu przypadkom, w których lekarze czuli się zastraszani, a może nawet takim dramatycznym sytuacjom, jak w Starogardzie Gdańskim".

Reklama

 

Brak ochrony zniechęca do pracy

Jak przekonuje Prezes NRL, ciężkie warunki pracy, szczególnie w czasie epidemii, wymagają, aby stworzyć dla medyków skuteczną ochronę prawną przed agresją, hejtem, znieważaniem czy groźbami, a sytuacja, w której lekarze czują się celem ataku i nie znajdują żadnego wsparcia ze strony organów państwowych, może zniechęcać do dalszej, ofiarnej pracy w ochronie zdrowia.

A. Matyja ponownie stwierdził, że powtarzające się przejawy agresji, pogardy i języka nienawiści wobec medyków, także w związku z prowadzoną akcją szczepień przeciwko COVID-19, wymagają nie tylko potępienia, ale przede wszystkim zmiany postawy organów ścigania i wytyczenia nowej polityki państwa w tym zakresie, także z uwzględnieniem stosownych zmian w prawie.

Reklama

 

Od hejtu i wyzwisk do napaści fizycznej

Samorząd lekarski ostrzegał niedawno, że od hejtu w Internecie czy słownej agresji bardzo blisko do fizycznej napaści na medyków. "Dowodzą o tym ostatnie wydarzenia" - argumentuje A. Matyja.

Samorząd oczekuje więc od premiera i rządu stanowczej reakcji na zaistniałe sytuacje i wytyczenia nowej polityki Państwa w stosunku do sprawców zachowań mających znamiona niedozwolonej agresji wobec pracowników medycznych.

Prezes NRL przypomniał, że samorząd lekarski postulował m.in. przyznanie każdemu lekarzowi, niezależnie od miejsca zatrudnienia i formy wykonywania zawodu, ochrony prawnej takiej, jaka przysługuje funkcjonariuszom publicznym, co wzmocniłoby m.in. ochronę prawną lekarzy przed zniesławieniem, naruszeniem nietykalności cielesnej czy napaścią. Zdaniem Prezesa NRL, ten – dotychczas niezrealizowany postulat – wymaga obecnie ponownego, dogłębnego rozważenia.

Reklama

Źródło: NIL

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości