Reklama

Zamknięta porodówka w Lesku. "Pokój narodzin" jednak nie powstanie

Zamknięcie porodówki w Lesku oznacza brak dostępu do oddziału ginekologiczno-położniczego w Bieszczadach. „Pokój narodzin” nie powstanie, a szpital wskazuje na zbyt duże ryzyko organizacyjne. Tymczasem Ministerstwo Zdrowia przygotowuje nowy model funkcjonowania porodówek w Polsce.

Zamknięcie porodówki w Lesku – najważniejsze informacje

W Lesku zamknięto oddział ginekologiczno-położniczy, nazywany „ostatnią porodówką w Bieszczadach” - podaje "Rzeczpospolita". Decyzja oznacza, że kobiety z regionu muszą szukać pomocy w bardziej oddalonych placówkach.

Jednocześnie potwierdzono, że nie powstanie tam planowany „pokój narodzin”, który miał być rozwiązaniem zastępczym dla zamkniętego oddziału.

„Pokój narodzin” w Lesku jednak nie powstanie

Jak poinformował Mirosław Leśniewski, p.o. dyrektora szpitala:

W tej chwili nie planujemy przystąpienia do programu "pokój narodzin", gdyż uważamy, że generuje to zbyt duże ryzyko po stronie szpitala.

Reklama

Dodał również:

Jesteśmy przygotowani do obsłużenia na SOR nagłych przypadków tego typu, ale nie w ramach zobowiązań kontraktowych.

Pokój narodzin miał zapewnić wsparcie kobietom rodzącym w miejscach oddalonych od porodówek. To specjalna sala z dyżurem położnej, która może odebrać poród lub pomóc w transporcie do szpitala.

Tylko jeden szpital zainteresowany programem

Z informacji wynika, że na razie tylko jedna placówka w Polsce chce wdrożyć takie rozwiązanie. Chodzi o Szpital Specjalistyczny Artmedik w Jędrzejowie sp. z o.o.

Ministerstwo Zdrowia pracuje nad nowym modelem organizacji oddziałów położniczych. Jak wyjaśniła dr hab. Barbara Więckowska:
„kryteriami branymi pod uwagę są: referencyjność ośrodka, potencjalna możliwość przyjmowania 700 porodów rocznie oraz odległość miejsca zamieszkania pacjentki od miejsca udzielania świadczenia pozwalająca na czas dojazdu nie dłuższy niż 60 minut”.

Reklama

Nowe zasady mogą oznaczać dalszą centralizację porodówek i ograniczenie liczby małych oddziałów.

Eksperci: mała liczba porodów to zagrożenie

Do sprawy odniósł się także prof. Rafał Stojko, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników.

Podkreślił:

Zdajemy sobie sprawę, że taki ośrodek nie jest gotowy, żeby świadczyć usługi na bardzo wysokim merytorycznym poziomie, jeżeli rodzi się tylko dwójka dzieci dziennie, bo to usypia.

Dodał:

Wobec tego przyjmowanie poniżej 700 porodów w oddziale staje się po prostu niebezpieczne.

Spadek liczby porodów i likwidacja oddziałów

Dane pokazują wyraźny trend spadkowy. Według Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) liczba urodzeń spadła z 413 tys. w 2010 roku do 238 tys. w 2025 roku.

Reklama

Prognozy wskazują, że w 2026 roku liczba porodów nie przekroczy 210 tys.

W ostatnich latach zamknięto blisko 100 oddziałów położniczo-ginekologicznych, w tym:

- 2020 – 12 porodówek

- 2021 – 10

- 2022 – 11

- 2023 – 7

- 2024 – 11

- 2025 – 27

- 2026 (styczeń) – jak podaje NFZ (wg danych na styczeń i luty 2026 r.) zamknięto 4 oddziały ginekologiczno-położnicze i zawieszono 8. 

To oznacza, że w ciągu 15 lat zlikwidowano około jedną czwartą porodówek w Polsce.

Dlaczego zamknięto porodówkę w Lesku?

Ministerstwo Zdrowia wskazuje na bardzo niską liczbę porodów w tej placówce. W 2025 roku odebrano tam zaledwie 74 porody.

Reklama

Resort podkreślił także, że:

Spośród powiatów leskiego, bieszczadzkiego, sanockiego, brzozowskiego i przemyskiego w latach 2023-2024 jedynie 12 proc. porodów odbyło się w szpitalu w Lesku.

To właśnie niska liczba pacjentek była jednym z kluczowych powodów zamknięcia oddziału.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Rzeczpospolita Aktualizacja: 25/03/2026 17:55
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości