Rząd chce, aby dyrektorzy w szpitalach powiatowych otwierali coraz więcej oddziałów opieki długoterminowej. Zarządzający alarmują jednak, że placówka medyczna nie jest w stanie utrzymać się ze świadczenia tych usług.
Społeczeństwo się starzeje. Świadczą o tym choćby ostatnie dane GUS dotyczące liczby urodzeń jakie urząd opublikował pod koniec września. W ciągu ostatnich 12 miesięcy urodziło się 318,2 tys. dzieci. To najmniej od czasów drugiej wojny światowej. W ostatnich latach liczba urodzeń oscylowała też wokół 400 tys. rocznie
Coraz więcej seniorów i jednocześnie mniej dzieci w społeczeństwie oznacza, że system opieki zdrowotnej czeka wiele wyzwań. Owszem, z roku na rok kształci się coraz więcej przyszłych lekarzy i pielęgniarek na kierunkach medycznych, ale oprócz zapewnienia odpowiednich kadr, potrzeba będzie jeszcze przestrzeni, logistyki do leczenia.
Podczas ostatniego posiedzenia Zespołu Trójstronnego ds. Zdrowia oraz Zespołu Trójstronnego ds. Opieki Społecznej, w którym wzięli udział zarówno przedstawiciele kierownictwa resortu rodziny i pracy jak i resortu zdrowia, zapowiedziano, że rząd będzie kładł nacisk na kwestię koordynacji polityki społecznej i zdrowotnej, gównie ze względu na okoliczność starzenia społeczeństwa. Stanisław Szwed, wiceminister rodziny i polityki społecznej wstępnie ogłosił dalszy rozwój w zakresie opieki w miejscu zamieszkania, w tym tzw. asystencji – czyli pomocy dla osób niepełnosprawnych oraz projekt opieki sąsiedzkiej. Ponadto, ma następować kolejna koordynacja pomiędzy opieką społeczną, w DPS oraz domach opieki całodobowej, praz opieki długoterminowej, w tym w zakładach opiekuńczo – leczniczych- relacjonuje Michał Modro, radca prawny, specjalista ds. prawa medycznego i członek BCC Club.
Z zapowiedzi rządowych wynika, że będzie on w najbliższym czasie dążył do tego aby przygotowywać w szpitalach więcej miejsc opieki długoterminowej. Zwłaszcza w placówkach powiatowych, które czasami nie są w stanie wykonać zakontraktowanego z NFZ ryczałtu na choćby pediatrię
Rzecz jasna można nakazać szpitalom przekształcić oddziały neurologiczne czy chirurgiczne w zakłady opiekuńczo-lecznicze (ZOL-e). Pytanie tylko, z czego my utrzymamy te oddziały. 70 proc. stawki pokrywa pacjent, choćby ze swojej emerytury a resztę płaci NFZ. Z tym, że to co szpitale otrzymują z Funduszu nie jest wystarczające do tego aby te oddziały były rentowne i jeszcze przyciągały wynagrodzeniami kadrę medyczną, która zechce na nich pracować - mówi Jerzy Wielgolewski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Makowie Mazowieckim.
Jego opinię potwierdza ks. Arkadiusz Nowak, prezes Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej.
Mały szpital, choćby był najlepszy, z samego ZOL-u się nie utrzyma. Mam takie doświadczenie z prowadzenia ZOL-i przez zakony, do którego ze względu na jakość opieki, chciał się dostać niejednej pacjent - wskazał ks. Arkadiusz Nowak podczas ostatniego Forum Rynku Zdrowia.
Rządzący zgadzają się z tym punktem widzenia i podkreślają, że w najbliższym czasie potrzeba będzie silnego współdziałania ponad podziałami politycznymi.
Starosta powiatowy musi mieć zachęty, choćby finansowe, do otwarcia ZOL-u - wskazał Tomasz Latos, przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia podczas Forum Rynku Zdrowia.
Reklama
Dziś osoba przebywająca w zakładzie opiekuńczo-leczniczym ponosi koszty wyżywienia i zakwaterowania. Wysokość opłaty ustala kierownik zakładu. Tak stanowi art. 18 ust. 1 ustawy z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Zgodnie z nimi miesięczna opłata co do zasady wynosi 250 proc. najniższej emerytury, ale nie może być wyższa niż kwota odpowiadająca 70 proc. miesięcznego dochodu świadczeniobiorcy w rozumieniu przepisów o pomocy społecznej. To 70 proc. wyliczane jest od kwoty netto emeryta, czyli sumy po potrąceniu już podatku i składki na ubezpieczenie zdrowotne. Potrzebujących przybywa. Do placówek cieszących się dobrą opinią ze względu na fachową opiekę personelu nad pacjentami, ustawiają się kilkutygodniowe, a nawet i kilku miesięczne kolejki.
Opieka sąsiedzka już działa
Natomiast projekt pomocy sąsiedzkiej już dziś realizują poszczególne ośrodki pomocy społecznej. Polega on na udzielaniu pomocy osobom niesamodzielnym, niepełnosprawnym, w podeszłym wieku bez względu na płeć, wsparcia i pomocy w podstawowych czynnościach dnia codziennego ułatwiających pozostanie w dotychczasowym miejscu zamieszkania poprzez organizację usług opiekuńczych dla kilkunastu osób. Do ośrodków pomocy społecznej mogą się zgłaszać wykonawcy pomocy sąsiedzkiej. Usługi obejmują pomoc i wsparcie osoby starszej, samotnej, niesamodzielnej w podstawowych czynnościach dnia codziennego, m.in. takich jak: bezpośrednia pomoc w miejscu zamieszkania związana z praniem, porządkowaniem, wspólna lektura; realizacja działań pomocowych poza domem osób starszych takich jak: wizyta u lekarza, poczta, sprawy urzędowe, spacery, odwiedziny w szpitalu, pomoc przy robieniu zakupów itd.
Dobrze, że rząd dba o osoby starsze, których przybywa. Niemniej jednak, jeśli zapomni przy tym o osobach młodszych, w wieku produkcyjnym, to nie będzie komu rodzić dzieci.
Polecane:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze