Reklama

Warto być optymistą, bo rosną szanse na dłuższe życie

Optymizm może być eliksirem długowieczności. Jest na to dużo dowodów naukowych. Taka postawa życiowa prowadzi do zmniejszenia ryzyk związanych ze zdrowiem. Do tego jedno z opracowań dowiodło, że optymiści mogą liczyć na kilkanaście procent dłuższe życie. Powszechnie uważa się Polaków za naród ponuraków i czarnowidzów. To stereotyp, bo tak nie jest. Więcej u nas optymistów, a ci mają łatwiej w życiu. Najważniejszą lekcją jest to, że optymizmu można się wyuczyć, a na zmianę swojego postrzegania świata nigdy nie jest za późno.

21 sierpnia to data, kiedy wypada Światowy Dzień Optymizmu. Niewiele osób zapewne ma tego świadomość, lecz wiele intuicyjnie przeczuwa, że pozytywne nastawienie do świata jest lepsze dla naszego dobrostanu niż negatywne. Słusznie, gdyż optymistyczna postawa życiowa niesie za sobą sporo korzyści dla zdrowia. Przy czym warto dodać, że nie chodzi o skrajny optymizm, który często potocznie określamy jako hurraoptymizm, gdyż ta odmiana może być akurat źródłem problemów. Najogólniej do sprawy podchodząc optymizm jest cechą osobowości pozytywnie wpływającą na stan fizyczny, dobre samopoczucie i relacje z otoczeniem.

W literaturze przedmiotu często pisze się o optymizmie dyspozycyjnym. Pod tym pojęciem kryją się pozytywne oczekiwania wobec przyszłości. Ten koncept wprowadzili do nauki w latach 80. poprzedniego wieku amerykańscy naukowcy Michael Scheier i Charles Carver. W oryginale uważali oni optymizm dyspozycyjny jako konstrukt psychologiczny, który polega na względnie stabilnym, uogólnionym oczekiwaniu, że pozytywne wyniki wystąpią w ważnych dziedzinach życia.

Reklama

Istnieje jeszcze pojęcie optymizmu atrybucyjnego, czyli rodzaju własnego stylu wyjaśniania zdarzeń życiowych, w którym porażki mają m. in. charakter przejściowy i nie mogą mieć większego wpływu na życie.

Żeby odróżnić optymistę od pesymisty, przetestuj ich w basenie

Metod rozróżnienia osobowości jest wiele. Ale być może dobrym wyjaśnieniem tego będzie postawa obu typów wobec porażki życiowej. Optymista zapewne powiedziałby w takich okolicznościach, że „następnym razem będzie lepiej”, a pesymista „znowu się nie udało”. Optymiści nie poddają się zwątpieniu. Porażki ich tak łatwo nie zniechęcają, a sytuacje trudne traktują jako rodzaj wyzwania i postawione przed nimi zadanie do wykonania. W odróżnieniu od nich pesymiści są m. in. skłonni do przeżywania bezradności, depresji, bierności i mają niską ocenę swoich możliwości.

Reklama

Te dwie postawy ilustruje słynny eksperyment badawczy, którym podzielił się w opublikowanym w czasopiśmie Journal of Psychological Science w 1990 r. tekście psycholog Martin Seligman. W teście wzięły udział uniwersyteckie drużyny pływackie. Trenerzy poprosili, aby włożyły one w zawody jak najwięcej serca, poruszając się z determinacją, mającą na celu uzyskanie jak najlepszego rezultatu w porównaniu z rutynowym treningiem. Część z nich była optymistami, a część pesymistami.

W trakcie zawodów (w pierwszej próbie rywalizacji) podano obu grupom sportowców fałszywe wyniki dotyczące ich popisów na pływalni, zwiększając czas pokonania basenu o 2 sekundy, co było mało podejrzane, aby nie kwestionowano zapisu pomiaru, ale wciąż wystarczało do tego, aby sportowcy poczuli się rozczarowani swoimi osiągnięciami.

Reklama

Następnie przed przystąpieniem do drugiej próby zachęcano ich do większego przyłożenia się do testu. Dostali oni kilka godzin odpoczynku, żeby na spokojnie przeanalizować swój pierwszy występ. Wyniki uzyskane podczas drugiej próby znacząco się różniły. Pesymiści byli średnio o 1,6% wolniejsi niż podczas pierwszego występu, podczas gdy optymiści popłynęli o 0,5% szybciej. Interpretacja eksperymentu była taka, że optymiści mają tendencję do używania porażki jako motywacji, aby osiągnąć lepszy wynik, zaś pesymiści łatwiej się zniechęcają i chętniej się poddają.

Polacy optymistami w krótkim terminie

W stereotypowym postrzeganiu jesteśmy uważani za naród malkontentów. Ponoć marudzimy bez ustanku, krytykujemy na potęgę, a świat zdaje się nam pomalowany czarnymi barwami. Stereotypy mają to do siebie, że upraszczając rzeczywistość, zniekształcają poznanie świata.

Reklama

Istnieje niewiele systematycznie publikowanych opracowań badawczych, które pozwalają przekonać się, jak to jest z czarnowidztwem ludzi. Jednym z chlubnych wyjątków są Ipsos Predictions, które co roku od kilkunastu lat (z krótką przerwą) pojawiają się w przestrzeni publicznej. Analiza tego ośrodka badania opinii publicznej jest cenna dodatkowo z tego powodu, że zawiera dane na temat Polski.

Ipsos Predictions są publikowane pod koniec każdego roku (w ostatnich prognozach wzięło udział 23 721 dorosłych z 33 krajów). Sondażowani dzielą się swoimi oczekiwaniami co do krótkoterminowej przyszłości (na następny rok), a ponadto mówią, jaki w rzeczywistości dla nich był ostatni rok.

Reklama

Z najnowszego badania Ipsos Predictions 2025 wynika, że Polacy nie odbiegają w optymistycznym postrzeganiu perspektyw od średniej światowej. 71% uczestników ankiety było optymistycznie nastawionych do tego, że 2025 r. okaże się lepszy nie poprzedni rok (świat). Dla Polski ten wskaźnik wyniósł 72%. A zatem trudno zaliczyć nas do grona pesymistów wzorem Japończyków, Francuzów czy Belgów.

Źródło: Ipsos

Statystyki Ipsos pozwalają skonfrontować oczekiwania z ich realizacją. Odpowiadają zatem na pytanie, czego spodziewaliśmy się i jak w rzeczywistości nasz optymizm miał pokrycie w faktach. I tutaj widać pewną prawidłowość w długim horyzoncie. Ludzie mają tendencję do nazbyt optymistycznego postrzegania swoich perspektyw. Na poniższej infografice określiłem to jako „nadmiar optymizmu”.

Reklama

Mediana tego wskaźnika (różnica między optymistyczną oceną swoich perspektyw i stwierdzeniem, że prognozowany rok był dobry) w latach 2017-2024 wyniosła dla uczestników sondażu Ipsos 26 pkt proc. To znaczy, że przeszacowujemy non stop znacząco to, czego spodziewamy się w porównaniu z tym, co przynosi życie.

Źródło: opracowanie własne na podstawie Ipsos

Polacy pesymistami w ultradługim horyzoncie

Ipsos Predictions dotyczą jednak krótkiego horyzontu postrzegania świata przez społeczeństwo. Bo można krótkoterminowo być optymistą, ale w długim terminie już niekoniecznie.

Reklama

O tym, że pierwiastek optymizmu nie jest trwale zaszczepiony w naszym bytowaniu przekonuje badanie, które ukazało się właśnie w grudniowym wydaniu czasopisma Personality and Individual Differences – link: https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0191886925003605#f0005.

Pracom kilkudziesięciu naukowców przewodził Brian W. Haas z amerykańskiego University of Georgia. Do powstania pracy przyczyniło się też grono polskich badaczy, zrzeszonych przy Instytucie Psychologii PAN (Maciej R. Górski, Kuba Krys, Katarzyna Myślińska-Szarek, Mateusz Olechowski, Ewa Palikot i Arkadiusz Wasiel).

Reklama

Tego badania nie da się wprost porównać z sondażami Ipsosu z prostej przyczyny. Ipsos pyta o oczekiwania związane z własnym dobrostanem ankietowanego, zaś badanie sporządzone przez zespół kierowany przez Briana W. Haasa odnosi się do dobrostanu ludzkości. I to w tak odległej perspektywie (1000 lat), że ankietowani nie doczekają, czy ich oczekiwania się sprawdzą.

Uczestnicy badania oceniali swoje przekonania na temat ogólnej jakości życia wszystkich ludzi na Ziemi za pomocą 11-punktowej skali Likerta (0 = najgorsze możliwe, 10 = najlepsze możliwe).

Reklama

Zadano im dwa pytania:

- jak byś ocenił średnią jakość życia wszystkich ludzi na Ziemi w dzisiejszych czasach?

- patrząc 1000 lat w przyszłość, jakiej spodziewasz się średniej jakości życia wszystkich ludzi na Ziemi w tej perspektywie?

Skąd tak odległy termin prognozowania? Naukowcy wyjaśnili, że przyjęto go dlatego, aby zdystansować perspektywę uczestników od ich własnego obecnego lub przyszłego genetycznie spokrewnionego potomstwa (dzieci lub wnuków). Użycie znacznie krótszego przedziału czasowego spowodowałoby zakłócenia co do przekonań na temat własnych krewnych. Niektóre wcześniejsze badania pokazują, że dłuższe ramy czasowe prognozy przyszłości z kolei odpowiadają zmniejszonej trosce o przyszłe pokolenia oraz że do 15% ludzi przewiduje, iż wyginiemy w ciągu najbliższych 1000 lat.

Reklama

Uzyskane przez naukowców rezultaty zostały zaprezentowane na poniższej infografice. Znajdują się na niej optymiści, czyli ci, którzy uważają, że za tysiąc lat dobrostan Ziemian poprawi się w porównaniu z obecną kondycją, i pesymiści, których optyka jest przeciwna. Polacy należą do grupy pesymistów, do której można zaliczyć też m. in. Czechów, Francuzów, Koreańczyków, Austriaków, Brytyjczyków, Niemców i Norwegów. Te nacje opowiadają się za tym, że przyszłość ludzkości będzie gorsza niż teraźniejszość.

Źródło: opracowanie własne na podstawie Haas et al. (2025)

Zbawienny wpływ optymizmu na nasze życie

Temat optymizmu staje się coraz bardziej rozpoznawany w kontekście wpływu takiej postawy na dobrostan ludzki. Co ważniejsze, mniej więcej jedynie ¼ populacji dziedziczy genetycznie optymistyczne podejście do świata od swoich przodków. Reszta może uczyć się go od najmłodszych lat.

To istotne, ponieważ zawsze można dokonać przemiany osobniczej. Na stanie się optymistą nigdy nie jest za późno. Różne badania wykazały, że pesymizm można zmniejszyć, a optymizm można zwiększyć poprzez zastosowanie terapii poznawczo-behawioralnej i pozytywnych technik psychologicznych.

A zdaje się, że warto to uczynić, ponieważ badania empiryczne od dawna jednoznacznie wskazują, iż optymistom jest dużo łatwiej w życiu. Mają oni większe szanse na odniesienie sukcesu w pracy, szkole, sporcie, polityce, związkach i innych dziedzinach życia.

Istnieje sporo dowodów na to, że optymistyczna postawa życiowa wiąże się z korzyściami dla ludzkiego dobrostanu. We wrześniu 2019 na łamach JAMA Network Open pokazała się praca czwórki amerykańskich naukowców (metaanaliza dla ponad 200 tys. ludzi) - link: https://jamanetwork.com/journals/jamanetworkopen/fullarticle/2752100.

Jej autorzy - Alan Rozanski, Chirag Bavish, Laura D. Kubzansky i Randy Cohen – dowiedli tego, że optymistów cechuje o 35% niższe ryzyko sercowo-naczyniowe i o 14% niższe ryzyko śmiertelności z jakichkolwiek przyczyn.

Naukowcy zwrócili uwagę, że najbardziej optymistycznie nastawieni ludzie mają tendencję do lepszego dbania o siebie, zwłaszcza za pomocą zdrowego odżywiania się, ćwiczeń i niepalenia. Zachowania te zostały stwierdzone w znacznie mniejszym stopniu u osób najbardziej pesymistycznych, które mają tendencję do mniejszego dbania o własne samopoczucie.

Szkody w związku z pesymizmem są również inne - podwyższony poziom hormonów stresu (kortyzolu i noradrenaliny) prowadzi do podwyższonego poziomu stanu zapalnego organizmu i sprzyja występowaniu chorób. Co więcej, patologiczny pesymizm może prowadzić do depresji, którą American Heart Association traktuje jako czynnik ryzyka chorób sercowo-naczyniowych.

Optymistycznie nastawieni ludzie są mniej podatni w porównaniu z pesymistami na ponowne hospitalizacje kardiologiczne – link: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/10219928/. Charakteryzuje ich o połowę mniejsze ryzyko powrotu do leczenia szpitalnego z powodów kardiologicznych, w tym z powodu pooperacyjnego zakażenia rany mostka, dławicy piersiowej, zawału mięśnia sercowego i konieczności kolejnej operacji pomostowania lub przezskórnej angioplastyki wieńcowej. Do tego ponowna hospitalizacja z jakiejkolwiek przyczyny w przypadku optymistów była niższa o 23%.

Badanie przeprowadzone na fińskich mężczyznach dostarczyło innych argumentów na niekorzyść pesymistów - https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/10679498/. Tym razem ocenie podlegało narażenie na ryzyko nadciśnienia tętniczego. W oryginale pracy posługiwano się pojęciem beznadziejności, a nie pesymizmu. Wysoki poziom beznadziejności wiązał się z ponad trzy razy większym ryzykiem wystąpienia nadciśnienia tętniczego niż u niebeznadziejnych (dokładnie było to 327%). Lepiej było w przypadku umiarkowanie beznadziejnych – ryzyko nadciśnienia było wyższe o 27% w porównaniu z niebeznadziejnymi.

Optymiści żyją dużo dłużej i mają większe szanse na sędziwy wiek

Być może poza tymi wycinkowymi dowodami o zbawiennym wpływie optymistycznej postawy na nasze zdrowie, najbardziej przemawiającym argumentem jest to, że optymiści po prostu dłużej żyją. Praca pod przewodnictwem Lewiny O. Lee, z którą zapoznasz się tutaj: https://www.pnas.org/doi/10.1073/pnas.1900712116, ustaliła, że najbardziej optymistyczni w stosunku do najmniej optymistycznych żyją kilkanaście procent dłużej. A ponadto, mają dużo wyższe szanse na osiągnięcie podeszłego wieku, zdefiniowanego przez naukowców dla obu płci jako co najmniej 85 rok życia.

Ponad 70 tys. uczestników badania zostało zakwalifikowanych do czterech kohort (od Q1, czyli najmniejszych optymistów do Q4, czyli największych optymistów). Podane poniżej statystyki odnoszą się do porównania grupy Q4 z Q1. Kobiety o największych pokładach optymizmu żyją 14,9% dłużej, zaś mężczyźni 10,9%.

Te wyniki ulegają wyraźnej poprawie, gdy uwzględni się brak wystąpienia cukrzycy typu 2 i zawału mięśnia sercowego. Współczynnik dla kobiet bez cukrzycy typu 2 wynosił 17,0%, a bez zawału serca 18,0%. Dla mężczyzn obie zmienne wyniosły odpowiednio 13,1% i 16,6%. Uwadze panów polecam szczególnie rozbieżność między średnim wskaźnikiem wydłużenia życia (10,9%) a wskaźnikiem dla mężczyzn bez zawału mięśnia sercowego (16,6%).

Według ONZ ludzie żyją średnio na całym świecie przeciętnie ponad 70 lat - 76,2 lata (kobiety) i 70,9 lat (mężczyźni). Badacze pod kierownictwem Lewiny O. Lee zauważyli, że osoby o najwyższych pokładach optymizmu (Q4) mają dużo większe szanse na dożycie sędziwej starości (co najmniej 85 lat) w porównaniu z grupą Q1. Kobiety-optymistki mają o 50% wyższe szanse, a mężczyźni o 70%.

Źródło: opracowanie własne na podstawie worldometers.info

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości