Reklama

Zdrowia w tej kampanii jak na lekarstwo - nasza analiza kampanii wyborczej na kilka godzin przed ciszą

Polityka Zdrowotna
23/10/2015 18:00

Mimo, że niemal każdy polityk deklaruje, że zdrowie jest jego priorytetem, mijająca kampania wyborcza pokazała, że nie jest to kwestia niesiona na sztandarach.  Nieliczne dyskusje na temat opieki zdrowotnej pokazały natomiast, że również w kwestiach zdrowia lepiej się sprawdzają hasła niż merytoryczne dyskusje. A biorąc pod uwagę fakt że obecna premier Ewa Kopacz jest lekarzem i b. ministrem zdrowia, a szefem sztabu wyborczego przodującej w sondażach partii Prawo Sprawiedliwość też jest lekarz, można było się spodziewać mocniejszych akcentów zdrowotnych. Zwraca na to uwagę w dzisiejszej rozmowie z nami były minister zdrowia w rządzie Jerzego Buzka Prof. Wojciech Maksymowicz, dziś niezależny kandydat na senatora.

Przeanalizowaliśmy więc ostatnie kilka miesięcy kampanii wyborczej i wybraliśmy wydarzenia, które z perspektywy służby zdrowia były najistotniejsze.

Wakacyjny start

Pierwsze „zdrowotne recepty” dwie największe partie polityczne zaprezentowały w wakacje na swoich konwencjach inaugurujących kampanię. Prawo i Sprawiedliwość w Katowicach poświęciło cały panel na dyskusję o kształcie służby zdrowia. Platforma Obywatelska ogłosiła natomiast powołanie zespołu programowego, na czele którego w zakresie zdrowia stanął obecny minister zdrowia Prof. Marian Zembala. Nowości żadnych nie ogłoszono. Już po tych pierwszych wystąpieniach zarysował się podział na wizje służby zdrowia finansowanej z budżetu (PIS) oraz bardziej rynkowej-ubezpieczeniowej (PO).

Reklama

Spotkanie dedykowane dyskusji o służbie zdrowia zorganizowała również .Nowoczesna jeszcze w sierpniu w Gliwicach.

Zdrowie na konwencjach programowych

We wrześniu, na konwencji programowej Platformy Obywatelskiej usłyszeliśmy nowy pomysł, będący dla wielu pewnym zaskoczeniem, likwidacji składki do NFZ. Szczegóły tego rozwiązania w zasadzie do dziś nie zostały przedstawione. Z nielicznych wypowiedzi polityków PO nt. tej propozycji można wywnioskować, że nie chodzi o likwidację samego NFZ jak na początku to odbierano, ale o zmianę sposobu przekazywania składki – ma ona być naliczana w podatku i odprowadzana przez budżet to kasy NFZ. Możemy więc mówić bardziej o rozwiązaniu technicznym a nie merytorycznym. Z „nowych” propozycji PO zapowiedziała wprowadzenie bonu na leki refundowane, dla osób mniej zamożnych.

Reklama

W październiku Prawo i Sprawiedliwość zorganizowało w Warszawie debatę na temat służby zdrowia, do udziału w której zaproszono ekspertów i „zdrowotnych” kandydatów tej partii. W mediach nie przebiło się z tej dyskusji wiele. Nowych niż dotychczas prezentowane pomysły nie przedstawiono. Z większym odzewem medialnym spotkał się zaprezentowany również w październiku pomysł PIS na darmowe leki dla osób powyżej 75 roku życia – projekt ustawy w tym zakresie zaprezentowała Beata Szydło.

Ugrupowania zajmujące w sondażach dalsze miejsca, prezentowały swoje stanowiska nt. służby zdrowia na konferencjach prasowych organizowanych np. na tle szpitali (Zjednoczona Lewica w Białej Podlaskiej) czy budynku NFZ (Ryszard Petru pod siedzibą NFZ w Warszawie).

Reklama

Zdrowie w debatach

Większą dyskusję w ostatnich tygodniach kampanii wzbudziła debata nt. służby zdrowia zorganizowana przez Politykę Insight  z udziałem Stanisława Karczewskiego (PIS) i obecnego ministra zdrowia Prof. Mariana Zembali. Mimo, iż nie wniosła ona nic nowego w zakresie propozycji programowych, to dość duże emocje wzbudziła wypowiedź prof. Zembali o planie wprowadzenia dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Było to dość zaskakujące „zamieszanie” ponieważ wprowadzenie ubezpieczeń dodatkowych Platforma Obywatelska ma w swoim programie od 2007 roku więc nie jest to nowa informacja, a pytanie powinno brzmieć dlaczego przez 8 lat ich nie wprowadzono.

Reklama

Ostatnia odsłona kampanii to debaty telewizyjne. W pierwszej między liderkami dwóch prowadzących w sondażach partii - Ewą Kopacz i Beatą Szydło – kwestia zdrowia nie została poruszona. W debacie 8 liderów, która odbyła się w ubiegły wtorek poświęcono tej tematyce jedno pytanie - 8 minut, więc każdy z przedstawicieli miał okazję w dużym skrócie zaprezentować swoją wizję ochrony zdrowia. Zaskoczeń znów nie było.

Czy zdrowie jest priorytetem?

Zdrowie nie stało się w tej kampanii „tematem przewodnim”. Pielęgniarki, które wyszły na ulice Warszawy by domagać się wyższych pensji bardzo szybko przeniosły się z rozmowami na Miodową, gdzie podpisały porozumienie w sprawie podwyżek. Prawdopodobnie tak szybkie uzgodnienie wspólnego stanowiska wynikało z faktu, że resort negocjował z tą grupą zawodową od wielu miesięcy.  Nie było też słychać głosów o kończących się kontraktach dla szpitali, a przecież jesień to czas gdy zwykle się one w mediach pojawiały. Zapewne to dlatego, że już parę miesięcy temu przyjęto nowelizację ustawy w której odłożono kontraktowanie na przyszły rok. Nie mamy też w mediach alarmujących doniesień o braku leków dla wybranych grup pacjentów – to dzięki ustawie refundacyjnej, która wprowadziła zasadę regularnych nowelizacji list refundacyjnych. Proces jest usystematyzowany i  zamiast jednej w roku zmiany na listach mamy nowelizacje co dwa miesiące – apele pacjentów i lekarzy o nowe produkty stały się więc codziennością, a nie jednorazową akcją.

Reklama

Czy zdrowie jest więc priorytetem państwa? Czy może jest tak niewdzięcznym i trudnym tematem, że w kampanii wyborczej wszyscy wolą go unikać?  Przed nowym rządem kilka wyzwań, m.in.: mapy potrzeb zdrowotnych, kontraktowanie ze szpitalami zaplanowane na przyszły rok, ocena pakietu onkologicznego, wdrożenie ustawy o zdrowiu publicznym, informatyzacja, konieczność zmierzenia się z wyceną poszczególnych świadczeń, itd. Zwycięska partia będzie się z nimi musiała zmierzyć już od pierwszych dni urzędowania.

AK 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości