Reklama

Weryfikacja testów pracowników. Będzie wysłuchanie publiczne

Polityka Zdrowotna
16/12/2021 17:46

Sejmowa komisja zdrowia, która w środę nie doszła do skutku, w czwartek zajęła się poselskim projektem ustawy umożliwiającym weryfikację przez pracodawcę tego, czy pracownik ma negatywny wynik testu lub jest zaszczepiony. Komisja w głosowaniu odrzuciła wniosek Konfederacji o odrzucenie projektu w I czytaniu. Przyjęty za to został wniosek o wysłuchanie publiczne, które ma się odbyć 5 stycznia 2022 r.

Projekt budzi wiele kontrowersji i emocji, a zaplanowane w środę posiedzenie sejmowej komisji zdrowia nie odbyło się. 

Posiedzenie ws. tego projektu zostało jednak zwołane dość nagle w czwartek. Komisja zdrowia miała w planie na ten dzień kilka posiedzeń w różnych tematach. Jedno z nich zaplanowane na godz. 13.30 zostało zamienione na godz. 14 a w porządku wpisano pierwsze czytanie poselskiego projektu.

Krytyki nie kryli posłowie Konfederacji, którzy to w głównej mierze w środę zablokowali posiedzenie poprzez zbyt liczne zgromadzenie. Dzięki trybowi zwołania komisji w czwartek, nie mogli powtórzyć tego manewru. 

Reklama

Lider Konfederacji Grzegorz Braun podkreślał, że posiedzenie zostało zwołane "znienacka" i "podstępnie" i domagał się odroczenia posiedzenia do czasu dotarcia na nie jednego z posłów Konfederacji oraz członków komisji Janusza Korwina-Mikkego.

Jednak T. Latos wyjaśniał, że decyzja o zmianie tematu posiedzenia jednego z zaplanowanych posiedzeń została podjęta w ramach prezydium. Jak mówił kolejne posiedzenia komisji zdrowia odbywały się w czwartek od godz. 9, a poseł J.Korwin-Mikke nie brał udziału od rana w kolejnych posiedzeniach komisji zdrowia.

Reklama

Komisja jednomyślnie (33 głosy) odrzuciła wniosek posłów Konfederacji o odroczenie posiedzenia komisji.

 

Konsyliacyjny i ostrożny projekt

Czesław Hoc (PiS), jako poseł wnioskodawca przedstawiał uzasadnienie projetu. Zanim zaczął odniósł się do pytania G. Brauna o powiązania z firmami farmaceutycznymi, podkreślając, że "absolutnie nie" ma takich powiązań.

Jak mówił, projekt jest konsyliacyjny, do niczego nie zmusza i nie wprowadza żadnej segregacji sanitarnej. Tłumaczył, że w myśl projektu, pracodawca będzie miał możliwość, a nie konieczność poproszenia pracownika o okazanie ważnego wyniku ujemnego testu w kierunku Sars-Cov-2. Każdy pracownik zaś będzie mógł wykonać taki test bezpłatnie. Z okazania testu zwolniony będzie praownik zaszczepiony lub ze statusm ozdrowieńca.

Reklama

Z kolei pracownik, który nie okaże takich certyfikatów nie może być zwolniony z pracy, ale pracodawca będzie mógł delegować go na inny odcinek pracy, aby nie miał kontaktu z klientami.

Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska przeonywał zaś, że projekt chroni zdrowie i życie pracowników przedsiębiorstw, a także klientów. . Jak dodał, chodzi o danie pracodawcom kontroli nad tym, aby ustrzec się lockdownu, zatrzymania pracy zakładu.

Wiceprzewodniczący komisji Bolesław Piecha (PiS) zaznaczył, że jest "gorącym zwolennikiem tego rozwiązania". Podkreślił, że chodzi o ochronę zdrowia i życia, ale także przedsiębiorstw, aby ochronić je przed ciężkim lockdownem i koniecznością zamykania, gdy pojawi się ognisko. 

Reklama

Odniósł się też do zapisów o tym, że kierownik placówki medycznej będzie mógł wymagać od pracowników zaszczepienia się. - Chodzi też o to, aby kierownikom podmiotów leczniczych dać możliwość, aby pacjenci czuli się tam bezpiecznie - uzasadniał.

 

Projekt spóźniony, tchórzliwy i przerzucający odpowiedzialność

Posłowie opozycji nie kryli, że projekt w ich ocenie jest zbyt ostrożny, a odpowiedzialność przerzucona jest na przedsiębiorców.

Katarzyna Lubnauer (KO) oceniła, że "ta ustawa nie załatwia nic". - To spychologia, aby odpowiedzialność przerzucić z państwa na przedsiębiorców. Jeżeli czegokolwiek wymagamy, to powinno to robić państwo, a nie przedsiębiorcy. To państwo ma obowiązek brać na siebie odpowiedzialnośc za trudne decyzje - mówiła.

Reklama

Jak dodała, w ustawie nie ma też np. gwarancji, że to państwo pokrywa koszty testów, bo zapis brzmi tak, że mogą być one przez państwo finansowane. Krytykowała także zapis, że kierownicy placówek medycznych mogą zobowiązać swoich pracowników do szczepień.

- To oznacza, że jedni to zrobią, a inni nie. Dlatego będziemy składać poprawki, że szczepienia obowiązkowe powinny być w stosunku do osób pracującyh w ochronie zdrowia, w palcówkach opiekuńczych, w placówkach edukacyjnych - zapowiedziała.

Podsumowała, że ustawa jest nie najlepiej napisana.

Reklama

- Dobrze, że w ogóle jest, ale szkoda, że nie była w lipcu czy sierpniu, gdy inne państwa przyjmowały rozwiązania, że okazanie paszportu covidowego jest obowiązkowe przy wejściu do publicznych instytucji - stwierdziła K. Lubnauer.

Z kolei Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) ocenił, że poseł Cz. Hoc przejął rolę ministra zdrowia, a minister odpowiedzialny za bezpieczeństwo zdrowotne, nie podjał tego wysiłku.

- Ta ustawa nie rozwiązuje podstawowego problemu, czyli zachęty do szczepień. My uważamy, że zachęty dziś mogłyby wywołać najlepszy efekt - mówił.

Reklama

Również ocenił, że ustawa przerzuca całą odpowiedzialność z ministra zdrowia na przedsiębiorcę.

 

Lewica chce obowiązkowych szczepień

Marcelina Zawisza (Lewica) podkreślała, że projekt jest za bardzo ostrożny i konsyliacyjny.

- Ten projekt trzeba poprawić, bo nie realizuje postawowego celu, bo nie będziemy mogli mówić, że żyjemy w bezpieczniejszym kraju - przekonywała.

Jak mówiła, brakuje rozwiązań, konsekwencji dla tych pracowników, którzy nie zechcą okazać pracodawcy certyfikatu covidowego.

Zapowiedziała złożenie poprawek, czyli dania dwóch dni wolnych na szczepieni, uniemożliwienie zwolnienia pracownika w czasie absencji chorobowej w czasie pandemii, wypłatę 100 proc. wynagrodzenia na kwarantannie i izolacji, aby pracownicy nie unikali zwolnień i nie przychodzili chorzy do pracy. Ponadto zapowiedziała poprawkę o obowiązku szczepień dla wszystkich, "bo musimy doprowadzić do tego, aby ludzie przestali umierać".

Reklama

 

Będzie wysłuchanie publiczne 

Głos zabierali także posłowie Konfederacji. Janusz Korwin-Mike przekonywał, że trzeba jak najszybciej wrócić do normalności i traktować koronawirusa jako zwykłą chorobę zakaźną. Jak mówił nie powinno się też mieszać stosunku pracy do zagadnień związanych ze zdrowiem.

Złożył wniosek o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu. Wniosek ten jednak został przez komisję odrzucony.

Podczas dyskusji zostały złożone także wnioski o wysłuchanie publiczne projektu. Wiceprzewodnicząca komisji Anna Kwiecień (PiS)  wnioskowała o wysłuchanie publiczne w terminie 5 stycznia o godz. 11. Z kolei J. Korwin-Mikke wnioskował o datę 30 grudnia, jednak ostatecznie ze względu na  czas potrzebny na ogłoszenie takiego wysłuchania, przystał na propozycję, aby było to 5 stycznia. Komisja pozytywnie przegłosowała ostatecznie wniosek o wysłuchanie publiczne 5 stycznia o godz. 11.

Reklama

Prawdpopodobnie odbędzie się ono w trybie zdalnym.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości