Szpitale powiatowe przejdą pod zarząd marszałków lub województw, bo zdaniem ministra zdrowia one sprawują bardziej profesjonalny nadzór. Z tym, że w czołówce najbardziej zadłużonych placówek medycznych, dominują wojewódzkie.
Minister zdrowia zapowiedział, że chce zmienić strukturę właścicielską szpitali. Z informacji jakie uzyskała Polityka Zdrowotna wynika, że w lutym 2021 r. kierownictwo Ministerstwa Zdrowia przedstawi założenia do ustawy w tym zakresie.
-Zamierzamy przeprofilować lub skonsolidować sektor szpitalny, a zwłaszcza nadzór nad nim. Chcemy go uprościć, bo teraz istnieje kilka organów tworzących szpitale i to powoduje nieefektywne zarządzanie nimi. Na przykład w powiatach ciężko o profesjonalizację nadzoru, jeśli starosta zarządza jednym szpitalem. Najlepiej, aby w regionie robił to wojewoda albo marszałek województwa. Profesjonalny nadzór i zarządzanie placówkami jest możliwe tylko przy konsolidacji - mówi Polityce Zdrowotnej Sławomir Gadomski, wiceminister zdrowia. Podkreśla, że obecnie w Polsce jest za dużo podmiotów tworzących i ośrodków decyzyjnych. - To powoduje za dużą konkurencję w regionie, zwłaszcza o kadrę medyczną. Jeśli każdy szpital powiatowy w województwie chce mieć chirurgię, to nie dziwne, że konkurencja o chirurgów jest wyniszczająca - dodaje wiceminister.
Szpitale powiatowe powinny tylko zmienić profil
Plany rządu budzą jednak opór w samorządach. Te, według danych Związku Miast Polskich, zainwestowały w ostatnich latach 23 mld zł w podległe im placówki, m.in. spłacając zobowiązania czy inwestując w infrastrukturę szpitalną.
- Szpitale powiatowe należą do lokalnej społeczności i dlatego nie powinien ich przejmować marszałek województwa. Oczywiście zgadzam się z tym, że nie w każdym powiatowym szpitalu musi funkcjonować porodówka oraz położnictwo, bo to powoduje konkurencję, np. o ginekologów, ale rząd powinien dać powiatowym placówkom medycznym zachętę do przekształcania oddziałów w psychiatryczne czy w zol-e, gdyż na te świadczenia jest duże zapotrzebowanie - wskazuje Marek Wójcik, ekspert ds. ochrony zdrowia Związku Miast Polskich.
Ale wiceminister Gadomski zaznacza, że nikt szpitali z powiatów nie chce zabrać. - One z nadal będą stanowiły zabezpieczenie lokalnych, czy też regionalnych potrzeb. Dlatego nadal zakładamy, że wymagana jest współpraca i solidarne wsparcie potrzeb inwestycyjnych i rozwojowych szpitali. Jestem przekonany, że jednostkom samorządu terytorialnego, niezależnie od tego czy są organem tworzącym, czy nie, zależy na zapewnieniu jak najwyższej jakości usług medyczny dla mieszkańców województwa, miasta, czy też powiatu - podkreśla wiceminister.
Szpitale wojewódzkie najbardziej zadłużone
Argumentem rządu na przekształcenia jest też fakt zadłużenia szpitali. Z ostatnich danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że wartość zobowiązań ogółem samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej wynosiła w II kwartale 2020 r. ponad 14,7 mld zł. Biorąc pod uwagę dane z poprzednich lat, zadłużenie to wzrosło; w II kwartale 2015 r. wynosiło 10 863,8 mln zł, a pięć lat wcześniej, czyli w II kwartale 2010 r.- 9 931,8 mln zł.
Z tym, że jak się okazuje, w pierwszej dziesiątce zadłużonych szpitali aż siedmioma zarządzają województwa.
- Najbardziej zadłużone są szpitale podległe pod marszałka województwa lubelskiego. Aby spłacić ich długi, województwo lubelskie musiałby przeznaczyć na to swój dwuletni budżet - podsumowuje Marek Wójcik. Dodaje, że w czasach pandemii nie potrzebna jest rewolucja w szpitalach.
Co ciekawe, samorząd województwa lubelskiego apelował np. w 2018 r. do rządu, aby ten poręczył kredyty w Banku Gospodarstwa Krajowego, które chciały zaciągnąć szpitale lubelskie na spłatę długów. Tamtejsze placówki medyczne mają łącznie 750 mln zł długu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!