Reklama

Polisy OC dla lekarzy szybują w górę

03/08/2022 09:00

Gdy zapadają wysokie odszkodowania dla ofiar błędów medycznych, szpital nie ma pieniędzy na pokrycie ich w całości a polisa OC się wyczerpała, to dożywotnią rentę pacjentowi będzie musiał płacić lekarz. Jako sprawca błędu medycznego.

Prace nad projektem ustawy o jakości w opiece zdrowotnej, który zatrzymany został teraz na etapie Komitetu Rady Ministrów ds. Cyfryzacji, sprawiają że pojawia się coraz więcej znaków zapytania o to, jakie będzie źródło finansowania odszkodowań dla pacjentów. 

O ile przepisy wejdą w życie, a wokół tego pojawia się też coraz więcej wątpliwości, gdyż są projektowane już ponad rok, to rekompensaty miałby być pokrywane z odpisu z przychodów z tytułu składek na ubezpieczenie zdrowotne oraz z wpływów z tytułu roszczeń regresowych. To mają być wpływy do Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych, który obsłuży Rzecznik Praw Pacjenta. Pacjenci mają bowiem otrzymywać odszkodowania przyznawane w trybie pozasądowym przez RPP i nieuzależnione od tego, czy medyk był winny błędu medycznego czy nie. 

Reklama

Wątpliwe źródło finansowania rekompensat

Jednak źródło finansowania Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych również wydaje się wątpliwe.

-Według mnie tych pieniędzy nie ma i nie będzie, a już na pewno nie w skali, która wpłynęłaby na znaczące zmniejszenie ilości składanych do sądów cywilnych przez poszkodowanych pacjentów pozwów. Nie będzie na pewno płacił za wszystkie błędy medyczne Skarb Państwa, mimo że projekt ustawy o jakości sugerował przez moment, że takie rozwiązanie jest możliwe. Być może będzie to możliwe w ograniczonym zakresie, w drobnych sprawach - zauważa Jolanta Budzowska, radca prawny specjalizujący się w procesach o błędy medyczne i autorka bloga www.pomylkalekarza.pl

Reklama

To jest kolejna wątpliwość narosła wokół projektowanych przepisów. Tymczasem procesów o błędy medyczne stopniowo przybywa. Według ostatnich danych, jakie miała Polityka Zdrowotna z Ministerstwa Sprawiedliwości, w 2020 r. do sądów rejonowych i okręgowych łącznie wpłynęło ok. 800 pozwów od pacjentów. Rosną jednocześnie kwoty rekompensat przyznawanych chorym lub rodzinom zmarłych pacjentów przez sądy. 

Problem powstaje, gdy placówkom medycznym, które zostają zobowiązane do wypłaty rekordowych rekompensat za błąd medyczny popełniony przez ich pracowników, nie wystarcza pieniędzy z polisy OC. Zwykle bowiem są ubezpieczone na zbyt niskie kwoty. Niektóre występują więc z regresem finansowym do winnych zaniedbań lekarzy. Chodzi o tych pracujących na kontraktach, gdyż za etatowych odpowiada pracodawca. 

Reklama

Wybierać bezpieczne środowisko

Ci z kolei sami mają często zbyt niskie ubezpieczenia. Wykupują polisy na sumę gwarancyjną ok. 400 tys. euro płacąc ok. 1 tys. zł składki rocznie.

- Błąd medyczny może się przytrafić każdemu, ale ryzyko jego pojawienia zmniejsza się, gdy pracuje się w bezpiecznych warunkach pracy. Jeśli lekarz ma propozycję, aby zarabiać o 15 zł więcej za godzinę, ale wykonywać zadanie w niezbyt bezpiecznych warunkach, to ja bym się dwa razy zastanowił, czy gra jest warta świeczki - mówi Jerzy Wyszumirski, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Anestezjologów. Jako przykład ryzykownej sytuacji podaje np. propozycję znieczulania dwóch pacjentów jednocześnie, na dwóch łóżkach i nadzorowania ich równolegle. - Do tego nikt nie może anestezjologa zmusić i powinien on odmawiać - dodaje Jerzy Wyszumirski. 

Reklama

Niemniej lekarze kontraktowi zaniepokojeni rosnącymi odszkodowaniami dla pacjentów radzą się też prawników, na jakie kwoty powinni się ubezpieczyć.

 - Ja zwykle obrazowo wskazuję, że kwota ubezpieczenia na jedno zdarzenie powinna być dopasowana do najgorszego sennego koszmaru dla pacjenta i dla lekarza, czyli do stanu wegetatywnego poszkodowanego, który wymaga 24-godzinnej opieki sprawowanej częściowo przez dwie osoby i kosztownej rehabilitacji. I to przy założeniu, że leczenie i rehabilitacja odbywają się prywatnie, bo takie są realia. Najlepiej jednak, jeśli prawą ręką lekarza w sprawach ubezpieczeniowych będzie doświadczony agent ubezpieczeniowy, bo on jest w stanie informacje o sposobie wykonywania zawodu przełożyć na odpowiednią polisę, gwarantującą lekarzowi pełne pokrycie ryzyka i bezpieczeństwo finansowe. Prawnicy mogą tylko dawać przykłady wyroków - wskazuje Jolanta Budzowska. Dodaje, że zbyt niskie ubezpieczenie OC (odpowiedzialności cywilnej za błąd medyczny), co jest niemal regułą, powoduje, że kiedy wyczerpie się suma gwarancyjna, poszkodowani o wypłatę brakujących kwot, najczęściej renty, są zmuszeni zwracać się bezpośrednio do majątku podmiotu leczniczego i lekarza, który popełnił błąd. 

Reklama

Renta do końca życia

Jako przykład takiej sytuacji mec. Budzowska sprawę, w której prawomocny wyrok zapadł rok temu.  Samo zdarzenie miało miejsce w 2011 roku. Na skutek nieprawidłowości w intubacji podczas operacji doszło do głębokiego niedotlenienia pacjenta. U chorego zdiagnozowano hipoksemiczne uszkodzenie mózgu. Jest czterokończynowo porażony, cierpi na padaczkę, nawracające zakażenia, jest karmiony przez sondę PEG, obserwuje się u niego napady toniczno-kloniczne, ruchy mimowolne, przykurcze w obrębie stóp i kończyn górnych. Szpital – spółka z ograniczoną odpowiedzialnością – był ubezpieczony w minimalnym zakresie. Suma gwarancyjna wynosiła 46.5 tys. euro. Lekarz anestezjolog zawarł ze szpitalem kontrakt na wykonywanie świadczeń zdrowotnych. Lekarz miał polisę obowiązkowego OC na 100 tys. euro i ubezpieczenie dobrowolne 150 tys. euro.

W 2021 r. sąd zasądził 970 tys. zł. dla poszkodowanego pacjenta tytułem zadośćuczynienia i odszkodowania za błąd medyczny i po 9 tys. miesięcznej renty od 2014 w-  praktyce dożywotnio. Renta może ulec zwiększeniu, kiedy zwiększą się wydatki, o co nietrudno. Po 50 tys. zł. otrzymali też członkowie najbliższej rodziny – za utratę więzi rodzinnej z poszkodowanym: mężem i ojcem.

Reklama

 

Szpitalowi nie wystarcza

Lekarz nie musiał obawiać się aktu oskarżenia i wieloletniego procesu karnego. Błąd był nieumyślny, a pacjent i jego rodzina nie szukała sprawiedliwości na drodze karnej, chcieli tylko zadośćuczynienia za krzywdy i zapewnienia poszkodowanemu odpowiedniej rekompensaty finansowej. Sprawą nie zajmowała się więc prokuratura.  W przypadku tego błędu medycznego blisko 300 tys. euro ze wszystkich  jego polis wyczerpało się już w momencie wydania wyroku.Zarówno jednak lekarz jak i szpital muszą się liczyć z koniecznością nieograniczonego w czasie wypłacania miesiąc w miesiąc kilkunastu tysięcy renty. Do tego pokrywania innych, nieprzewidzianych wydatków poszkodowanego związanych z jego stanem zdrowia.

Reklama

Polecamy także:

Medycyna asekuracyjna - sposób lekarzy na unikanie oskarżeń o błędy?

Nigdzie w Europie lekarze nie są zwolnieni totalnie z odpowiedzialności za błędy

Szpitale zapłacą srogo

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości