W Senacie debatowano nad projektem noweli ust. dotyczącej map potrzeb zdrowotnych. Opozycja krytycznie ocenia rządowy projekt i wskazuje na centralizację i niekonstytucyjność zapisów. Ustawy bronił wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski oraz senatorowie PiS.
Chodzi o nowelizację ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw.
Senacka komisja zdrowia w ubiegłym tygodniu negatywnie zaopiniowała jej przyjęcie. Jak mówił senator sprawozdawca Wojciech Konieczny, ustawa zakłada rezygnację z obowiązku ustalania priorytetów dla regionalnej polityki zdrowotnej ustalanej przez wojewodę, zniesienie dotychczasowych wojewódzkich rad do spraw potrzeb zdrowotnych, rezygnację z ustanowienia wojewódzkich map potrzeb zdrowotnych sporządzanych przez wojewodę oraz ogólnopolskiej mapy sporządzanej przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny. Jak dodał, minister zdrowia w trakcie obrad komisji wskazał, iż "dotychczasowy system map potrzeb zdrowotnych działa wadliwie i nie jest, według Unii Europejskiej, możliwy do zaakceptowania przy wdrożeniu KPO".
Przypomniał ponadto, że w trakcie obrad komisji Biuro Legislacyjne zgłosiło uwagi i według biura w ustawie znajdują się wady o charakterze konstytucyjnym i sprzeczności przepisów. "Według Biura Legislacyjnego Senatu te błędy są na tyle istotne i oddziałują wzajemnie na siebie, że wprowadzając poprawki, nie da się tej ustawy poprawić właściwie. Trzeba by ją napisać od nowa, jeżeli miałaby być ona zgodna z zasadami legislacji" - zaznaczył.
Operacjonalizacja map
Wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski zwrócił się do senatorów mówiąc, że "ustawa de facto jest ustawą, która nie wynika wyłącznie z potrzeb czy oczekiwań Komisji Europejskiej, zdecydowanie nie wynika wyłącznie z potrzeb zgłoszonych chociażby w toku negocjacji Krajowego Planu Odbudowy czy innych dokumentów unijnych, przyszłej perspektywy unijnej, ale oczywiście Komisja Europejska ma duże oczekiwania co do tej ustawy, co do dokumentów strategicznych w ochronie zdrowia".
- Po kilku latach doświadczeń związanych z funkcjonowaniem obszarów, map potrzeb zdrowotnych, po wysłuchaniu pewnych uwag ekspertów z sektora ochrony zdrowia, po wysłuchaniu również uwag Komisji Europejskiej zdecydowaliśmy się na to, co było zresztą jednym z największych oczekiwań Komisji, żeby zoperacjonalizować mapy potrzeb zdrowotnych, żeby nie były one wyłącznie zespołem czy zbiorem danych analitycznych, tylko żeby były możliwe do wdrożenia. Chodziło o to, żebyśmy zaplanowali takie narzędzia w systemie, które zapewnią, że wyniki prac związanych z analizą danych w mapach potrzeb zdrowotnych… że pewne rekomendacje i wnioski będą wdrażane - wskazywał S. Gadomski.
- W jaki sposób się na to zdecydowaliśmy? Przede wszystkim obligując ministra zdrowia do przygotowania strategii dla zdrowia, krajowego planu transformacji, który właśnie ma operacjonalizować ten wynik analiz i rekomendacji z map potrzeb zdrowotnych, pokazywać obszary, w których trzeba dokonać pewnych działań, wskazywać osoby, no, instytucje odpowiedzialne za te działania, nakładać harmonogram działań. Myślę, że jest to dobre obligo dla ministra zdrowia. I niezależnie od tego, kto będzie ministrem zdrowia, niezależnie od tego, jaki będzie rząd, to pewne ramy strategiczne dla sektora ochrony zdrowia będą uniwersalne - dodał.
Zapewniał, że w ocenie MZ ustawa jest zgodna z zasadami legislacji. Odnosił się do zastrzeżeń senackiego biura legislacji, że priorytety zdrowotne były sankcjonowane rozporządzeniem, a zastąpić mają je obwieszczenia. Jak przekonywał S. Gadomski to jest absolutnie wystarczające i dodał, że np. zgodnie z ustawą refundacyjną obwieszczeniem ministra zdrowia są określane leki refundowane.
Wyceny świadczeń do zmiany
Senator Wojciech Konieczny krytykując zapisy ustawy zwracał uwagę, że w tej ustawie nie ma nic na temat rzetelnej wyceny świadczeń zdrowotnych.
S. Gadomski przyznał, że "będą takie regiony w Polsce, a może i będzie to powszechnie na poziomie całego kraju, że trzeba będzie podjąć działania związane np. ze zwiększeniem dostępności świadczeń medycznych", m.in. za pomocą bezlimitowości w tych świadczeniach lub np. retaryfikacji w niektórych obszarach, być może dokontraktowania usług w ramach obecnych warunków.
W. Konieczny odnosząc się do słów S. Gadomskiego, że są obszary, które wymagają retaryfikacji zaznaczył, że według niego, "cała służba zdrowia wymaga retaryfikacji, wszystkie obszary w ochronie zdrowia jej wymagają".
Senator Alicja Chybicka mówiła zaś o pogłębiającym się kryzysie w ochronie zdrowia, coraz dłuższych kolejkach dla pacjentów, rosnącym zadłużeniu szpitali. - My ciągle słyszymy, że są dokładane pieniądze, ale zadłużenie rośnie. Niezadowolenie pacjentów również rośnie, kolejki się wydłużyły. Zamiast próby rozwiązania tych problemów dostajemy ustawę, która jest niekonstytucyjna - podkreśliła.
Centralne zarządzanie
Wskazywała, że przeraża ją "w tych planach centralizacja wszystkiego, podporządkowanie wszystkiego ministrowi zdrowia. Jest tu podporządkowanie szpitali, czyli centralizacja szpitali, co też budzi ogólne przerażenie".
Również według senator Ewy Mateckiej ustawa to "kolejny krok ku centralizacji zarządzania ochroną zdrowia w Polsce, a konsekwencją tego będzie ignorowanie rzeczywistych potrzeb zdrowotnych Polaków i niemożność ich poprawnego diagnozowania".
Podobnego zdania jest senator Beata Małecka-Libera, która mówiła, że "wszystko to, co jest zaproponowane w tej ustawie, jest kolejnym krokiem do centralizacji. Wszystko z punktu widzenia centrali, wszystko z punktu widzenia ministra zdrowia… Nie tylko decyzje, ale także kompetencje wykonawcze". Również senator Wojciech Konieczny przekonywał, że ustawa prowadzić będzie do centralizacji.
- Właściwie wszędzie, gdzie jest to możliwie, jest zapisane, że minister właściwy do spraw zdrowia planuje, ustala, kontroluje, zleca, od początku do końca… Zatem jest to jednak centralizacja - mówił.
Senator Dorota Czudowska broniła ustawy wskazując, że te rozwiązania, które były do tej pory, okazały się niewystarczające i w związku z tym ministerstwo daje nowe rozwiązania i chce wziąć za nie odpowiedzialność. - Zarzucacie państwo chęć centralizacji. A ja powiem wprost: ja jestem za centralizacją. Bo dzisiaj jest bardzo dużo rozproszenie sił i środków (...) - stwierdziła.
Głosowanie w sprawie ustawy ma odbyć się pod koniec posiedzenia Senatu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!