Reklama

Apteka dla Aptekarza 2.0. Rząd uderzy w interes sieci aptecznych

Polityka Zdrowotna
13/07/2023 13:30

W 2017 r. weszła w życie tzw. ustawa o aptece dla aptekarza”, której głównym zadaniem było zatrzymanie rozwoju sieci aptecznych, które pod względem liczby aptek, przekraczały wówczas dopuszczalne limity.

Podczas połączonego posiedzenia komisji finansów publicznych oraz gospodarki i rozwoju, przegłosowano projekt ustawy o gwarantowanych przez Skarb Państwa ubezpieczeniach eksportowych. W tym również nieoczekiwanie zgłoszoną poprawkę dotyczącą rynku aptecznego, która jeszcze bardziej zaostrza przepisy dotyczące prowadzenia aptek.

Dla farmaceutów to uszczelnienie zapisów AdA, czego domagali się od ministra zdrowia. Dla sieci i pracodawców, to przede wszystkim naruszenie zasad dobrej legislacji i "wywrócenie rynku do góry nogami."

Reklama

 

Czym jest Apteka dla Aptekarza?

„Apteka dla Aptekarza”, czyli regulacja rynku aptecznego mówiąca o tym, że nowo powstające apteki mogą otwierać tylko farmaceuci lub spółki farmaceutów, obowiązuje w Polsce już od sześciu lat. Regulacja miała zapobiegać przejmowaniu aptek przez sieci. Obecnie jeden podmiot, może mieć do czterech aptek w całym kraju. Prawo, gdy weszło w życie, dotyczyło nowych zezwoleń, więc są podmioty, które mają więcej aptek. Każdą nową aptekę może prowadzić tylko farmaceuta lub farmaceuci w ramach spółek osobowych.

Reklama

Regulacja miała działać antymonopolowo, zapobiegając powstawaniu dużych sieci tym bardziej, że leki należy traktować jak zasoby strategiczne. Zdrowa konkurencja może sprzyjać  lepszemu nadzorowi rynku przez regulatora. Z aptekami jest podobny problem co z małymi sklepami osiedlowymi. Powinny być blisko klienta a nie działać w modelu scentralizowanym przez dużego właściciela, który w dodatku dzięki optymalizacji płaci niewielkie podatki - mówi dla Polityki Zdrowotnej prof. Marcin Czech członek zarządu Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego.

Pomimo wprowadzenia ograniczeń dla rozwoju sieci aptek, Naczelna Izba Aptekarska podnosi, że wciąż istnieje zjawisko dalszej koncentracji na rynku usług aptecznych oraz rozwoju sieci aptecznych, którym znowelizowane w 2017 r. przepisy miały zapobiegać i przeciwdziałać. Tym samym domagali się realizacji deklaracji ministra o zaostrzeniu przepisów.

Reklama

 

Apteka dla Aptekarza 2.0

Właśnie tego zaostrzenia obawiają się sieci aptek. Dotyczy to poprawki zgłoszonej przez posła PiS, Adama Gawędę, polega na dopisaniu do projektu ustawy o ubezpieczeniach eksportowych artykułu zwiększającego kontrolę antykoncentracyjną w sieciach aptek. 

W lutym 2020 r., po serii fatalnych wyroków NSA praktycznie uśmiercających ustawę, szef Sejmowej Komisji Zdrowia, Tomasz Latos zadeklarował, że w wypadku utrzymania linii NSA sprzecznej z wolą ustawodawcy, osobiście zajmie się przygotowaniem korekty ustawy. A w podpisanym w 2020 r. z Naczelną Radą Aptekarską dokumencie „Strategia na rzecz rozwoju aptek”, minister zdrowia Adam Niedzielski zobowiązał się do „podjęcia pilnych i efektywnych działań” celem uszczelnienia obchodzonej ustawy. 

Reklama

Najnowsza "wrzutka legislacyjna" uszczelnia zasady "Apteka dla aptekarza", nad którą - według doniesień opinii publicznej - pracował Waldemar Buda. Również on kilka lat temu, w 2017 roku, zgłaszał tę propozycję legislacyjną.

Przegłosowana poprawka zakłada, że aptekę będzie mógł prowadzić tylko farmaceuta lub farmaceuci, a jeden podmiot może mieć do czterech aptek w całym kraju. 

Nowe przepisy przewidują także zaostrzenie kar finansowanych za łamanie przepisów (wynoszące od 50 tys. do 5 mln zł). Dają również uprawnienie wojewódzkiemu inspektorowi farmaceutycznemu do cofania zezwoleń na prowadzenie apteki ogólnodostępnej podmiotowi, nad którym nastąpiło przejęcie kontroli wbrew zakazowi.  

Reklama

Pracodawcy biją na alarm

Zgodnie z danymi firmy badawczej PEX, aż 94% aptek na polskim rynku aptecznym to apteki z rodzimym kapitałem. Około połowa z nich to sieci apteczne – czyli przedsiębiorstwa posiadające 4 apteki i więcej. Zdecydowana większość funkcjonujących na rynku sieci to małe i średnie firmy rodzinne, budowane od ponad 20 lat wysiłkiem swoich właścicieli. Na rynku funkcjonują jeszcze apteki indywidualne, stanowiące ok. 12% wszystkich aptek, a także sieci wirtualne, czyli programy partnerskie, prowadzone przez największe hurtownie farmaceutyczne.

Dziś, wspólnym głosem, reprezentujący liczną grupę sieci aptecznych; Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, Pracodawców RP, Konfederacji Lewiatan i Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET biją na alarm i stawiają opór dla dalszego procedowania zapisów w Sejmie. 

Reklama

-Znowu majstrujemy na żywym organizmie, który ma wpływ na dobrostan zdrowotny Polaków. To wszystko w imię zaspokojenia wąskiej grupy interesów, która chce wyrugować konkurencję z rynku. Czy tak ma się wyrażać troska o bezpieczeństwo lekowe Polek i Polaków? – komentował propozycje zaostrzenia przepisów jeszcze w maju, Jakub Bińkowski ze Związku Pracodawców i Przedsiębiorców. 

Zobacz także:

- Nie może być tak, że dowiadujemy się z mediów, że szykowana jest legislacja tak poważnie ingerująca w kształt rynku – pod koniec kadencji, w atmosferze pośpiechu i bez dialogu ze wszystkimi interesariuszami – dodawał Jakub Bińkowski.

Reklama

I tak, w Sejmie, na zastrzeżenia natury formalnej co do przedłożonych poprawek miało także Biuro Legislacyjne Sejmu. Jego przedstawiciel przyznał, że zaproponowane zmiany wykraczają poza zakres przedłożenia i wydają się być niedopuszczalne. Zaproponował, aby poprawki były procedowane w ramach procesu legislacyjnego nowelizacji ustawy refundacyjnej, gdzie zresztą pojawiają się poprawki do prawa farmaceutycznego. Sprzeciw tej formie procedowania zmian w przepisach zgłaszali także posłowie opozycji. 

A farmaceuci... się cieszą.

Reklama

Farmaceuci domagają się zaostrzenia regulacji od lat

- Naczelna Rada Aptekarska wyraża całkowite poparcie dla zmian przepisów, których celem jest zatrzymanie obchodzenia prawa regulującego funkcjonowanie aptek w Polsce. Działania podmiotów, które posługują się firmami słupami, spółkami zarejestrowanymi w rajach podatkowych, przejmujących strategiczny rynek, są zagrożeniem dla bezpieczeństwa lekowego polskich pacjentów - czytamy w komunikacie NIA.

 

Jak mówi dla PolitykiZdrowotnej, Marcin Wiśniewski ze Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek, "apteki w polskich rękach to warunek sine qua non lekowego bezpieczeństwa Polaków. Tego rynku nie wolno oddać w obce ręce, podobnie jak wojska czy energetyki."

Reklama

-Wzorcem są kraje zachodniej Europy. Kraje Unii (w tym m.in. Niemcy, Francja, Hiszpania, Włochy) zakazują tworzenia sieci aptecznych, pozostawiając swoje rynki w rozdrobnieniu, z prawem prowadzenia aptek wyłącznie przez farmaceutów.  Praktycznie wyklucza to utratę kontroli nad rynkiem na rzecz innego państwa. Przyjęte rozwiązania czynią apteki profesjonalnymi placówkami ochrony zdrowia, rozproszonymi po całym kraju, celem zapewnienia szerokiego dostępu do leków i usług farmaceutycznych. Apteki są tam solidnym, najłatwiej dostępnym i najtańszym w utrzymaniu ogniwem systemu opieki zdrowotnej. Wzorem zachodniej Europy poszły po 2010 r. Węgry, Łotwa i Estonia. Przeprowadziły gruntowne reformy rynków aptecznych. Zmusiły sieci do rozdrobnienia, zakazały ich tworzenia - mówi Marcin Wiśniewski.  

J ak podkreśla przedstawiciel branży, ustawa „AdA” była ruchem w tym samym kierunku. Nie usunięto jednak sieci, poprzestając na zablokowaniu ich dalszego rozwoju, co w ocenie Marcina Wiśniewskiego umożliwiło korporacjom "obchodzić przepisy i nadal rozbudowywać swoje sieci".

Reklama

- Od wejścia w życie do dziś, wbrew celom „AdA” kilka z nich przejęło w Polsce ponad 1,5tys. aptek (12% rynku), a ich rosnąca przewaga spowodowała upadek kolejnych 2tys. placówek. Straty podatkowe sięgają setek milionów zł - wylicza Marcin Wiśniewski.

- Grozą powiało, gdy w 2022 r. fundusz inwestycyjny Penta Investments, zarejestrowany na Cyprze, wg. prasy powiązany kapitałowo z Rosją, właściciel drugiej pod względem wielkości i intensywnie rozwijającej się sieci aptek w Polsce, Dr.Max (650 aptek), poinformował o pozyskaniu 4,5 mld zł na dalszy rozwój sieci. Przy takiej wartości inwestycji z rynku wypadną nawet polskie sieci, ponieważ wszystkie apteki w Polsce w cenach transakcyjnych są warte ok. 6-7 mld zł - dodaje.

 

Dziś, o godzinie 15:00, przed gmachem Sejmu ma odbyć się briefing z udziałem farmaceutów i właścicieli aptek reprezentujących sieci apteczne. Podczas briefingu zostanie skierowany Apel do kluczowych decydentów o odstąpienie od obecnie procedowanej poprawki.

 

Komentarz eksperta

Zdaniem środowiska aptekarskiego znowelizowane prawo farmaceutyczne, które miało promować ideę apteki dla aptekarza nie spełnia swojej roli. Indywidualne placówki nadal są przejmowane przez duże, głównie międzynarodowe sieci. Dlaczego tak się dzieje?

prof. Marcin Czech: Regulacja miała działać antymonopolowo, zapobiegając powstawaniu dużych sieci tym bardziej, że leki należy traktować jak zasoby strategiczne. Zdrowa konkurencja może sprzyjać  lepszemu nadzorowi rynku przez regulatora. Z aptekami jest podobny problem co z małymi sklepami osiedlowymi. Powinny być blisko klienta a nie działać w modelu scentralizowanym przez dużego właściciela, który w dodatku dzięki optymalizacji płaci niewielkie podatki.

Czy w ten sposób nie zaprzeczamy idei wolności gospodarczej? Czy o tym do kogo należy apteka nie powinien decydować rynek?

M.C.: Nie jestem zwolennikiem nadmiernego przeregulowania rynku. Jednak przykłady zagraniczne pokazują, że mocno zintegrowane wielkie sieci potrafią dyktować warunki np. dotyczące marży w kanale dystrybucji.  To jest problem który najbardziej dobitnie widać w państwach bałtyckich. Przykładowo, Węgrzy wycofali się z modelu sieciowego. W Polsce mamy dobre regulacje, ale ich interpretacja jest liberalna. Duże sieci potrafiły się na tyle przystosować do nowego prawa, że mimo ograniczeń nadal potrafią się rozszerzać i prowadzić ekspansję. Te dwa światy powinny koegzystować. Jednak sieci z okazji ich wielkości są preferencyjnie traktowane przez hurtownie. Mają po prostu większą siłę negocjacyjną a to wpływa na konkurencyjność na rynku. Wielcy potrafią nie tylko narzucać ceny hurtownikom ale i producentom. Dlatego też np. ich akcje promocyjne są głębsze i dłuższe. Mała apteka takiej konkurencji może nie wytrzymać.

Tańsze leki z sieci to jednak korzyść dla pacjenta, bo płaci mniej.

M.C.: Tak, ale przy okazji promocji często kupuje inne, które są droższe. Na szczęście polski system refundacji leków opiera się o stałe marże więc nie ma tutaj dużego pola do popisu. Konkurować można za to jakością obsługi. Ponadto chcemy, by farmaceuci nie byli zwykłymi sprzedawcami ale doradcami i profesjonalistami medycznymi, czego przykładem mogą być np. szczepienia.

Reasumując, co najbardziej niepokoi aptekarzy?

M.C.: Agresywne interpretowanie i wykorzystywanie prawa powodujące nierówność konkurencyjną pomiędzy dużymi a małymi podmiotami oraz pogłębiającą tą nierówność optymalizacja podatkowa wielkich sieci.

 

JK, EB

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości