W ciągu kilku tygodni do Legionu Medycznego zgłosiło się blisko tysiąc osób. Jak mówi szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz, większość z nich to medycy. Legion Medyczny to program, który ma mocniej zaangażować kadry z ochrony zdrowia w działania na rzecz wojska, obronności i bezpieczeństwa.
Choć Wojska Medyczne oficjalnie funkcjonują od 15 września 2025 roku, to właśnie ich najmłodsze „dziecko” – Legion Medyczny – budzi największe emocje. Projekt, który wystartował zaledwie kilka tygodni temu, przyciąga nie tylko profesjonalistów w białych fartuchach, ale i cywilnych pasjonatów ratownictwa.
Podczas konferencji prasowej w Krakowie szef MON nie krył satysfakcji z tempa, w jakim rozwija się inicjatywa. Statystyki pokazują, że Polacy chcą mieć realny wpływ na bezpieczeństwo kraju.
- Już tysiąc osób, z tego około 800 medyków, zgłosiło się do Legionu Medycznego"– podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz.
Wśród ochotników przeważają lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni. Jednak Legion to nie tylko dyplomowani specjaliści. To także miejsce dla osób spoza branży, które w obliczu potencjalnego zagrożenia chcą wiedzieć, jak skutecznie nieść pomoc.
Dla resortu obrony Legion to nie tylko lista nazwisk, to potężna baza danych o kompetencjach, które w godzinie próby mogą uratować tysiące istnień. Dzięki rejestracji ochotników wojsko może dokładnie zaplanować, gdzie dany specjalista przyda się najbardziej.
- Dziękuję tym wszystkim, którzy do Legionu Medycznego się zgłaszają. (...) Wchodzimy bardzo intensywnie we współpracę pomiędzy wojskową a cywilną służbą zdrowia, ochroną zdrowia. Chcemy też jako wojsko mieć szpitale w każdym województwie. Dlaczego intensywna terapia i anestezjologia jest tak ważna? Bo szybkie udzielenie pomocy, szczególnie w stanach bezpośredniego zagrożenia życia, jest kluczowe. Medycyna pola walki, medycyna taktyczna, ewakuacja medyczna opiera się w dużej mierze na utrzymaniu czynności życiowych, na ratowaniu życia i zdrowia, czyli na tym, co robią anestezjolodzy, specjaliści medycyny ratunkowej i intensywnej terapii. Jest to po prostu dla nas ważne. Integrujemy te środowiska – wyjaśniał wicepremier.
Legion Medyczny oferuje aż 10 różnych ścieżek zaangażowania. Projekt został zaprojektowany tak, by każdy znalazł w nim miejsce – od studentów po doświadczonych profesorów medycyny. Program obejmuje:
Specjalistyczne szkolenia z zakresu medycyny pola walki (TCCC);
Możliwość złożenia przysięgi wojskowej i zasilenia rezerwy;
Kursy oficerskie dla osób z wyższym wykształceniem medycznym;
Role wspierające w logistyce, administracji i edukacji społecznej.
Projekt Legionu Medycznego to element szerszej strategii „Szpitali Przyjaznych Wojsku”. Ministerstwo dąży do pełnej interoperacyjności – sytuacji, w której cywilny szpital i wojskowy punkt medyczny mówią tym samym językiem i działają według tych samych procedur.
Model opiera się na idei non-profit i partnerstwie z uczelniami oraz organizacjami pozarządowymi. Ma być mostem, który połączy cywilne kompetencje z surowymi wymogami obronności państwa. Celem końcowym jest stworzenie sieci regionalnych centrów gotowości, które w razie kryzysu zareagują natychmiastowo, tworząc szczelny parasol medyczny nad całym krajem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze