Polska staje się krajem seniorów – wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Liczba urodzeń wciąż spada, a liczba zgonów utrzymuje się na wysokim poziomie. Eksperci alarmują: jeszcze nigdy w historii nie rodziło się tak mało dzieci.
Według wstępnych danych GUS, w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy tego roku (styczeń–wrzesień) zarejestrowano ok. 181 tys. urodzeń żywych – to aż o 11 tys. mniej niż w analogicznym okresie 2024 r. W tym samym czasie zmarło około 303 tys. osób, czyli o tysiąc więcej niż rok wcześniej.
Oznacza to, że przyrost naturalny znów był ujemny – minus 122 tysiące. Mówiąc prościej, w Polsce zmarło o tyle więcej osób, niż się urodziło.
Wprost o fatalnej sytuacji, w serwisie X pisze Rafał Mundry, ekspert z zakresu polityki gospodarczej.
„We wrześniu urodziło się 22 tys. dzieci (22,2 tys. rok temu) Zmarło: 33,5 tys. osób (32,7 tys. rok temu) W ostatnie 12 m-cy urodziło się 240,4 tys. dzieci. Zmarło 409,4 tys. osób w tym 6 tys. w programie in-vitro. In-vitro spowalnia spadki” – ocenia jasno.
Tendencja spadkowa trwa od lat, ale w ostatnim czasie nabrała dramatycznego tempa. W 2024 r. liczba urodzeń była najniższa od zakończenia II wojny światowej.
Eksperci porównują nasz scenariusz do tego, co od dekad dzieje się w Japonii – kraju, w którym pieluchomajtki dla dorosłych sprzedają się lepiej niż pieluchy dla dzieci.
Demografowie ostrzegają, że Polska podąża tą samą ścieżką. Liczba osób powyżej 90. roku życia przekroczyła już 300 tys., a wkrótce może sięgnąć pół miliona. Tymczasem urodzeń w całym 2025 roku będzie mniej niż 225 tys. – czyli mniej niż liczby 90-latków, którzy żyją dziś w kraju. To sytuacja bez precedensu.
Z danych GUS wynika, że tylko w pierwszym półroczu 2025 r. urodziło się 115 755 dzieci, czyli o 7,9 proc. mniej niż rok wcześniej. W tym samym czasie zmarło 208 364 osób, co oznacza wzrost o 2,5 proc. w porównaniu do 2024 r.
Mimo niewielkiej poprawy w bilansie migracyjnym (saldo wzrosło z 4 286 do 5 574 osób), ogólny wynik jest alarmujący: liczba ludności Polski zmniejszyła się o 87 035 osób. To tak, jakby w ciągu pół roku z mapy kraju zniknęło całe miasto wielkości Słupska lub Jastrzębia-Zdroju.
Analiza portalu Kartografia Ekstremalna pokazuje, że dodatni przyrost naturalny występuje już tylko w sześciu powiatach w całej Polsce.
Z kolei aż w 36 powiatach na jedno urodzenie przypadają trzy zgony, a w 174 kolejnych – co najmniej dwa.
Najsilniejsze tempo depopulacji obserwuje się w regionach sudeckim, Zagłębiu Dąbrowskim oraz w powiatach wschodniej i peryferyjnej części kraju.
Specjaliści nie mają wątpliwości – Polska znalazła się w punkcie zwrotnym. Starzenie się społeczeństwa, niska dzietność i rosnąca liczba zgonów to zjawiska, które będą wpływać nie tylko na rynek pracy i system emerytalny, ale także na funkcjonowanie całej gospodarki.
Jeśli trend się utrzyma, za kilka lat Polska może stać się jednym z najszybciej starzejących się państw w Europie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wina polityków
Już w 2000/2001 roku liczba urodzeń zmniejszyła się znacząco i co zrobiono? Zaczęto zamykać oddziały pediatryczne i tyle. Może wtedy trzeba było zacząć działać...
Wina polityków
Już w 2000/2001 roku liczba urodzeń zmniejszyła się znacząco i co zrobiono? Zaczęto zamykać oddziały pediatryczne i tyle. Może wtedy trzeba było zacząć działać...